Wielkie dzięki za te 90 minut! Anglia i Chorwacja w wygranym przez Synów Albionu 4:2 starciu stworzyły jak dotąd najlepsze widowisko tych mistrzostw świata. Co za spektakl, co za święto futbolu! Ten mecz miał w sobie wszystko, co kocha każdy kibic — z happy endem dla reprezentacji Anglii.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

W powtórce półfinału mundialu z 2018 r. (wtedy 2:1 dla Chorwacji po dogrywce) aż cztery bramki padły w samej pierwszej połowie. W roli głównej wystąpił Harry Kane. Najpierw gwiazdor Bayernu Monachium za drugim podejściem wykorzystał rzut karny (weteran Modrić faulował Madueke), dając swojej drużynie prowadzenie w 12. minucie. Pierwszą próbę Kane’a obronił co prawda Livaković, ale ponieważ bramkarz minimalnie nie dotknął linii prawą stopą, jedenastka została powtórzona — a wtedy Kane posłał bombę w prawy róg.

10 goli na mundialach. Kane dogonił legendarnego Linekera

Nawet gdy Baturina doprowadził do wyrównania, Kane — rzecz jasna — znów był na posterunku. Po rzucie rożnym napastnik znalazł się na czystej pozycji i strzałem głową skierował piłkę do siatki na 2:1 (42.). To trafienie historyczne: z dziesięcioma golami na koncie Kane zrównał się w klasyfikacji wszech czasów z Garym Linekerem.

Chorwacja, brązowi medaliści z 2022 r., pod czujnym okiem kibicującej z trybun „Miss Chorwacji” Ivany Knöll, zdołała jednak odpowiedzieć w ostatniej akcji pierwszej połowy. Perisić tyłem do bramki zgrał piłkę głową do Musy, a były zawodnik Unionu Berlin (runda wiosenna 2021) w swoim „domowym” meczu w Dallas (obecnie gra w MLS dla FC Dallas) trafił na 2:2 (45.+5).

Ivana Knoll

Photo Agency / Getty Images

Ivana Knoll

Co rzucało się w oczy? Trener Anglików Thomas Tuchel był wyraźnie niepocieszony i sprawiał wrażenie niezadowolonego z gry swoich podopiecznych. Niemiec przez cały czas siedział na ławce, zostawiając strefę techniczną pustą. Nawet przy golach nie wstawał, celebrując trafienia jedynie symbolicznym gestem na siedząco.

Bellingham zapewnia zwycięstwo na otwarcie

Po przerwie spektakl trwał w najlepsze! Były as BVB, Jude Bellingham, był nie do zatrzymania i po strzale z pomocą wewnętrznej części słupka podwyższył wynik na 3:2 (47.). W kolejnych minutach Anglicy wielokrotnie odbijali się od świetnie dysponowanego chorwackiego bramkarza (52./56./57.).

Thomas Tuchel

Etsuo Hara / Getty Images

Thomas Tuchel

Prawdopodobnie dlatego kamery raz po raz wyłapywały Tuchela żywiołowo gestykulującego na ławce. Ostatecznie sprawę przypieczętował Rashford, ustalając wynik na 4:2 (85.) i zapewniając Trzem Lwom zwycięstwo w inauguracyjnym meczu. Tym samym Anglia udanie rozpoczyna „misję tytuł” — dokładnie 60 lat po swoim jedynym triumfie na MŚ w 1966 r.