Obie drużyny po remisach w pierwszej kolejce miały prawo wierzyć w to, że wygrana w bezpośrednim spotkaniu znacząco przybliży ich do awansu. Ale w lepszych nastrojach mogli być Kanadyjczycy, którzy przeciwko Bośni i Hercegowinie spisali się naprawdę nieźle i mogli uważać się za faworyta. Marzenia jednak szybko wyparowały.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Gospodarze niesieni głośnym dopingiem z trybun od samego początku ruszyli do ataku, a piłka praktycznie nie opuszczała połowy Kataru. Na pierwszego gola nie trzeba było czekać długo. Po dośrodkowaniu w pole karne uderzył Jonathan David, piłkę przed siebie wybił Mahmud Abunada, a czujny kilka metrów od bramki okazał się Kyle Larin.
Koncert Kanady w pierwszej połowie. Gol za golem
Trafienie tylko zachęciło reprezentantów gospodarzy. Zablokowany strzał Tajona Buchanana wpadł w pole karne i trafił do Jonathana Davida, który niesygnalizowanym strzałem w bliski róg bramki zaskoczył bramkarza. Kanada znajdowała się w wyśmienitej sytuacji i wciąż było jej mało.
A to wciąż nie koniec emocji w pierwszej połowie. Chwilę po golu dynamiczna akcja Kanady przyniosła czerwoną kartkę dla Homama Ahmeda, po której gospodarze grali w przewadze. Rzut wolny tuż przed polem karnym nie został zamieniony na gola, ale Kanadyjczycy i tak podwyższyli prowadzenie tuż przed przerwą.
W doliczonym czasie drugą bramkę po dobitce strzału Larina zdobył David, dzięki czemu nastroje wśród gospodarzy po pierwszej połowie były szampańskie. Zmąciło je to, co wydarzyło się niedługo po rozpoczęciu drugiej połowy.
Koszmar gospodarzy w MŚ. Stadion zamarł
W walce o piłkę Assim Madibo ostro sfaulował Ismaela Kone. Już w telewizyjnej transmisji gołym okiem było widać, że przy starciu Kanadyjczyk doznał bardzo poważnej kontuzji, nie ulegało wątpliwości, że złamał nogę. Po interwencji VAR Katarczyk otrzymał czerwoną kartkę. Reprezentant gości był załamany konsekwencjami przewinienia, ale werdykt sędziego nie mógł być inny. Katar kończył spotkanie w dziewiątkę.
W miejsce Kone na murawę wszedł Nathan Saliba, który został bohaterem już kilka minut później. Kanada otrzymała rzut wolny tuż przed polem karnym, a zmiennik posłał piłkę do siatki podkręconym uderzeniem. Błyskawicznie ułożył z dłoni „ósemkę”, a następnie podniósł w górę koszulkę kontuzjowanego kolegi.
To wciąż nie był koniec goleady Kanady. Tym razem składna akcja gospodarzy w polu karnym zakończyła się kuriozalną próbą wybicia piłki przez Mohammada Al Mannaia, który z pełnym impetem posłał futbolówkę do własnej bramki z metra.
Istna demolka w końcówce. Rekord Kanady!
W tym momencie reprezentanci Kataru byli już zupełnie bezradni w rywalizacji z rozpędzonymi podopiecznymi Jessego Marscha. Piłka praktycznie nie opuszczała okolic szesnastki gości. W doliczonym czasie gospodarze posłali jeszcze jedno podanie do Jonathana Davida w pole karne, a ten nie zmarnował tej sytuacji, ustalając wynik spotkania na 6:0. To rekordowe zwycięstwo gospodarzy w historii MŚ.
Ten wynik nie uległ już zmianie. Kanadyjczycy mogliby być zachwyceni wynikiem, który niemal na pewno da im awans do fazy pucharowej mundialu. Z drugiej strony dziś nastroje gospodarzy zmąci troska o zdrowie swojego kolegi. Ismael Kone może już zapomnieć o dalszych występach w MŚ.
Kanada zagra w trzeciej kolejce ze Szwajcarią, z kolei Katar zmierzy się z Bośnią i Hercegowiną.