
Odwołano rozmowy pokojowe USA-Iran w Szwajcarii
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Po czterech miesiącach blokowania transportu ropy przez cieśninę Ormuz światowy rynek energii znalazł się w krytycznym momencie. Choć porozumienie między Iranem a Stanami Zjednoczonymi ponownie otworzyło strategiczny szlak morski, bilans strat jest ogromny. Z globalnego obiegu zniknęło bowiem ponad miliard baryłek ropy, a zapasy paliw osiągnęły historyczne minima – ocenił w sobotę portal stacji CNN.
„Dobre wieści: cieśnina Ormuz znów jest otwarta po tym, jak Iran i Stany Zjednoczone podpisały w tym tygodniu memorandum o porozumieniu. Złe wieści: może być już za późno” – napisał portal stacji CNN.
Ropa nie wypływała z Bliskiego Wschodu przez prawie cztery miesiące. Według danych firmy analitycnej Kpler podczas wojny na Bliskim Wschodzie świat stracił łącznie 1,15 miliarda baryłek ropy.
To postawiło rynek ropy w niebezpiecznej sytuacji, a punkt krytyczny zbliża się bardzo szybko. Strategiczne rezerwy ropy Międzynarodowej Agencji Energetycznej są na najniższym poziomie od 1990 roku. Amerykańska rezerwa awaryjna jest najniższa od 43 lat, a zapasy komercyjne osiągnęły poziomy krytyczne dla operacji.
Trump ostrzegł przed chaosem
– Chcecie zobaczyć chaos? Rezerwy skończą się za około cztery tygodnie – powiedział w środę prezydent Donald Trump podczas szczytu G7 w Wersalu.
Jak podkreśliło CNN, ponowne otwarcie cieśniny może jednak nie wystarczyć, by ropa z Zatoki Perskiej popłynęła wystarczająco szybko, zapobiegając wyczerpaniu zapasów. To z kolei oznacza, że wkrótce ceny surowca znów mogą wzrosnąć.
Punkt zwrotny na rynku
Rynek ropy najwyraźniej uznał, że Trump ma dobry czas. Ceny, jak przewidział, w ostatnich dniach gwałtownie spadły – w miarę jak memorandum z Iranem nabierało kształtów i wchodziło w życie.
Ceny ropy Brent zaczęły spadać po ogłoszeniu zawieszenia broni w połowie kwietnia – z wojennego szczytu 126,41 dolarów do poniżej 80 dolarów za baryłkę obecnie.
Spadek cen ropy był możliwy dzięki historycznemu nadmiarowi surowca przed wojną, który skutecznie zamortyzował największy w historii wstrząs podażowy. Jednak ta nadpodaż zniknęła i szybko przekształciła się w niepokojący deficyt.
Magazyny na granicy możliwości
Światowe zapasy ropy w ostatnich miesiącach gwałtownie spadły aż o 190 mln baryłek. Krytyczny ośrodek naftowy w Cushing w stanie Oklahoma, który przesyła paliwo po całych Stanach Zjednoczonych, właśnie osiągnął poziom stresu operacyjnego – odpowiednik sytuacji, gdy kawa spływa poniżej kranika i trzeba przechylić dzbanek, by wylać resztki. To samo dzieje się nie tylko w Cushing – magazyny na całym świecie zbliżają się do punktu krytycznego.
– Nadejdzie moment, gdy po prostu nie będzie można jej dostać (ropy – red.) – powiedział Trump w środę, ostrzegając przed zbliżającą się „katastrofą gospodarczą”, gdyby cieśnina nie została ponownie otwarta.
Powolny powrót do normalności
Ponowne otwarcie cieśniny nie rozwiąże natychmiast problemu światowych zapasów. To jedynie początek procesu przywracania normalnego przepływu ropy.
Cieśninę trzeba rozminować, puste tankowce muszą wrócić w ten rejon, produkcja musi zostać wznowiona, a ropa rozpocząć powolną podróż do miejsc przeznaczenia. To wszystko nie nastąpi szybko – według branży naftowej może to potrwać miesiące, zanim przepływ ropy wróci do czegoś przypominającego normalność.
Ryzyko wzrostu cen
Dopóki rynek ropy naprawdę nie wróci do normalnego stanu, system będzie wciąż opierał się na zapasach. Dlatego wielu analityków uważa, że ceny ropy spadły zbyt nisko i rynek nie docenia ryzyka wyczerpania zapasów, zanim zbiorniki zostaną uzupełnione.
„Rynek wyprzedził sytuację o siedem kroków” – oceniła Helima Croft, szefowa globalnej strategii surowcowej w RBC Capital Markets. – Wszyscy mówią: To już koniec! Ale czeka nas ogromne wyzwanie logistyczne, żeby wrócić do punktu wyjścia – wyjaśniła.
Gdy euforia związana z ponownym otwarciem cieśniny opadnie, fundamenty rynkowe powinny ponownie przejąć kontrolę, powodując wzrost cen ropy.
– Bez względu na to, co wydarzy się w najbliższych tygodniach w cieśninie Ormuz, amerykańskich konsumentów czekają latem wyższe ceny – ostrzegł Matt Smith z Kpler.
Nawet gdyby globalny rynek ropy zaczął produkować prawie 5 milionów baryłek dziennie więcej, niż wynosi popyt – jak przewiduje Międzynarodowa Agencja Energetyczna – odzyskanie 1,15 miliarda baryłek utraconej podaży zajęłoby około roku.
– W pewnym momencie fizyczne baryłki naprawdę mają znaczenie. Jeśli je tracisz, to ponosisz konsekwencje – podkreślił Dan Pickering.
Optymiści kontra realiści
Nie wszyscy jednak podzielają pesymizm. Traderzy widzą nadchodzącą falę ropy, która wróci na rynek – szczególnie od członków OPEC, którzy pilnie potrzebują gotówki i chcą zwiększyć produkcję.
Świat był mocno zalany ropą przed wojną, co wciąż częściowo chroni system przed skutkami spadku zapasów.
– Mieliśmy duży zapas bezpieczeństwa i właśnie go zużyliśmy. Jesteśmy poniżej poziomu sprzed roku, ale nie o wiele – mówił Vikas Dwivedi, globalny strateg ds. ropy i gazu w Macquarie Group.
Amerykańskie zapasy oleju napędowego są najniższe od 2003 roku, ale są niższe tylko o 12,4 proc. w porównaniu ze swoją 5-letnią średnią. Z kolei zapasy benzyny w USA spadły zaledwie o 5 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym.
OGLĄDAJ: TVN24
