
Starcie na terenie pawilonów gastronomicznych
Źródło wideo: Gazeta Żoliborza
Źródło zdj. gł.: Gazeta Żoliborza
Przy pawilonach gastronomicznych na warszawskim Żoliborzu starła się grupa mężczyzn. Dwaj z nich mieli przy sobie maczetę i kij bejsbolowy. Pozostali bronili się krzesłami. Cztery osoby zostały zatrzymane, ale żadna z nich nie usłyszała zarzutów. Zdaniem prokuratury, nie doszło między nimi do bójki.
Do zajścia doszło nocą 4 czerwca na terenie pawilonów gastronomicznych przy ulicy Popiełuszki.
„Dwóch mężczyzn, w tym jeden zamaskowany kominiarką, miało zaatakować klientów lokali przy użyciu kija bejsbolowego i maczety. Goście stawili opór, wykorzystując do obrony między innymi krzesła” – pisała o sprawie „Gazeta Żoliborza”.
Na opublikowanym w mediach społecznościowych filmie widzimy fragment konfrontacji. Początkowo dwaj mężczyźni, uzbrojeni w kij bejsbolowy i maczetę, szarpali się z mężczyzną w ciemnych ubraniach. Po chwili w kadrze pojawiły się kolejne osoby, próbujące ich powstrzymać. Zanim agresorzy całkiem się poddali, jeden z nich wymachiwał maczetą i zachowywał się tak, jakby nie zamierzał się wycofać, lecz szykował się do ataku.
Sprawą zajęła się policja. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że zawiadomienia nie złożyła żadna z osób obecnych na miejscu zdarzenia. Organy ścigania powiadomił jeden z radnych Prawa i Sprawiedliwości.

Starcie z użyciem maczety na Żoliborzu
Źródło zdjęcia: Gazeta Żoliborza
Czterech zatrzymanych
Policja zatrzymała cztery osoby. Jak przekazała nam podinspektor Elwira Kozłowska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa V, na początku tygodnia funkcjonariusze przekazali prokuraturze materiał dowodowy zgromadzony w tej sprawie.
Dotychczas nikt nie usłyszał zarzutów. – Wszystkie osoby zostały przesłuchane w charakterze świadka – informuje prokurator Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Jak wyjaśnia, zdaniem śledczych zdarzenie nie miało charakteru bójki ani napaści. – Traktujemy ich [uczestników – red.] jako harcowników, którzy demonstrowali siłę i możliwości. Natomiast nie doszło do żadnego użycia przemocy, w wyniku której ktokolwiek zostałby pokrzywdzony – zastrzega.
Dodaje, że działania mężczyzn można ewentualnie potraktować jako przygotowanie do bójki, ale taki czyn nie jest karany.
– Najprawdopodobniej mężczyźni, którzy wtargnęli w środku nocy do lokalu gastronomicznego, szukali kogoś, lecz nie znajdował się on w tym miejscu – mówi prok. Skiba. Nie wiadomo jednak, dlaczego doszło do przepychanki między nimi a gośćmi.
Mężczyzna może odpowiedzieć za posiadanie maczety
Niewykluczone, że konsekwencje mogą spotkać mężczyznę, który miał przy sobie maczetę.
– Posiadanie maczety i wymachiwanie nią zostało zarejestrowane na monitoringu. Może to stanowić wykroczenie z artykułu 50a Kodeksu wykroczeń – zapowiada prokurator Skiba.
Artykuł mówi o posiadaniu niebezpiecznych przedmiotów w miejscach publicznych wskazujących na zamiar ich użycia do popełnienia przestępstwa. – Taki czyn zagrożony jest karą aresztu albo karą grzywny do trzech tysięcy złotych – wskazuje rzecznik.
Zapowiada, że materiały dowodowe w tej sprawie zostaną wyłączone do osobnego postępowania.
OGLĄDAJ: TVN24

Źródło: tvnwarszawa.pl