
Arka Gdynia opuściła Ekstraklasę w sezonie 2025/26, zajmując na mecie przedostatnie, 17. miejsce w tabeli. Nigdy się już nie dowiemy, jak by zakończył się ten sezon, gdyby do końca rozgrywek trenerem był Dawid Szwarga, który rozstał się z Arką na dziewięć meczów przed zakończeniem rozgrywek. W obszernym wywiadzie dla serwisu weszło.com Szwarga mówi o przyczynach rozstania oraz o relacjach z klubowymi działaczami: prezesem zarządu Wojciechem Pertkiewiczem i dyrektorem sportowym Veljko Nikitoviciem.
Niedokończona misja Dawida Szwargi w Arce Gdynia
Trener Dawid Szwarga opuścił Arkę Gdynia 25 marca 2026 r. po tym, jak żółto-niebiescy wysoko, aż 0:3, przegrali z Koroną Kielce na wyjeździe. Były szkoleniowiec Arki w wywiadzie wraca do powodów tego rozstania, nie odpychając jednocześnie odpowiedzialności za degradację drużyny, którą opuścił przed zakończeniem rozgrywek.

Dawid Szwarga odszedł z Arki Gdynia. Jest decyzja po rozmowie z władzami
– Mimo że rozstaliśmy się na dziewięć kolejek przed końcem, to odpowiedzialność spoczywa na mnie. Z drugiej strony wiem, że jeżeli chcesz utrzymać klub z najniższym budżetem, to musisz się wyróżnić w innych aspektach. My to robiliśmy i już się nie przekonamy, gdzie by nas to zaprowadziło.

Marcin Gruchała: Wierzę w to, co robię. Arka Gdynia od razu gra o awans
– Mecz z Koroną był dużym rozczarowaniem, bo mieliśmy przekonanie, że jako drużyna, klub poszliśmy do przodu względem poprzedniej rundy. Transfery, scalenie grupy, identyfikacja zespołu z modelem gry – to było na wyższym poziomie. Mecz w Kielcach wyglądał jednak jak z poprzedniej rundy, zabrakło konsekwencji. Właściciel Marcin Gruchała czy dyrektor Veljko Nikitović podkreślali, że największym błędem było finalnie rozstanie ze mną, co nie sugeruje, że klub był w sytuacji bez wyjścia. Gdyby klub wykazał się chęcią dalszej współpracy, to byśmy dalej współpracowali. Takie słowa z ich ust nie padły, więc nie daliśmy sobie na to szansy – powiedział Dawid Szwarga w wywiadzie.
Trudno znaleźć cytowaną wypowiedź Marcina Gruchały, w której miał wskazywać, że to rozstanie ze Szwargą było największym błędem w kontekście opuszczenia przez Arkę Ekstraklasy. Faktem natomiast jest, że właściciel gdyńskiego klubu z szacunkiem wypowiadał się o pracy trenera w obszernym wywiadzie dla Trojmiasto.pl, mówiąc m.in. „o kadencji trenera Dawida Szwargi, która w wielu kwestiach rozwinęła nasz klub”.
– System, który zaproponował trener Szwarga, przez długą część sezonu dawał nam średnią punktową, która minimalnie, ale trzymała nas nad kreską. Finalnie jednak pogrzebały nas wyjazdy i, patrząc na wyniki, trudno nie mieć wrażenia, że taktyka w delegacji okazała się niedopasowana do zawodników – dodał we wspomnianym wywiadzie Gruchała.
Rewolucja zamiast ewolucji w Arce Gdynia
Gdy Dawid Szwarga odchodził z Arki Gdynia, zapewniano go, że następca będzie kontynuatorem jego misji i stylu pracy. Szwarga jest zdecydowanie jednym z trenerów nowej fali, analitycznych, skupionych na analizie i planowaniu wydarzeń boiskowych, niektórzy mówią, że aż za bardzo. Tymczasem w roli szkoleniowca Szwargę zastąpił Dariusz Banasik, szkoleniowiec starszy od poprzednika o pokolenie, mający inne metody pracy i spojrzenie na futbol. Ostatecznie tzw. „przestawienie wajchy” nie przyniosło efektu i Arka opuściła szeregi Ekstraklasy po zaledwie jednym sezonie.

