Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek ukraińskiej armii skandaliczną nazwę „Bohaterów UPA”. Wywołało to słuszne oburzenie po stronie polskiej, która dobrze pamięta zbrodnie UPA na Polakach na Wołyniu.
Nawrocki publicznie skarcił Zełenskiego. „Antydyplomacja”
Prezydent Karol Nawrocki zareagował na krok Zełenskiego mocnym oświadczeniem. Zagroził odebraniem politykowi Orderu Orła Białego, jeśli nie wycofa się on z prowokacyjnej nazwy oddziału. W końcu, w piątek 19 czerwca, ogłosił pozbawienie Zełenskiego polskiego odznaczenia.
Zajmujący się od wielu lat polityką międzynarodową i dyplomacją Witold Jurasz zachowanie Nawrockiego określił mianem „antydyplomacji”. Zauważył, że polski polityk nie zostawił Zełenskiemu żadnej furtki na wycofanie się ze swojej błędnej decyzji.
„Dyplomacja nie polega bowiem na tym, że zmusza się partnera do czegoś i to jeszcze na oczach całego świata, tylko na tym, że doprowadza się do sytuacji, w której, wywierając czasem nawet brutalną (ale zawsze dyskretną) presję, tworzy się okoliczności, w których partner może udawać, że podjął pożądaną przez nas decyzję z własnej, nieprzymuszonej woli” – tłumaczył w Onecie.
Jak zauważył, Nawrocki zrobił coś całkowicie przeciwnego i nie dał czasu drugiej stronie, by mogła wyjść z sytuacji z twarzą. „Oczekiwanie, że Zełenski wycofa się ze swojej decyzji w ciągu kilkunastu dni po publicznie wyrażonej groźbie odebrania Orderu Orła Białego, było — dyplomatycznie rzecz ujmując — niezbyt mądre” – oceniał.
Według Jurasza Tusk może zablokować decyzję Nawrockiego tylko w teorii. W praktyce nie pozwolą mu na to powody wewnętrzne, a dodatkowo Zełenski publiczny policzek od polskiego prezydenta już otrzymał.
Dlaczego Nawrocki tak zareagował? Jurasz widzi dwie możliwości
Dziennikarz zastanawiał się też nad przyczynami tak zdecydowanych działań Nawrockiego. Jako pierwsze wytłumaczenie podał rysujący się na horyzoncie reset z Białorusią, a w konsekwencji także z Rosją oraz odwracanie się od Ukrainy. Podkreślał, że kierunek ten wyznacza Donald Trump, a podążają nim „rosnące zastępy jego polskich akolitów”.
„Jest oczywiście także druga opcja. Być może w całej sprawie nie chodzi o żadną wielką politykę. Być może po prostu prezydent Karol Nawrocki rozumie dyplomację nie jako żmudne i czasem niewdzięczne załatwianie spraw, ale jako dawanie świadectwa” – zastanawiał się Jurasz.
Ta opcja jego zdaniem oznaczałaby powrót do „epoki polskich moralnych zwycięstw”. „Światowa dyplomacja albo przynajmniej dyplomacja uprawiana przez poważne państwa to sztuka, w której sukces jest sukcesem, a porażki nikt sobie nie lukruje opowieściami, że może i nic mu nie wyszło, ale miał rację” – zauważał.
„Moralne zwycięstwo, dawanie świadectw i na końcu Gloria victis, czyli Chwała zwyciężonym, to coś, czym pocieszają się narody, które, czy to z racji swojej głupoty, czy też z uwagi na głupotę swoich przywódców, po prostu wygrywać nie potrafią. Moralne zwycięstwa to domena narodów drugiej ligi” – podsumował.
Czytaj też:
Rosja zadowolona z decyzji Nawrockiego. Padły wymowne komentarzeCzytaj też:
Tusk nie ma wątpliwości. Ocenił decyzję prezydenta ws. Zełenskiego. Posypały się komentarze