Medaliści olimpijscy i ich trenerzy otrzymali pieniądze, które pierwotnie miały zostać wypłacone przez zondacrypto. Prezes PKOl Radosław Piesiewicz poinformował, że na konta zainteresowanych trafiło łącznie 1,05 mln zł, co zakończyło trwające od wielu tygodni zamieszanie.

Jedną z osób najmocniej zaangażowanych w nagłośnienie sprawy był Wojciech Tomasiak, ojciec skoczka narciarskiego Kacpra Tomasiaka. Rodzina zawodnika przez długi czas czekała na wypłatę środków, a w pewnym momencie rozważała nawet kroki prawne.

ZOBACZ WIDEO: Narodziny gwiazdy. „Stówa pęknie”

Po potwierdzeniu przelewów Tomasiak nie ukrywał ulgi. Jednocześnie zwrócił uwagę na sposób prowadzenia całej sprawy i brak informacji dla osób oczekujących na pieniądze.

– Mogę potwierdzić, że pieniądze z nagrody dotarły nasze konto. Szkoda tylko tych nerwów. Dwa miesiące przygotowań do sezonu upłynęło nam w takiej atmosferze. Najgorszy był bowiem ten brak informacji. Wiadomo, jak jest w życiu i my to rozumiemy, ale to, że nic nie wiedzieliśmy i nikt się nie kontaktował, było najgorsze – powiedział Wojciech Tomasiak w rozmowie z Interią.

Jak zauważył portal, po ogłoszeniu wypłaty nagród prezes PKOl podziękował za cierpliwość osobom zaangażowanym w całą sprawę. Wśród wymienionych zabrakło jednak Tomasiaka, który w ostatnich tygodniach wielokrotnie zabierał głos w mediach.

Ojciec skoczka nie zamierzał jednak rozwijać tego wątku. – My się z tego śmiejemy i nie będziemy tego komentować – stwierdził krótko w rozmowie z Interią.