Marusia z wrocławskiego zoo.
fot. Zoo Wrocław
Marusia, z którą nagranie, na którym bawi się z maleńkim mundżakiem, obiegło cały świat, już nie będzie sama. W piątek przyjechał do niej samiec z węgierskiego zoo. Trwa właśnie rozładunek gigantycznego czworonoga, który ma na imię Csülök, co po węgiersku oznacza… Golonka.
Na razie Csülök będzie odpoczywał i dochodził do siebie po podróży w zaciszu zaplecza Terrea. Z tego powodu pawilon będzie chwilowo nieczynny dla zwiedzających. Być może w przyszłym tygodniu dojdzie do oficjalnej prezentacji kolosa. Nie wiadomo, też czy nie zostanie mu zmienione imię, bo jak tłumaczą pracownicy zoo, Golonka brzmi dosyć osobliwie.
Na połączenie nosorożców przyjdzie nam trochę poczekać. Możliwe jest to dopiero podczas rui samicy. I jak informują zoologowie, parowanie wygląda dosyć brutalnie, dlatego na pewno pierwsze spotkanie odbędzie się w zaciszu pawilonu bez obecności zwiedzających.
To nie pierwszy towarzysz Marusi. W ubiegłym roku jej partner, Manas, wyjechał do zoo w Kordobie w Hiszpanii, a ich córka, Kiran, trafiła do Zoo we Francji.
Rozstanie pary było konieczne, bo koordynator gatunku zadecydował, że dla dobra właśnie gatunku konieczne jest połączenie wrocławskiej samicy z partnerem reprezentujący inną niż Manas linię genetyczną. Liczymy na to, że Marusia i jej nowy węgierski partner doczekają się potomstwa odmiennego genetycznie od Kiran. Jest to potrzebne dla zachowania różnorodności populacji w europejskich ogrodach zoologicznych.