Stal u siebie przegrała z Betard Spartą tylko 44:46 i 14 czerwca wybierała się do stolicy Dolnego Śląska po trzy punkty. Była rozpędzona, w pełnym składzie, a to Wrocławianie mieli potężne problemy kadrowe. Przesądzone było bowiem, że w spotkaniu nie wystąpi Daniel Bewley, a pod znakiem zapytania stały wyjazdy na tor dwóch innych podstawowych zawodników: Artioma Łaguty i Mikkela Andersena.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W poniedziałek (8 czerwca) we Wrocławiu spadł jednak deszcz. Tor na Stadionie Olimpijskim zrobił się mokry i nie można było już na niego rozłożyć plandeki. Padało też w kolejnych dniach, a prognozy wskazywały, że deszczu nie zabraknie również w niedzielę w porze meczu. W związku z tym — ku wściekłości Gorzowian, którzy dopatrywali się w tym celowych działań Spartan zmierzających do przełożenia meczu — Ekstraliga Żużlowa wyznaczyła nowy termin jego rozegrania na 23 czerwca.
— Moim zdaniem Stal Gorzów została paskudnie ograna. Nie chcę powiedzieć, że oszukana. Ta cała sytuacja jest szyta bardzo grubymi nićmi — grzmiał w Telewizji Gorzów były prezes Stali, Maciej Ireneusz Zmora.
Po sobotnim Grand Prix we Wrocławiu frustracja osób sympatyzujących z Gezet Stalą Gorzów może być jeszcze większa. Po pierwsze, rundę indywidualnych mistrzostw świata, mimo braku plandeki i dwóch potężnych ulew, które przeszły nad Stadionem Olimpijskim, udało się rozegrać. A po drugie, w zawodach tych kontuzji uległ lider Stali — Jack Holder.
Stal straciła Jacka Holdera i Adama Bednara
Australijczyk po kraksie w 7. biegu opuścił tor w karetce, a Stal dzień później poinformowała, że złamał rękę i konieczny będzie zabieg operacyjny.
Jakby pecha było mało, tego samego dnia fatalne wieści nadeszły też z czeskiego Pilzna. Tam, podczas półfinału indywidualnych mistrzostw Europy Juniorów, kontuzji ręki nabawił się podstawowy junior Gorzowian — Adam Bednar.
Tym samym sytuacja odwróciła się o sto osiemdziesiąt stopni. Teraz to Stal przyjedzie do Wrocławia potężnie osłabiona, a trener Sparty Piotr Protasiewicz będzie miał do dyspozycji dwóch ze swoich trzech kontuzjowanych zawodników. Gotowi do ścigania są już Artiom Łaguta i Mikkel Andersen.
Goście mogą zastosować zastępstwo zawodnika za Holdera, ale nie zrekompensuje to straty drugiego najskuteczniejszego żużlowca PGE Ekstraligi, jeżdżącego ze średnią 2,452 pkt na bieg. Na dodatek zdecydowanie zmaleje siła rażenia formacji juniorskiej. Tym samym goście po prostu skazani są we Wrocławiu na klęskę.
Jeśli zaś pięć dni później (28 czerwca) nie wygrają u siebie za trzy punkty (czyli więcej niż dziesięcioma punktami) z Fogo Unią Leszno (występ Holdera jest wykluczony, a Bednara pod znakiem zapytania), to ich piękny sen o awansie do play-offów się skończy.
Szybko wyleczą kaca po Falubazie?
Wrocławianie też drogę do pierwszej czwórki sobie skomplikowali. W minioną niedzielę jechali do Zielonej Góry po trzy punkty, a tymczasem sensacyjnie przegrali ze Stelmet Falubazem 43:47 i wyjechali tylko z jednym punktem.
— Szkoda dwóch dużych punktów, bo bonus zabraliśmy, ale bardzo liczyliśmy na wygraną i przywiezienie trzech punktów. Bardzo ciasno w tabeli i zdajemy sobie sprawę z ciężaru każdego pojedynku. Niestety nie weszliśmy dobrze w spotkanie — ubolewał po meczu w Zielonej Górze trener Piotr Protasiewicz.
We wtorek wieczorem powinien być w znacznie lepszym humorze. Nawet minimalna wygrana nad Stalą sprawi, że Sparta zrówna się w tabeli z liderami: Bayersystem GKM Grudziądz i Fogo Unią Leszno.
***
PGE EKSTRALIGA — 8. kolejka
BETARD SPARTA WROCŁAW — GEZET STAL GORZÓW
Wtorek (23 czerwca, godz. 19:00), transmisja Canal+ Sport, relacja tekstowa w PS Onet
SPARTA: 9. Artiom Łaguta, 10. Maciej Janowski; 11. Bartłomiej Kowalski; 12. Daniel Bewley; 13. Brady Kurtz; 14. Nikodem Mikołajczyk; 15. Marcel Kowolik. Trener: Piotr Protasiewicz.
STAL: 1. Jack Holder; 2. Marcel Szymko; 3. Paweł Przedpełski; 4. Oskar Chatłas; 5. Anders Thomsen; 6. Oskar Paluch; 7. Adam Bednar. Trener: Piotr Paluch.
Sędziuje: Paweł Słupski.
Pierwszy mecz: 46:44.