W artykule czytamy, że rosyjski sektor bankowy jest szczególnie narażony. Autorzy raportu uważają, że bilanse banków są „sztucznie zawyżane”. Aby przyciągnąć inwestorów pomimo wysokiej podstawowej stopy procentowej (obecnie 14,5 proc. — red.), rosyjskie banki miały obniżyć swoje standardy oceny ryzyka. Masowe wydawanie dotowanych przez państwo kredytów hipotecznych doprowadziło do wzrostu cen nieruchomości i stworzyła ryzyko bańki spekulacyjnej oraz fali niewypłacalności.
Zadłużenie w ramach projektów partnerstwa publiczno-prywatnego w regionach Rosji stało się dodatkowym obciążeniem dla banków. Z tego powodu, jak pisze FAZ, instytucje finansowe zmuszone są ponosić straty z tytułu projektów o niskiej rentowności oraz ryzyko związane z trudnościami budżetów regionów w spłacie długów.
Niemiecka gazeta wspomina również o „ukrytym zadłużeniu” wynikającym z preferencyjnych pożyczek, które banki pod presją Kremla udzielały przedsiębiorstwom zbrojeniowym o „kolosalnych potrzebach finansowych”.
Z tekstu wynika, że już we wrześniu ubiegłego roku liczba niepokojących dla Rosjan sygnałów w sektorze bankowym wzrosła do tego stopnia, że władze obawiały się kryzysu bankowego w ciągu najbliższych 12 miesięcy, pomimo wysiłków Banku Centralnego, aby utrzymać sytuację pod kontrolą.
Według autorów materiału Rosja nadal utrzymuje „pozory dynamicznej gospodarki”, co nie odpowiada już rzeczywistemu stanowi rzeczy. Tymczasem nawet rosyjski rząd oficjalnie przewiduje co najmniej dwa lata stagnacji i obniżył prognozę wzrostu gospodarczego na bieżący rok do 0,4 proc. — czyli trzykrotnie wobec wcześniejszego planu.
Tymczasem rosyjskiemu bankowi centralnemu coraz trudniej jest powstrzymać gospodarcze skutki wojny na Ukrainie. Władimir Putin, który publicznie wezwał do obniżki kluczowych stóp procentowych, powołując się na rzekomo spadającą inflację, wywiera dodatkową presję na rosyjski Bank Centralny. Jednocześnie przedstawiciele regulatora twierdzą, że presja inflacyjna utrzymuje się na wysokim poziomie, a możliwości łagodzenia polityki pieniężnej są ograniczone ze względu na wysokie wydatki rządowe.
W tym tygodniu rosyjski parlament uchwalił również ustawę zezwalającą Ministerstwu Finansów na zaciąganie pożyczek przekraczających budżet bez dodatkowej zgody parlamentu. Powodem są rosnące koszty wojny na Ukrainie: według szacunków rządu, będzie to wymagało dodatkowych wydatków w wysokości co najmniej 24 miliardów euro tylko w tym roku.
Kreml w coraz większym stopniu opiera się na kosztownych pożyczkach krajowych, aby sfinansować wojnę, ponieważ sankcje międzynarodowe w dużej mierze odcięły zewnętrzne źródła finansowania Rosji. W ciągu następnej dekady Rosja będzie spłacać co najmniej 15 proc. PKB w postaci odsetek od zaciągniętego długu, co mniej więcej odpowiada obecnemu całkowitemu zadłużeniu państwowemu.
Jednocześnie źródła FAZ twierdzą, że rosyjska gospodarka wykazuje wyraźne oznaki strukturalnego pogorszenia w wyniku przedłużającej się wojny na Ukrainie. Dokładniej rzecz ujmując, płynne aktywa Funduszu Dobrobytu Narodowego, które przed rozpoczęciem agresji stanowiły 6,5 proc. PKB, spadły do 1,8 proc., a deficyt budżetowy Rosji w pierwszym kwartale roku „z nawiązką” przekroczył poziom docelowy wyznaczony na cały rok 2026.