pap_20251219_0DP (1)

Marcin Przydacz: prezydent nie wybiera się na imprezę, na którą nie został zaproszony

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: Paweł Supernak/PAP

Strona ukraińska wycofała się z ustalonego spotkania prezydentów Karola Nawrockiego i Wołodymyra Zełenskiego, proponując kolejną, odległą datę – powiedział prezydencki minister Marcin Przydacz. Przekazał też, że Nawrocki nie pojedzie na gdańską konferencję poświęconą odbudowie Ukrainy. Wciąż nie jest pewne, czy będzie na niej Zełenski.

W miniony piątek prezydent Karol Nawrocki zdecydował o odebraniu ukraińskiemu prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. To odpowiedź na decyzję prezydenta Ukrainy o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA”. W sobotę Zełenski poinformował, że odesłał Nawrockiemu order.

Karol Nawrocki nie przyjedzie na konferencję w Gdańsku

Już lada dzień – 25-26 czerwca – w Gdańsku odbędzie się Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy. Polscy przedsiębiorcy spodziewają się między innymi podpisania umowy między Bankiem Gospodarstwa Krajowego a Komisją Europejską na modernizację mniejszych ukraińskich miast.

Według Marcina Przydacza prezydent Karol Nawrocki nie dostał zaproszenia. – Nie, nie wybiera się prezydent na imprezę, na którą nie został zaproszony przez pana premiera Donalda Tuska. Nie wybiera się też żaden z podległych mu urzędników – oświadczył szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.

Jak mówił prezydencki minister, poprzednie konferencje tego rodzaju skupiały się raczej na zbieraniu pieniędzy dla walczącej Ukrainy, niż na inwestycjach mających na celu odbudowę kraju po wojnie.

Czy do Gdańska przyjedzie Zełenski? To nadal nie jest pewne.

Przydacz o rozmowach Nawrockiego z Zełenskim. „Zełenski się wycofał”

Wcześniej Marcin Przydacz powiedział dziennikarzom , że w ostatnich tygodniach toczyły się polsko-ukraińskie rozmowy dyplomatyczne. – Niestety, ze strony ukraińskiej nie było żadnej gotowości do zmiany tego podejścia w sprawie nazewnictwa OUN-UPA, a jednocześnie była gra na czas, było cały czas zwlekanie i ciągła zmiana decyzji – opisał.

Marcin Przydacz

Marcin Przydacz

Źródło zdjęcia: PAP/Adam Warżawa

Przydacz zaznaczył, że prawdą jest, iż efektem jego rozmów z szefem Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanowem, który był w Warszawie 6 czerwca, była propozycja rozmowy telefonicznej Zełenskiego z Nawrockim. – Ale z tej rozmowy telefonicznej prezydent Zełenski się wycofał, nie chciał rozmawiać telefonicznie – powiedział prezydencki minister.

– Następnie strona ukraińska zaproponowała wizytę, ustaliliśmy konkretną datę i konkretną godzinę takiego spotkania w Warszawie po to, aby porozmawiać o tej sprawie. I z tej daty, i z tej wizyty również strona ukraińska się wycofała, proponując odległą, kolejną datę – stwierdził Przydacz.

Dodał, że „w związku z tym uznać należy, że strona ukraińska nie była zainteresowana realną dyskusją z polskim prezydentem”.

Przydacz komentuje słowa Zełenskiego. „Chęć odwrócenia uwagi”

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej był też pytany o wypowiedzi Zełenskiego z niedzielnego wywiadu. Prezydent Ukrainy ocenił, że prezydent Polski prowadzi wewnętrzną walkę polityczną, podsycając nastroje niechęci do Ukraińców. Dodał, że w Polsce „nie ma monarchii, lecz demokracja”, dlatego powinna budować relacje z Ukrainą, która obecnie broni Europy, w tym także Polski.

Według Przydacza słowa Zełenskiego to „wewnętrzna emocja ukraińska i chęć odwrócenia uwagi od problemów korupcyjnych wewnątrz państwa ukraińskiego”, które „niepotrzebnie eskalują złe emocje”. Te emocje, jego zdaniem, wynikają z decyzji samego prezydenta Ukrainy.

