W poniedziałek Real Madryt potwierdził swój pierwszy transfer w letnim oknie transferowym – z Chelsea FC został sprowadzony Marc Cucurella. Hiszpan otrzymał kontrakt do czerwca 2032 roku. Smaczku tej transakcji dodaje fakt, że 27-latek w przeszłości był związany z FC Barceloną.

Cucurella opowiedział o kulisach swojego transferu w rozmowie z „El Mundo”. Wyjaśnił, że wszystkie formalności załatwiono błyskawicznie.

ZOBACZ WIDEO: „Zabójcza broń”. Zachwyt nad Francją

– Mój transfer do Realu Madryt odbył się tak szybko. Wszystko wydarzyło się w ciągu 34-48 godzin. Nie miałem bólu głowy – mówił.

Przyznał też, że miał okazję odbyć już krótką rozmowę z trenerem „Królewskich”. – Jose Mourinho zadzwonił do mnie i powiedział, że bardzo się cieszy na perspektywę pracy ze mną. Że świetnie się tu odnajdę, że Real Madryt to wielki klub. Potem życzył mi udanego mundialu i powiedział, że spotkamy się w Madrycie – ujawnił.

– Czy to prawda, że powiedział: „Albo ty, albo nie chcę żadnego innego lewego obrońcy”? Nic o tym nie wiem. Powiedział, że mnie chce, to wszystko. Jestem bardzo szczęśliwy, że we mnie wierzy. Nie mogę się doczekać, aby z nim pracować – dodał po chwili.

Cucurella nie krył też radości, że dołączył do Realu. – Były różne możliwości, ale kiedy pojawiła się propozycja Realu Madryt, nawet się nie zastanawiałem. To wyjątkowa okazja. Gra dla Realu Madryt to zaszczyt i niewielu piłkarzy może to powiedzieć. Ten klub ma w sobie coś wyjątkowego, pewną magię – zachwycał się.

Dodajmy, że Cucurella grał w Chelsea od sierpnia 2022 roku. „The Blues” ściągnęli go z Brighton. W poprzednim sezonie wystąpił w 50 meczach swojego klubu na wszystkich frontach. Zdobył jednego gola i zaliczył cztery asysty, obejrzał też 12 żółtych kartek.

Cucurella obecnie przebywa z reprezentacją Hiszpanii na mistrzostwach świata. Znalazł się w wyjściowym składzie „La Furia Roja” na pierwszy mecz turnieju. Podopieczni Luisa de la Fuente sensacyjnie zremisowali 0:0 z debiutującą na mundialu Republiką Zielonego Przylądka.