Raków Częstochowa – Arka Gdynia. Trenerzy zwolnieni. Siedmiu piłkarzy odchodzi
– Jednym ruchem wszystko wyrzucono do kosza, wykonano zwrot o 180 stopni. I mówię to, abstrahując od trenera Banasika, bo to jest trener, który odnosił duże sukcesy w innych klubach. Tylko nie w ten sposób, więc to była rewolucja, nie ewolucja – skomentował ten fakt Dawid Szwarga.

Nie tylko trener. Arka Gdynia zostanie klubem partnerskim mistrza Czech?
Dawid Szwarga nie jest wielbłądem
To, o czym pisaliśmy wyżej, czyli pracoholizm, wieczna analiza i traktowanie futbolu jako najważniejszej rzeczy na świecie sprawia, że trenerom nowej fali brakuje czasem tzw. kompetencji miękkich, że traktują swych piłkarzy jak bezduszne roboty, tymczasem są to tacy ludzie jak inni. Tacy, którzy czasem potrzebują przytulenia, gdy mają słabszy dzień. W tym tonie w jednym z wywiadów wypowiadał się Wojciech Pertkiewicz, prezes zarządu Arki Gdynia, sugerując, że Szwardze może tych umiejętności brakować, że nie są one jego najsilniejszą stroną.
– Szanuję prezesa. Uważam, że to specjalista, jeżeli chodzi o zarządzanie klubem, finansami, marketingiem – wszystkim wewnątrz klubu. (…) Może inaczej rozumiemy kompetencje miękkie? Dla mnie to jest to wszystko, co pozwala ci sprawnie wykorzystywać to, co masz w swoim warsztacie, jeśli chodzi o kompetencje „twarde”. Czy jestem dobrym warsztatowcem, taktykiem? Uważam, że tak. Ale czy rozumiem, że sama taktyka to nie wszystko? Że liczy się drużyna? Że grupa to nie jest coś, co zmusisz do pójścia za tobą, ale trzeba zrobić tak, żeby sami chcieli za tobą podążać? Że trzeba żonglować pomiędzy sztywnymi zasadami i tym, co jest nienegocjowalne, a jednocześnie między tym, co czuje zawodnik z boiska? Trudno wchodzić w taką polemikę. Czuję się, jakbym miał udowadniać, że nie jestem wielbłądem.
Sam Wojciech Pertkiewicz odniósł się do tego wywiadu na platformie X pisząc o „zaskakującej zmianie percepcji dot. kilku faktów, procesów (w tym transferów), ocen (w tym zawodników) czy przyczyn i skutków (w tym odejścia z klubu). Upływ czasu potrafi zmienić obraz w pamięci, acz dokumenty pozostają. Poza tym dużo dobrego i wzajemnej nauki na linii DS- Arka”.
Zaskakujaca zmiana percepcji dot. kilku faktów, procesów (w tym transferów), ocen (w tym zawodników) czy przyczyn i skutków (w tym odejścia z klubu). Upływ czasu potrafi zmienić obraz w pamięci, acz dokumenty pozostają. Poza tym dużo dobrego i wzajemnej nauki na lini DS<->Arka->
– Wojtek Pertkiewicz (@PertkiewiczW) June 9, 2026 Transferowe hity i niewypały Arki Gdynia
Więcej ciepłych słów Dawid Szwarga ma dla byłego już dyrektora sportowego Arki, Veljko Niktovicia, który obecnie sprawuje tę funkcję w ekstraklasowym Motorze Lublin.
– Nasze relacje były na bardzo wysokim poziomie, to jeden z najlepszych dyrektorów w Polsce pod względem oceny potencjału piłkarza. Ściągnięcie Kamila Jakubczyka czy Oskara Kubiaka to potwierdza, do Górnika Łęczna też trafiali tani piłkarze z dużym potencjałem – chwali Szwarga swego byłego pryncypała, jednocześnie ubolewając, że nie wszystkie planowane ruchy transferowe udało się dopiąć i finalnie Arka opuściła Ekstraklasę.

Ci piłkarze odejdą z Arki Gdynia tylko jeśli pobiją transferowy rekord klubu
– Byliśmy dogadani z jednym zawodnikiem, byliśmy bardzo blisko transferu, ale trzeba byłoby za niego zapłacić 200 tys. euro. Nie zdecydowaliśmy się na to i szkoda, bo to był nasz główny cel, mógłby stanowić o sile zespołu przez lata – żałuje Dawid Szwarga.
Skądinąd wiadomo, że chodzi o niemieckiego pomocnika Svena Kohlera, który zamienił ostatecznie Eintracht Brunszwik na Grasshoppers Zurych, a nie Arkę Gdynia.