W marcu konserwatywna frakcja Europejskiej Partii Ludowej (EPL) w Parlamencie Europejskim postanowiła dążyć do utworzenia takich ośrodków wraz z prawicowo-nacjonalistycznymi frakcjami po drugiej stronie muru, w czerwcu zostało to formalnie sfinalizowane. W Niemczech przez wiele dni toczyła się gorąca dyskusja na temat tego rzekomego złamania tabu. Jednak wówczas nie wybrzmiało kluczowe pytanie: dlaczego konserwatyści nie byli w stanie — tak jak w przypadku większości głosowań w Parlamencie Europejskim — uzyskać większości wraz z frakcjami socjaldemokratów i liberałów? Odpowiedź brzmi: z powodu Emmanuela Macrona.
Prezydent Francji oraz zdominowana przez jego partię frakcja liberalna w Parlamencie Europejskim sprzeciwiły się utworzeniu tych ośrodków. I robią to do dziś. Widać to było podczas szczytu UE: 19 państw, w tym Niemcy, przyjęło tam oświadczenie w sprawie utworzenia ośrodków powrotowych. Emmanuel Macron wykorzystał tę okazję, by wyciągnąć potężną moralną broń: „Nie jestem pewien, czy to jest nasza Europa” — powiedział.
Odnosząc się do określenia „innowacyjne rozwiązania”, używanego w kontekście ośrodków deportacyjnych, Macron stwierdził, że jest wielkim zwolennikiem innowacji, ale jest bardzo ostrożny, „gdy mowa o innowacjach w zakresie wartości i praw człowieka”. Ośrodki te nie są ani skuteczne, ani nie odpowiadają „naszym zasadom”, powiedział. Jednak właśnie w przypadku Macrona nasuwa się pytanie: o jakie zasady właściwie chodzi? Żaden europejski polityk nie uczynił braku jasnych wytycznych taką zasadą jak Macron, który uznał kategorie lewicy i prawicy za przestarzałe i zastąpił je mglistym podejściem „i to, i to”.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Motywem jego tyrady przeciwko ośrodkom powrotowym podczas szczytu w Brukseli była jednak prawdopodobnie frustracja spowodowana polityczną porażką. Głosowanie ponad podziałami, za które z krytyką spotkał się (wiceprzewodniczący EPL) Manfred Weber, zostało bowiem zainicjowane przez Francuza — konserwatywnego francuskiego europosła Francois-Xaviera Bellamy’ego. Należy on do siostrzanej partii niemieckiej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej, francuskich Republikanów, i — podobnie jak czołowi politycy UE — jest przekonany, że partie konserwatywne muszą trwale rozwiązać problem migracji, jeśli nie chcą stracić monopolu na interpretację i władzę na rzecz prawicowych nacjonalistów.
Ośrodki powrotowe, które stanowią pierwszy krok w kierunku przeniesienia całej procedury azylowej do państw trzecich, są jedyną realistyczną strategią w tym zakresie. Głównym problemem polityki migracyjnej UE jest bowiem to, że kto raz się tu znajdzie, może pozostać w Europie, bo deportacje są w praktyce niemal niemożliwe. Kto jednak wie, że nie ma szans na azyl i że jako nieudokumentowany imigrant trafi do mało atrakcyjnego państwa trzeciego, zazwyczaj w ogóle nie wyruszy w drogę.
Dowiedz się więcej: