— Dawid B. został zatrzymany w związku ze skierowanymi wnioskami o jego wydanie z terytorium Tanzanii — poinformowała Onet w poniedziałek prok. Anna Adamiak, rzecznik Waldemara Żurka, prokuratora generalnego, po naszych pytaniach do Prokuratury Krajowej.
Zgodnie z listem gończym w policyjnej bazie „B.” to Dawid Bratko, znany jako „Król dopalaczy”. Ściga go Prokuratura Okręgowa w Gliwicach, jednak ta od miesięcy nie udziela informacji o zbiegu, zasłaniając się „dobrem toczącego się postępowania i koniecznością zachowania w tajemnicy jego ustaleń”.
Ale w poniedziałek prok. Adamiak ujawniła, że do zatrzymania doszło już 16 kwietnia, czyli niedługo po cyklu naszych publikacji o Tanzanii jako kraju, w którym ukrywa się „Król dopalaczy”.
— Obecnie oczekujemy na aktualne informacje o stanie postępowania ekstradycyjnego — precyzuje rzeczniczka.
Z wiadomości od prok. Adamiak wynika, że polski wymiar sprawiedliwości pierwszy raz wystąpił do władz Tanzanii o powrót zbiega do ojczyzny pod koniec 2024 r., a potem te wystąpienia ponawiał.
Rzeczniczka nie ma wiedzy, czy po zatrzymaniu z kwietnia 2026 r. Polak przebywa w areszcie, czy też np. zostały wobec niego orzeczone inne środki prawne ograniczające wolność.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Dawid Bratko uznawał swoich klientów za „debili”
Przypomnijmy, że „Król dopalaczy” zniknął przed 2023 r., w którym — bez jego obecności w sądzie — zapadł prawomocny wyrok skazujący Bratkę na cztery lata i dziesięć miesięcy więzienia. To kara m.in. za produkcję dopalaczy w poprzedniej dekadzie.
Obecnie 39-letni Łodzianin zaczął być nazywany „Królem dopalaczy” ok. 2010 r., gdy rozkręcał największą sieć sklepów — aż 127 w różnych regionach Polski — z tymi substancjami. Na początku działalności Bratko, uznający swoich klientów za „debili”, korzystał z ówczesnej luki w prawie: dopiero potem dopalacze zostały zrównane w przepisach z narkotykami.
Ponadto w styczniu 2026 r. przed Sądem Okręgowym w Łodzi ruszyła sprawa 13 osób oskarżonych o handel nielegalnymi substancjami w internecie. Jednak brakuje wśród nich Bratki, uważanego za „mózg” tego procederu.
Nowe życie „Króla dopalaczy” na Zanzibarze
Na początku kwietnia Onet opisał nowe życie Dawida Bratki na Zanzibarze, czyli na wyspie należącej do Tanzanii. „Król dopalaczy” rozpoczął je jako menedżer hoteliku Shoki Shoki, uchodząc za człowieka, dzięki któremu turysta może się poczuć w Afryce jak w domu.
Jednym z dowodów na obecność Bratki w Tanzanii okazało się zdjęcie z wyprawy na Kilimandżaro, opublikowane na witrynie miejscowej firmy turystycznej, z którą współpracował zbieg.
Dlaczego Tanzania?— Zakładam, że zdecydowały względy praktyczne. Nie ma unormowanej przepisami ścieżki współpracy między Polską a Tanzanią w sprawach karnych, a tym bardziej w sprawach ekstradycyjnych — komentował w Onecie radca prawny dr Paweł Gołębiewski, szef Praktyki Przestępczości Międzynarodowej i Obsługi Klienta Zagranicznego w Kancelarii Kopeć & Zaborowski.