Czy w naszym interesie jest wojna o symbole?

Nie wiem, co lepsze, czy fakt, że Karol Nawrocki wycofał się z buńczucznych gróźb, czy fakt, że w ogóle je formułował. Od strony politycznej nie wygląda to dobrze. Były szef MSZ w rządzie PiS Jacek Czaputowicz u Agaty Kondzińskiej w „Sygnałach Dnia” wprost nazwał prezydenta Karolem „Galaretą” Nawrockim. Wygląda wszak, jakby stchórzył przed Ukrainą, a przynajmniej tak to zostanie pewnie odebrane przez wyborców Konfederacji, która domagała się odebrania Zełenskiemu orderu.

Co uzyskał Nawrocki? Miarą dobrej polityki, gdy jest się na urzędzie, jest bowiem skuteczność, a nie potrząsanie szabelką, a kiedy przyjdzie co do czego, branie nóg za pas. Nawrocki nie przemyślał gróźb odebrania najwyższego polskiego odznaczenia ukraińskiemu prezydentowi, co nie najlepiej świadczy o jego wyczuciu polityki zagranicznej. A może przeczytał listę kawalerów Orderu Orła Białego i uświadomił sobie, że otwiera puszkę Pandory? Bo jeśli odbierze odznaczenie Zełenskiemu, co z Wiktorem Juszczenką, który pośmiertnie nadał tytuł bohaterów Ukrainy Stepanowi Banderze, przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Romanowi Szuchewyczowi, głównemu dowódcy UPA, bezpośrednio odpowiedzialnemu za wymordowanie Polaków. Juszczence także trzeba by order odebrać.

A co z putinolubnym byłym kanclerzem Niemiec Gerhardem Schroederem, który zarabiał miliony w spółkach zależnych od rosyjskiego Gazprom, nie wspominając już o przywódcy włoskich faszystów Benito Mussolinim. Oni także są kawalerami najwyższego polskiego odznaczenia. A jak już tak będziemy wszystkim te ordery odbierać, kto w ogóle zgodzi się je jeszcze kiedyś przyjąć? Warto by następnym razem, gdy prezydentowi przyjdzie do głowy sięgnąć po broń atomową w relacjach z ze swoim zagranicznym odpowiednikiem, najpierw przemyślał wszystkie za i przeciw.

Bo czy w naszym interesie jest wojna z Ukrainą o symbole na kilkanaście dni przed konferencją w sprawie odbudowy Ukrainy, która ma się odbyć pod koniec czerwca w Gdańsku? Zełenski, obok polskiego premiera, ma być jej współgospodarzem. Czy Nawrocki chce, by zamiast Zełenskiego do Polski przyjechał pięknie zapakowany Order? A Ukrainę, żeby odbudowywały niemieckie firmy, a nie polskie? To w sumie byłoby nawet w polskim stylu, że zamiast zarobić miliony na odbudowie Ukrainy, będziemy dumnie i z godnością dzierżyć w ręku order, odesłany przez ukraińskiego prezydenta. Bywalcy stadionów, tudzież leśnych ustawek nazwaliby to czystym frajerstwem, a reszta polityką pustych gestów.

Nawrocki miał okazję się wykazać

Zresztą Nawrocki miał okazję, by się wykazać w kwestii rzezi wołyńskiej. Zanim został prezydentem Polski, był prezesem Instytutu Pamięci Narodowej. Mógł walczyć o przyspieszenie ekshumacji polskich ofiar ukraińskiego ludobójstwa i godne ich upamiętnienie. Gdyby mu się to udało, byłby polskim bohaterem. Ale wtedy nawet nie chciał spotkać się ze swoim odpowiednikiem, by załatwić sprawę. Ekshumacje zostały zawieszone 2017 r. i dopiero pod koniec 2024 r. je wznowiono, po zabiegach byłej minister kultury Hanny Wróblewskiej i posła Pawła Kowala.

Wiem, wiem, łatwiej krzyczeć i pobrzękiwać szabelką niż prowadzić dyplomatyczne rozmowy w zaciszu gabinetów. To się słabo sprzedaje w mediach. Jedyne co nam pozostanie po tej awanturze o Order dla Zełenskiego, to antyukraińskie nastroje, które są już w Polsce mocno rozbudzone. Niektórzy posłowie chcą nawet sprawdzać, ilu Ukraińców jest zatrudnionych w polskich urzędach. Z tym faszystowskim smrodem zostaniemy co najmniej do wyborów w 2027 r.

Renata Grochal jest publicystką Programu III Polskiego Radia, współtwórczynią podcastu politycznego „Strefa Wpływów” oraz współprowadzącą program „Trójkąt Polityczny” w TVP Info