Kwestia nieprawidłowości w Szpitalu Południowym w Warszawie i dużych
zarobków lekarza Dawida Kacprzyka wpływa negatywnie na postrzeganie obozu rządzącego,
zwłaszcza Koalicji Obywatelskiej. Zdaniem europosła KO Bartosza Arłukowicza „ta
sprawa na pewno będzie dyskutowana przez długie tygodnie”.
Redakcja poleca
– Ale warto podkreślać fakty w tej sprawie. A oczekuję też
faktów od tych, którzy tę sprawę opisali. Zatem zacznę od faktów. W ciągu tygodnia
młody doktor, który dość dobrze się zorganizował w Szpitalu Południowym,
wyleciał z roboty, wyleciał z partii, przestał być radnym, zajęła się nim
prokuratura, NIK, a są także kontrole od prezydenta miasta i z NFZ-u. Myślę, że
przyszłość pana doktora nie rysuje się zbyt kolorowo – powiedział gość radiowej
Jedynki.
Arłukowicz: rząd reaguje lepiej niż wcześniej ekipa PiS
Jego zdaniem rząd
reaguje lepiej na nieprawidłowości niż Prawo i Sprawiedliwość w czasie swoich
rządów. – Gdybym miał porównywać reakcje naszego rządu na to, co się wydarzyło i
reakcje rządu PiS-u – a właściwie udział prezesa PiS-u w podobnych sytuacjach – to są dwa różne światy. Nie słyszałem, żeby ktoś opisywał sytuację tego, jak
prezes Kaczyński odnalazł się w szpitalu w Lublinie, gdzie zamknięto pół czy
cały oddział dla niego samego. Nie słyszałem, żeby on stał w kolejce – podkreślił Bartosz Arłukowicz.
W jego opinii „Jarosław Kaczyński niczym nie różni się od
senatora Lenza”. – Obydwaj byli przyjęci prawdopodobnie w trybie pozaplanowym i
pozakolejkowym – powiedział europoseł Koalicji Obywatelskiej. – Rzeczy
patologiczne czasem się zdarzają. Sztuką w dojrzałej partii jest umiejętność
reagowania. Donald Tusk jako premier zareagował w trzy sekundy. Wyrzucił gościa z
partii, dyrekcja szpitala wyrzuciła go z roboty, przestał być radnym i weszła
mu na głowę prokuratura i NIK. To mało? – pytał retorycznie gość Jedynki.
Redakcja poleca