Jak dodał, to Zełenski podjął decyzję o nazwaniu jednej z jednostek wojskowych „w oparciu o bandytów z UPA – organizacji, która dopuściła się ludobójczych ataków na cywilną ludność na Wołyniu”.

W ocenie Przydacza, jeśli Zełenski chce traktować członków UPA jako bohaterów, to tym samym „zaprzecza podstawowym wartościom, wartościom europejskim”. – Jeśli Ukraina chce kiedyś w przyszłości myśleć o sobie jako części zjednoczonej Europy, wydaje mi się, że warto, aby rozliczyła się ze swoją negatywną historią, a nie stawiała na pomniki ludobójców, bandytów, którzy mordowali kobiety, starców i dzieci – dodał minister.

Wołodymyr Zełenski

Wołodymyr Zełenski

Źródło zdjęcia: Neil Hall/EPA/PAP

Według niego „dobrze by było, aby prezydent Zełenski również przestał używać historii jako instrumentu zadrażniającego relacje z państwami, które są wobec Ukrainy przecież pozytywnie nastawione”. Zwrócił uwagę na wsparcie okazywane w ciągu ostatnich lat przez Polskę.

– Jeśli prezydent Zełenski chce sobie znaleźć powód do odwracania uwagi od skandali korupcyjnych i złodziejstwa, które dzieje się w jego własnym państwie, powinien znaleźć inną metodę, niż atakowanie Polski i Polaków, bo Polacy zrobili dla Ukrainy bardzo dużo – przekonywał Przydacz.

Jak będą wyglądać relacje Polski z Ukrainą?

Prezydencki minister zapytany, jak wyobraża sobie w tej sytuacji dalsze relacje polsko-ukraińskie ocenił, że jeśli „emocje po stronie prezydenta Zełenskiego nie będą eskalować, to jako sąsiedzi będziemy musieli ze sobą współpracować”. Dodał jednak, że jeśli prezydent Ukrainy „nadal będzie chciał obrażać Polaków, obrażać polską historię i gloryfikować ludobójców, to Polska ma całą paletę różnego rodzaju instrumentów, które mogą wpływać na rzeczywistość na wschód od naszej granicy”.

– Nie jest tak, że to Polska zależy od Ukrainy. To raczej Ukraina w wielu aspektach zależała od Polski. Polska jest częścią Unii Europejskiej, jest częścią NATO, jest potężnym organizmem gospodarczym i politycznym, i nie może być tak, że ogon chce machać psem – powiedział Przydacz.

Zełenski: proponowałem Nawrockiemu spotkanie

Inną wersję wydarzeń przedstawił Zełenski w niedzielnym wywiadzie dla programu „TSN” ukraińskiej stacji telewizyjnej 1+1. Oświadczył, że przed odesłaniem Orderu Orła Białego do Kancelarii Prezydenta RP przedstawiciele Ukrainy próbowali załagodzić spór i wyjaśnić stanowisko Kijowa.

Przekazał, że proponował Nawrockiemu spotkanie. „Zaproponowałem, aby konferencja w Gdańsku się odbyła (…). Tusk bardzo mnie prosił, aby konferencja [o odbudowie Ukrainy – red.] odbyła się w Gdańsku. A prezydent Polski robi kolejny krok: mówi, że dla Ukrainy nie ma miejsca w Europie, ponieważ jest to niekorzystne dla polskiego rolnika. Po co on tak mówi? Nie tylko, aby zerwać konferencję, ale także po to, aby wywierać presję na Tuska i blokować otwarcie kolejnego klastra negocjacyjnego. To są ze sobą powiązane kwestie” – mówił ukraiński prezydent.

Według Zełenskiego jego zespół natychmiast po wypowiedziach Nawrockiego, dotyczących zamiaru odebrania odznaczenia, rozpoczął intensywne rozmowy wyjaśniające, jednak nie wpłynęły one na stanowisko polskiego prezydenta.

OGLĄDAJ: TVN24

pc