— Głosowałem na nich. Ale nie chodzi o obietnice. To są po prostu nieudacznicy — mówi jeden z rozmówców. Jak tłumaczy, nie czuje się oszukany programem wyborczym. — Obietnice wyborcze są dla debili. Jeżeli ktoś w nie wierzy, to mu współczuję. Nie czuję się oszukany obietnicami, raczej brakiem sprawczości.

Mężczyzna uważa, że obecna władza przegrywa z prawicą pod względem skuteczności politycznej. — Nie są sprawczy tak jak tamci. Nie są bezczelni, więc na tym tracą. Widać, jak trzeba działać. Obojętnie jakie są argumenty przeciwko prawej stronie, oni mają taką retorykę, że wszystko przebiją na swoje.

Inna rozmówczyni nie kryje, że nadal popiera Donalda Tuska. — Nie jestem zawiedziona. Uważam, że dobrze robią. Chyba żaden rząd nie spełnił wszystkich swoich obietnic. Wiadomo, że w kampanii obiecuje się więcej, niż później da się zrealizować — mówi.

Pytana o związki partnerskie odpowiada: — Myślę, że Donald Tusk zrealizowałby tę obietnicę, gdyby nie koalicja.

Podobnego zdania jest kolejny wyborca KO. — Jestem zadowolony ze zmiany rządu, ale nie chciałbym podchodzić do tego zero-jedynkowo. Na pewne rzeczy potrzeba czasu i narzędzi. Nie od razu Rzym zbudowano — mówi.

Jego zdaniem widać już pierwsze efekty działań rządu. — Słyszałem o krokach dotyczących uznawania małżeństw zawartych w innych krajach Unii Europejskiej. To ogromny krok. Kiedyś nie moglibyśmy nawet o tym pomyśleć. Chcielibyśmy więcej, ale nie żyjemy w świecie idealnym.

Nie wszyscy chcieli wdawać się w szczegóły. — Obietnice nie mogą być spełnione, bo są przeszkody — stwierdziła krótko jedna z kobiet, odmawiając dalszej rozmowy.

Inny respondent przyznaje, że część zapowiedzi nie została zrealizowana, ale mimo to nie zmienia swojej oceny rządu. — Polityka to trudna rzecz. Na pewno były obietnice i na pewno nie są spełnione tak, jak były przedstawiane. Ale patrzę realnie: jaka jest druga opcja? Rządzenie w dzisiejszych czasach jest bardzo niewdzięczne.

Najbardziej brakuje mu rozliczeń polityków poprzedniej władzy. — Rozliczenie ludzi, którzy po prostu byli przestępcami. Ale rozumiem też, że to nie jest proste. Ta koalicja chce działać zgodnie z prawem i to jest konsekwencja takiego podejścia.

Jedna z rozmówczyń ocenia dokonania rządu jako „częściowo” spełnione. — Jeszcze nie na tyle, żebym powiedziała: super. Ale już na tyle, żeby uznać, że to idzie w dobrą stronę. Tylko chciałabym więcej.

Największy zawód budzi u niej polityka edukacyjna i brak głębszych reform społecznych. — Dla mnie niespełnione jest to wszystko, od czego ta koalicja się zaczęła. Czyli porządna praca u podstaw. Dopóki nie weźmie się za robotę od dołu, od szkół, dopóki nie zaczniemy inaczej wychowywać i edukować społeczeństwa, to będzie dla mnie po prostu mniejszym złem.

Krytycznie ocenia także działania Ministerstwa Edukacji. — Najbardziej chciałabym usiąść z Barbarą Nowacką na kilka godzin i porozmawiać o tym, jak powinny zmienić się szkoły. Edukacja powinna być skuteczna, praktyczna i uczyć dbania o to, co wspólne.

Niektórzy wyborcy mają jednak problem z jednoznaczną oceną. — Jestem przeciwna PiS-owi, ale jeśli chodzi o obietnice, to oceniam to różnie — mówi jedna z kobiet. Pytana o szczegóły przyznaje: — Musiałabym się bardziej wgłębić w temat. Powiedziałabym: pół na pół.