Dodaj reakcję
Dodaj reakcję

Po innych koncertach z trasy internetowi krytycy nie zostawili na nim suchej nitki, zarzucając mu fałszowanie, brak świeżości i odgrzewanie starych kotletów. Dawid Podsiadło stanął na gdańskim stadionie przed najtrudniejszą próbą i… brutalnie uciszył hejterów, rozbijając bank. Zapierające dech w piersiach show ze sceną 360 stopni, ogniem i genialną choreografią udowodniło, że przy tej skali produkcji zawrotna cena biletu przestaje dziwić. Gdy tysiące widzów synchronicznie rozbłysły w jednym kolorze, stało się jasne, że król polskich stadionów jest tylko jeden. Obok Sokoła i Vito Bambino skromny chłopak z „małomiasteczkowym” zacięciem stworzył widowisko na światowym poziomie, po którym krytycy musieli poczuć się potężnie zdezorientowani.

Użytkownicy naszej aplikacji zostali już o tym powiadomieni
Pobierz aplikację:
Android
iPhone

Ogłoszenia.trojmiasto.pl – Okazyjne bilety i zaproszenia na koncerty


Więcej w serwisie Ogłoszenia
(12)

Zarzuty o fałsz i nudę kontra rzeczywistość. Dawid Podsiadło rozbił bank

zdecydowanie zachwycający – świetne show, oprawa i atmosfera, zupełnie nie zgadzam się z wcześniejszą krytyką
54%

raczej pozytywny – koncert wygląda na bardzo dobry, choć nie wszystko musiało być idealne
11%

ambiwalentny – mam mieszane odczucia, widzę zarówno mocne, jak i słabe strony takiej produkcji
9%

raczej krytyczny – mimo rozmachu wciąż rozumiem zarzuty o fałsz, powtarzalność czy zbyt wysokie ceny biletów
8%

zdecydowanie negatywny – tekst mnie nie przekonuje, uważam, że to przereklamowane widowisko
18%

20 czerwca, godz. 21, gdański stadion – komplet (może nie liczyć kilka krzesełek wolnych). Dawid Podsiadło stanął przed jedną z najtrudniejszych publiczności tej trasy, bo oczekiwania po Chorzowie i Poznaniu były już konkretnie ustawione przez szum medialny. A internet, jak to internet, zdążył swoje powiedzieć. Powtórka z poprzedniej trasy, zero świeżości, obiecana płyta, której nie ma, do tego zarzuty o fałszowanie, problemy nagłośnieniowe i wiele innych. Część komentujących nie zostawiła na artyście suchej nitki, a anonimowi eksperci od muzyki wylali się szerokim strumieniem.

Problem w tym, że ktokolwiek był w sobotę na gdańskim stadionie, miał prawo poczuć się zdezorientowany, czytając te słowa. Bo to, co wydarzyło się przez dwie i pół godziny na scenie, z powtórką i odgrzewaniem kotletów miało tyle wspólnego, co Podsiadło z przeciętnością – czyli nic.


Katalog.trojmiasto.pl –
Kluby, dyskoteki

Gdańsk, Długi Targ 39/40
Mapa


The Legendary Fahrenheit by Jacks

Gdańsk, Chmielna 26
Mapa


Miasto.

Sopot, gen. Kazimierza Pułaskiego 15
Mapa


Mewa Towarzyska

Sopot, Tadeusza Kościuszki 14
Mapa


Story Disco Club

Gdańsk, Tkacka 7/8
Mapa


Cubano Gdańsk


więcej

Można się zastanawiać, czy głośni krytycy z sekcji komentarzy mówili o tym samym koncercie, czy może o czymś zupełnie innym. Gdańsk dał odpowiedź sam z siebie i był nią tłum, który nie chciał wychodzić.

Dodaj reakcję
Dodaj reakcję

Scena 360 i momenty, które odebrały mowę

Kilkadziesiąt tysięcy zajętych miejsc, swoje pokazuje. Dawid Podsiadło zagrał w piątek na gdańskiej Letnicy i udowodnił po raz kolejny, że w Polsce nie ma dziś artysty, który potrafiłby zrobić to samo. Tytuł króla polskich koncertów można mu nadać bez zająknięcia. Wywalczył go przed publicznością, która kupuje bilety w ciągu minut i wraca na kolejne trasy.

Produkcja „Obrotowego Touru” to jednak osobna historia. Tytułowa scena obrotowa nie była jedynie efektownym tłem, a przez całe trzy godziny żyła własnym życiem, zmieniając konfiguracje, otwierając się w środkowych częściach i zamykając. Efekty specjalne, jak: ogień, flary, konfetti – pojawiały się dokładnie wtedy, kiedy trzeba, i znikały, zanim zdążyły znudzić.

Ogłoszenia.trojmiasto.pl – Szybki transport i przewóz osób w Gdańsku


Więcej w serwisie Ogłoszenia
(48)

Oprawa wizualna i reżyseria świateł działały w podobny sposób: bez przesady, bez taniego efekciarstwa, za to z precyzją, która zdradza, że za kulisami stoi duży i doświadczony sztab. Przy tej skali produkcji cena biletu przestaje dziwić. Dodatkowo każdy fan dostał jedną przy wejściu i przez większość wieczoru pewnie zapominał, że ją ma.

