Jakie są możliwe efekty wizyty Karola Nawrockiego w USA.

Dlaczego dr Karol Szulc uważa, że zbliżenie z Donaldem Trumpem nie służy Polsce.

Co symbolizują urodziny prezydenta USA dla relacji polsko-amerykańskich.

Karol Nawrocki udaje się do Stanów Zjednoczonych.
Polski prezydent weźmie udział w organizowanej w Białym Domu gali UFC Freedom 250. Tego samego dnia odbędą się 80. urodziny
Donalda Trumpa, na które Nawrocki otrzymał zaproszenie. Co symbolizuje i jakie może przynieść efekty wizyta, która – jak podkreśla otoczenie głowy państwa – ma charakter nieoficjalny. O tym w rozmowie z RadioZET.pl mówi dr Karol Szulc, amerykanista z Uniwersytetu Wrocławskiego. – Bez ogródek powiem, że nie powinniśmy się z tego za bardzo cieszyć. Donald Trump jest niedoszłym dyktatorem, który niszczy system amerykańskiej demokracji, niszczy stabilność stosunków międzynarodowych. Bliżej mu do dyktatorów w postaci Putina niż do walczącego o wolność narodu, jakim jest Ukraina – komentuje. 

Nawrocki leci do USA na urodziny Trumpa

Jego zdaniem polski prezydent wspiera w ten sposób przywódcę, który nie dotrzymuje słowa. – Obiecywał, że nie wycofa wojsk z Polski, a nawet jeśli będziemy chcieli, to ich liczba wzrośnie. Zrobił dokładnie odwrotnie – najpierw wycofał, a później stwierdził, że właśnie na prośbę Nawrockiego tego nie zrobi, więc jest kłamcą i wiarołomcą – dodaje, przyznając, że na początku kadencji Nawrockiego miał nadzieję, iż „relacje skrajnie prawicowego polityka z Trumpem będą się przekładały na coś więcej”. – A tak zostają festyniarskie imprezy, na które głowa polskiego państwa jest zapraszana – stwierdza ekspert. 

Przypomniał deklarację Trumpa, wedle której wyśle on do Polski dodatkowych żołnierzy z uwagi na swoją osobistą sympatię do Nawrockiego, który „dzięki niemu wygrał wybory”. – Prezydentowi taki rodzaj ingerencji w politykę wewnętrzną państwa nie przeszkadza. Ale już działania Unii Europejskiej – organizacji, do której przyłączyliśmy się zgodnie z własną wolą, która kontroluje nasze rządy prawa – to już w jego optyce naruszenie suwerenności – twierdzi Szulc. Według niego zbytnia zażyłość z Trumpem może działać na niekorzyść Nawrockiego, który w UE „postrzegany jest jako koń trojański”. – Może warto się zastanowić, czy sojusze z Trumpem, Orbanem czy prorosyjską europejską skrajną prawicą to coś, co jest zgodne z polską racją stanu – mówi. 

„Na trawniku przed Białym Domem będą się lali po mordach”

Pytany o słowa szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, który ocenił, że taka wizyta „buduje relacje, a one w polityce, szczególnie dla prezydenta Trumpa, są ważną rzeczą i można to odczuć w wielu momentach tej prezydentury” oraz, że „ta wizyta na pewno nie zaszkodzi Polsce”, politolog odparł, że „może i nie zaszkodzi, ale raczej też nie pomoże”. – To jest coś, co odsuwa opinię publiczną od faktu, że Trump nie jest żadnym liderem. Jest po prostu zaburzoną osobowością, która pełni rolę prezydenta Stanów Zjednoczonych. On rozumie tylko język siły, podobnie jak Putin – jest słaby dla silnych, a silny dla słabych. Z kimś takim tylko asertywnością można coś osiągnąć – przekonuje rozmówca RadioZET.pl.

Dodaje, że „nie wie, co dobrego mogłoby wyniknąć z imprezy, na której Karol Nawrocki znajdzie się w otoczeniu klakierów Trumpa, a na trawniku przed Białym Domem będą się lali po mordach”. W podsumowaniu rozmowy zaznaczył jednak, że polski prezydent wciąż może nieformalnie przekonywać swojego odpowiednika z Waszyngtonu do urzeczywistnienia deklaracji o wysłaniu dodatkowych kilku tysięcy żołnierzy do naszego kraju.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET