Niskie temperatury w sklepach, przeciążenie pracą, niskie wynagrodzenia i wątpliwe praktyki kadrowe – sytuacja pracowników sieci Dino znalazła się w centrum sejmowej debaty. Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Pracy i Sprawiedliwości Społecznej padły mocne zarzuty wobec pracodawcy oraz apel o realne wzmocnienie uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy.

Temat warunków pracy w marketach Dino został poruszony podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Pracy i Sprawiedliwości Społecznej w Sejm RP. Spotkanie odbyło się z inicjatywy Maciej Konieczny z Partii Razem.

W debacie uczestniczyli przedstawiciele Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Państwowa Inspekcja Pracy oraz reprezentanci związków zawodowych. Dyskusja koncentrowała się na naruszeniach prawa pracy, bezpieczeństwie i higienie pracy oraz realnych możliwościach egzekwowania przepisów.

Niskie temperatury w sklepach Dino. Wyniki kontroli PIP nie pozostawiają złudzeń

O problemie wychłodzonych marketów Dino zrobiło się głośno po grudniowej interwencji skierowanej do Głównego Inspektora Pracy. Pierwszy etap kontroli przeprowadzonych przez PIP potwierdził nieprawidłowości – warunki temperaturowe w części placówek nie spełniały obowiązujących norm.

Jak podkreślano podczas posiedzenia, oszczędzanie na ogrzewaniu obiektów handlowych przekłada się na realne zagrożenie dla zdrowia pracowników. W skali pojedynczego sklepu mogą to być tysiące złotych oszczędności, a w skali całej sieci – nawet miliony.

Praca ponad siły i minimalne pensje. Lista zarzutów wobec pracodawcy

Problemy pracowników Dino nie ograniczają się jednak wyłącznie do temperatury w miejscu pracy. Wskazywano m.in. na:


wynagrodzenia niewiele przekraczające płacę minimalną,



chroniczne braki kadrowe i nadmierne obciążenie fizyczne,



brak dostępu do Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych mimo spełniania ustawowych kryteriów,



częste zmiany grafików i planowanie nadgodzin,



niekorzystne rozliczanie czasu pracy,



zakazy korzystania z dłuższych urlopów w sezonie letnim,



nieprawidłowości przy rozwiązywaniu umów o pracę.


Zdaniem związkowców i uczestników debaty, to przykłady systemowych patologii, a nie jednostkowych incydentów.

Państwowa Inspekcja Pracy bez realnych narzędzi?

Podczas dyskusji podkreślano, że Państwowa Inspekcja Pracy chce reagować, jednak jej możliwości są ograniczone. Średnia wysokość grzywny za naruszenia prawa pracy wynosi około 1300 zł, co – w porównaniu z potencjalnymi oszczędnościami firm – ma wyłącznie symboliczny charakter.

W efekcie łamanie przepisów bywa traktowane jako element kalkulacji biznesowej, a nie realne ryzyko finansowe.

Wyższe kary i nowe uprawnienia. Co dalej z ochroną pracowników?

Wnioski z sejmowej debaty są jednoznaczne. Eksperci i związkowcy wskazują na konieczność:


zwiększenia uprawnień kontrolnych PIP,



znaczącego podniesienia kar za naruszenia prawa pracy,



powiązania wysokości sankcji z przychodami przedsiębiorstw.


Podobne rozwiązania funkcjonują w wielu krajach Europy Zachodniej, gdzie – jak podkreślano – biznes nie upadł, a standardy ochrony pracowników są znacznie wyższe niż w Polsce.