
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Lech Poznań rzadko płacił w milionach za swoich zawodników.
Kwestia dołączenia Mateusza Lisa do Lecha Poznań jest już na ostatniej prostej. 29-letni golkiper w poniedziałek przechodził testy medyczne, po których powinien podpisać kontrakt z klubem. Tomasz Włodarczyk z portalu Meczyki.pl przekazał, że umowa ma obowiązywać do końca czerwca 2029 roku. Sprawa wyglądała na rozstrzygniętą już kilka dni temu, gdy potwierdzały to tureckie media. Dziennikarz Orçun Akten informował o porozumieniu Lecha z Göztepe i kwocie transferu, która ma wynosić ok. 1 mln euro.
Mistrzowie Polski inwestują coraz więcej
Takich pieniędzy Lech nie wydawał za często, choć w ostatnim czasie zrobił w tym kierunku wyraźny postęp i przekracza kolejne granice. Od pięciu lat Kolejorz w każdym kolejnym sezonie bije swój transferowy rekord. Ranking najdroższych transferów przychodzących w historii klubu miał swoją aktualizację na początku czerwca, gdy Lech zdecydował się wykupić Luisa Palmę z Celticu FC i zapłacił za Honduranina aż 4 mln euro. Ofensywny pomocnik znajduje się teraz na szczycie tej listy.
Mateusz Lis rekordu nie pobije, ale może zakręcić się wokół czołowej „dziesiątki”. Za kwotę miliona euro Kolejorz w przeszłości kupował m.in. Pedro Tibę, czy Rafała Murawskiego. Do tej pory sprowadzany z Rubina Kazań pomocnik jest jedynym Polakiem, za którego Poznaniacy wyłożyli taką sumę. Najbliżej był do tej pory Mateusz Skrzypczak, za którego poprzedniego lata zapłacono 900 tys. euro.
Spoglądając na całą hierarchię transferów, te najdroższe wydają się być najbardziej przemyślanymi i jakościowymi ruchami. Dotyczą piłkarzy, którzy swoją grą udowodnili, że warto było wydać takie pieniądze. Przykładem są Patrik Walemark (1,8 mln euro), Ali Gholizadeh (1,8 mln euro), Afonso Sousa (1,2 mln euro), Pablo Rodriguez (1,2 mln euro), czy Kristoffer Velde (1,1 mln euro). Tylko Adriel Ba Loua (1,2 mln euro) jest w tym zestawieniu absolutnym wyjątkiem.
Przez tyle lat nie zapłacili za bramkarza
Transfer gotówkowy bramkarza w stolicy Wielkopolski wydawał się już prehistorią. Ostatni raz taka praktyka miała miejsce w 2009 roku, gdy Grzegorz Kasprzik zamieniał Piasta Gliwice na Lecha Poznań. Później jeśli była potrzeba ściągnięcia nowego golkipera, sprowadzano takich bez kwoty odstępnego jak np. Mickey van der Hart, Matus Putnocky lub Filip Bednarek. Ostatnie lata były szczególne dla Kolejorza, bo między słupkami stał wychowanek, Bartosz Mrozek. Lech kilkukrotnie decydował się też na wypożyczenia bramkarzy, którzy mieli pełnić rolę „dwójki”. W taki oto sposób do Poznania trafiali Dominik Holec, Marko Malenica, czy ostatnio Plamen Andreev.
Powrót Mateusza Lisa do Poznania będzie miał zatem wyjątkowe znaczenie, a to nie wszystko. Jeśli 29-latek wskoczy do składu w miejsce Bartosza Mrozka, który latem ma opuścić zespół, dojdzie do symbolicznej zmiany – wychowanek za wychowanka. Lech przez wiele lat nie słynął z obecności „swoich” między słupkami, a tu rozpoczyna się zupełnie nowa era.
Rekordowe transfery przychodzące w historii Lecha Poznań:
Luis Palma (Honduras) – 4 mln euro
Yannick Agnero (WKS) – 2,3 mln euro
Patrik Walemark (Szwecja) – 1,8 mln euro
Ali Gholizadeh (Iran) – 1,8 mln euro
Afonso Sousa (Portugalia) – 1,2 mln euro
Adriel Ba Loua (WKS) – 1,2 mln euro
Pablo Rodriguez (Hiszpania) – 1,2 mln euro
Kristoffer Velde (Norwegia) – 1,1 mln euro
Rafał Murawski (Polska) – 1 mln euro
Pedro Tiba (Portugalia) – 1 mln euro
Mateusz Lis (Polska) – 1 mln euro ??
Jakub Kowalski
Od dziecka zakochany w wielu dyscyplinach sportu. Najlepiej odnajduje się na piłkarskim boisku i przed tarczą do darta. Zimą z zapartym tchem śledzi poczynania skoczków narciarskich. Z portalem „Sportowy Poznań” związany od początku 2026 roku. W przeszłości publikował na łamach Wirtualnej Polski oraz „Głosu Wielkopolskiego”.