Funkcjonariusze zatrzymują mężczyzn w celu sprawdzenia, czy są zarejestrowani na potrzeby wojska, oraz zmuszają ich do podpisania kontraktu z ministerstwem obrony.
Alarmującą informację udostępnili mieszkańcy na lokalnych czatach i w mediach społecznościowych, a także kilka redakcji oraz organizacji praw człowieka. Na masowe naloty 18 czerwca zwrócił uwagę kanał telegramowy „Razgawory o watnom”.
„Na ulicach trwają obławy, drogi są blokowane, w całym mieście [Penza] patrole zatrzymują mężczyzn. Łapią wszystkich bez wyjątku, bez pytania o dokumenty, jeżdżą też po działkach. W Kamience do jednego autobusu wepchnięto prawie 100 osób” — piszą autorzy kanału, powołując się na mieszkańców.
Jak wynika z doniesień, naloty odbywały się także w mieście Kuznieck. Informacje te potwierdzili również obserwatorzy z projektu Iditie Liesom, który pomaga dezerterom i Rosjanom chcącym uniknąć poboru. Według nich mężczyzn zatrzymuje się na ulicach, wsadza do samochodów i „wywozi, by podpisali kontrakt”. W tym celu zatrzymywane są także auta osobowe i miejskie autobusy.
— Wszystkich bez wyjątku łapią, zatrzymują auta, komunikację miejską, mężczyzn pakują i wywożą na podpisanie kontraktu, naloty są w całym mieście — powiedział jeden z miejscowych.
Panika w mieście
W czwartek w Kamience „siłą wsadzali mężczyzn do busów” — napisała inna osoba, która zwróciła się do organizacji praw człowieka. Dodała, że w Penzie „dało się zauważyć bardzo wielu wojskowych” i przesłała nagranie zrobione przez adwokatkę, na którym grupa kobiet próbuje odbić mężczyzn, wsadzanych przez ludzi w mundurach do busa.
Autorka nagrania pytała mężczyzn, czy podpisali kontrakt dobrowolnie, czy zostali do tego pobici, ale ci nie odpowiadali. — Nie zostawiajcie nas tutaj — poprosił jeden. Inny głos nawoływał: „módlcie się do Boga”.
Wśród kobiet wybuchła panika. Mieszkanki blokowały przejazd samochodom, domagając się uwolnienia mężczyzn. Jednej z kobiet zrobiło się słabo. Wcześniej lokalny dziennikarz Igor Aleksiejew, powołując się na wojskowego, informował, że ludzie są w tej komisji wojskowej bici i zmuszani do podpisania kontraktu. Samo nagranie opublikowano jeszcze 17 czerwca na WKontakcie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo „Chodzą po mieszkaniach”
Mieszkańcy Penzy poinformowali Iditie Liesom, że ich krewny został zmuszony do podpisania kontraktu z ministerstwem obrony po tym, jak będąc pod wpływem alkoholu, wsadzono go do cywilnego samochodu bez żadnych oznaczeń i przewieziono na komisariat policji. Tam zaproponowano mu podpisanie protokołu zatrzymania i obiecano, że wyjdzie na wolność.
— Ostatecznie okazało się, że był to kontrakt. Mężczyzna nie miał przy sobie żadnych dokumentów. Paszport nadal leży w domu. A on sam już znajduje się tysiąc kilometrów od Penzy — relacjonują obserwatorzy z projektu.
Fakt masowych obław w Penzie z udziałem pracowników komisji wojskowej i osób w kominiarkach potwierdzili użytkownicy niezależnego serwisu Gawarit NieMoskwa. Według nich policjanci „chodzą po mieszkaniach” w jednej z dzielnic. Samochody drogówki i kilka busów widziano też przy kinie w centrum miasta.
Według rozmówcy serwisu w mieście „zaczyna się panika”. Mieszkańcy ostrzegają się nawzajem telefonicznie, przez komunikatory i media społecznościowe. — W mieście wszyscy rozmawiają tylko o obławach. Lokalne media milczą. Wszyscy dzwonią do siebie i ostrzegają, żeby nie wypuszczać mężczyzn na ulicę — stwierdziło źródło.