Aż do momentu, gdy stadion rozbłysnął synchronicznie w jednym kolorze, a tysiące widzów stało się częścią scenografii. To jeden z tych pomysłów, które brzmią banalnie w opisie, a na żywo odbierają mowę, bo małe światełka w takiej ilości robią efekt. „Obrotowy Tour” nie jest po prostu trasą koncertową – jest argumentem w dyskusji o tym, jak powinny wyglądać widowiska na żywo w Polsce, bo jak widać można zrobić trasę na światowym poziomie.

Te koncerty rozgrzały Was do czerwoności w ostatnich dniach

więcej

Zadbali o to, żeby ruch mówił tyle samo co muzyka

Do produkcji doszedł jeszcze jeden element, który wyróżniał Obrotowy Tour na tle większości polskich tras stadionowych. Tancerze nie byli tu tłem ani przerywnikiem między piosenkami – zostali wpleceni w całe show z prawdziwym wyczuciem i w znacznie większej ilości, niż można było się spodziewać. A to cieszy, bo efekt był znakomity.


Katalog.trojmiasto.pl –
Tu nauczą cię tańczyć


więcej

Choreografię stworzyli Piotrek Simba Abramowicz i Anita Sawicka i należą im się za to szczere ukłony. Nie poszli w stronę technicznego popisu ani gimnastycznej trudności, którą tancerze tak często stawiają na pierwszym miejscu. Postawili na ruch i esencję przekazu – na to, żeby ciało opowiadało tę samą historię co muzyka. I właśnie dlatego działało to tak dobrze. Choreografia nie przykuwała uwagi do siebie, tylko dokładała kolejną warstwę do czegoś, co i tak już było kompletne.

Dawid Podsiadło w Gdańsku

Komunikacja tramwajową po koncercie SUPER , tramwaj za tramwajem odjeżdża z przystanku Stadion. Super obsługa. Brawo GAiT

Komunikacja tramwajową po koncercie SUPER , tramwaj za tramwajem odjeżdża z przystanku Stadion. Super obsługa. Brawo GAiT

Więcej raportów: Dawid Podsiadło w Gdańsku

Obrotowy Tour: Dawid Podsiadło zabrał Gdańsk w swoją małomiasteczkową podróż

Dawid Podsiadło przywiózł do Trójmiasta swój długo wyczekiwany Obrotowy Tour 2026 i nie zawiódł ani tych, którzy przyszli po nostalgię, ani tych, którzy liczyli na taneczną zabawę do piosenek z początków jego kariery, jak „Trójkąty i kwadraty„. Koncert trwał około dwie i pół godziny i liczył blisko trzydzieści utworów. Nie ma co ukrywać – był podróżą przez całą dyskografię artysty: od przebojowych, rozpoznawalnych od pierwszego taktu hitów po te bardziej intymne. „Małomiasteczkowy”, „Kochasz?”, „Diable”, „Post”, „Nieznajomy” oraz wiele innych piosenek uczestnicy mogli usłyszeć w koncertowej wersji.

Podsiadło zostawił najlepsze na koniec i wiedział, co robi. „Trójkąty i kwadraty” przed zejściem ze sceny, a bis to już czyste radio: „Nie ma fal” i „W dobrą stronę”, a na domknięcie wrócił Vito Bambino, który stanął obok Dawida przy „I ciebie też, bardzo” i to był ten moment, po którym nie ma już nic do dodania – utwory, które zna każdy, kto choć raz włączył stację muzyczną. Sprytne zagranie: po blisko trzech godzinach muzyki, tuż przed wyjściem, przypomniał całej hali, dlaczego w ogóle tu przyszła.

W środku wieczoru na scenie pojawili się goście. Pierwszym był Sokół, a później wspomniany Vito Bambino. Sokół i Vito Bambino to dwa zupełnie różne światy muzyczne i właśnie dlatego ich obecność na scenie powiedziała o Podsiadle najwięcej. Bo on od lat gra i tworzy muzykę dosłownie dla wszystkich. Słucha go dziecko i nastolatek, osoba starsza i pani po rozwodzie, zakochana para, która za kilka miesięcy weźmie jego piosenkę na pierwszy taniec. Niewielu polskich artystów może powiedzieć o sobie to samo.

Dodaj reakcję
Dodaj reakcję

Kolega, który wypełnia stadiony

Bo przy całym tym rozmachu: wielkiej scenie, efektach specjalnych, synchronizowanych opaskach i kilkudziesięciu tysiącach ludzi – Dawid Podsiadło potrafił sprawić, że czułeś się jak na spotkaniu ze starym znajomym. Żartował między piosenkami w swoim nieskładnym stylu, bez ustawionych żartów i konferansjerskiego zacięcia. Mówił do ludzi, nie do tłumu. I właśnie to jest jego największy trick, którego żaden sztab produkcyjny nie jest w stanie zaplanować – brak pompatyczności. Zero gwiazdorzenia. To pewnie najlepsza odpowiedź na pytanie, dlaczego ma tylu fanów i dlaczego wracają na każdą trasę od wielu lat.

Ogłoszenia.trojmiasto.pl – Instrumenty muzyczne i sprzęt audio


Więcej w serwisie Ogłoszenia
(14)

Jedna uwaga na koniec i już nie o samym koncercie, ale o tym, co działo się po. Gdańsk wciąż nie do końca radzi sobie z rozładowywaniem takich tłumów. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi wychodzących jednocześnie z Letnicy to logistyczne wyzwanie, które miasto jeszcze nie okiełznało. Starania są widoczne i uczciwie trzeba to przyznać – coś drgnęło w porównaniu z poprzednimi latami. Ale do sprawnego zarządzania taką masą ludzi jeszcze daleko.