Tuż po zakończeniu rywalizacji w wielkoszlemowym Rolandzie Garrosie Magda Linette przeniosła się na nawierzchnię trawiastą. Nasza tenisistka zdecydowała się na start w turnieju rangi WTA 250 w Den Bosch.
Polka w pierwszej rundzie pokonała Kimberly Birrell, a w drugiej Mię Pohankovą. W ćwierćfinale zmierzyła się z Zeynep Sonmez i znów okazała się lepsza, zwyciężając 6:4, 6:3. Dzięki temu powalczy o finał z ostatnią rozstawioną tenisistką – Barborą Krejcikovą.
ZOBACZ WIDEO: Niesamowity gest Mai Chwalińskiej. „Pomogła z resztek, które jej zostały”
W spotkanie lepiej weszła Turczynka, która zanotowała przełamanie na dzień dobry. Linette nie wykorzystała dwóch okazji do zamknięcia gema i po zepsutym zagraniu musiała bronić break pointa, lecz znów popełniła błąd.
Choć zanosiło się na to, że Sonmez odskoczy na 3:0, to nasza tenisistka opanowała sytuację i po raz pierwszy w tym meczu utrzymała podanie (1:2). Z kolei w szóstym gemie stanęła przed szansą na odrobienie strat, gdy Turczynka zepsuła drajw-wolej przy siatce. Polka najpierw nie trafiła forhendem po linii, ale kolejnym zmusiła rywalkę do błędu (3:3).
Po tym, jak pierwszy w tym spotkaniu gem zakończył się do zera na korzyść Linette (5:4), Sonmez serwowała pod presją. Po jej błędzie z bekhendu przegrywała 0-30, a nasza tenisistka ostatecznie wypracowała dwie piłki setowe po kapitalnym returnie. Choć Turczynka najpierw się uratowała, to chwilę później nie trafiła w kort i przegrała 4:6.
II partia z kolei lepiej rozpoczęła się dla Polki, która zanotowała przełamanie w czwartym gemie (3:1). Po podwójnym błędzie serwisowym Turczynka przegrywała 0-30 i choć w dwóch kolejnych wymianach pomyliła się Linette, to otrzymała break pointa po nieudanym slajsie rywalki. Od razu go wykorzystała, posyłając świetną kontrę z forhendu.
Chwilę później Poznanianka powiększyła przewagę, kiedy to utrzymała podanie do zera. Kolejny świetne gem serwisowy przyczynił się do wyniku 5:2, dzięki któremu nasza tenisistka miała spory komfort.
Zanosiło się na to, iż kluczowy będzie dziewiąty gem, ale ostatecznie do niego nie doszło. Sonmez od stanu 40-15 nie zapunktowała do końca meczu. Przyczyniły się do tego zarówno jej błędy, jak i kapitalne returny Polki. Właśnie ta broń przyczyniła się do tego, że Linette zwyciężyła 6:2.
ćwierćfinał gry pojedynczej:
Magda Linette (Polska) – Zeynep Sonmez (Turcja) 6:4, 6:3