We wtorek wieczorem reprezentacja Anglii zremisowała 0:0 z reprezentacją Ghany na mistrzostwach świata 2026 w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. Wiele kontrowersji wzbudziło zdarzenie z 77. minuty meczu.

Napastnik Ghany Prince Adu próbował opanować piłkę w polu karnym i coraz bardziej zbliżał się do bramki Jordana Pickforda, ale został powstrzymany przez Ezriego Konsę. Obrońca w ogóle nie trafił w piłkę i powalił rywala. Sędzia nie odgwizdał błędu, a arbiter VAR nawet nie zareagował.

ZOBACZ WIDEO: Messi rzucił świat na kolana. „Absolutny GOAT”

Największy błąd turnieju

Ta sytuacja rozgrzała ekspertów i internautów na całym świecie. Selekcjoner Ghany po meczu stwierdził nawet, że być może sędzia VAR udał się na kawę, skoro nie zainterweniował.

Ekspert sędziowski Marcin Borski w rozmowie z WP SportoweFakty przyznał wprost, że jego zdaniem to największy błąd arbitra dotychczas na mundialu.

– Jest to chyba najpoważniejszy błąd tego mundialu. Sporym błędem było także nieprzyznanie rzutu karnego za faul na Mbappe w meczu z Senegalem, ale tam nie było to aż tak oczywiste, bo kontakt był mniejszy niż w meczu Anglii z Ghaną. Tu był faul ewidentny. O ile sędzia mógł się tłumaczyć odległością, to sędzia VAR nie ma żadnych wytłumaczeń – mówi wprost nasz rozmówca.

Borski zwrócił uwagę, że do tej pory w opinii publicznej rozmawiało się raczej na temat źle przyznanych lub nieprzyznanych żółtych kartek, jednak błąd na niekorzyść Ghany mógł wpłynąć na wynik meczu.

– Jest to gruby błąd i szkoda, bo dotychczas polemiki dotyczyły niepokazanych żółtych kartek, bo sędziowie wysoko powiesili poprzeczkę. Nie było takich zdarzeń, które bezpośrednio wpływały na wynik. Tutaj domniemamy, że rzut karny mógł być wykorzystany, więc ten wynik jest wypaczony

Kolejny błąd, ale innej wagi

Marcin Borski wrócił także do dwóch sytuacji w meczu Argentyny z Austrią. W pierwszej z nich Alexis Mac Allister zderzył się z Xaverem Schlagerem, gra była kontynuowana, a po niej padł gol autorstwa Lionela Messiego.

– To był faul i można powiedzieć, że jest to błąd, ale to nie jest błąd z tej samej półki, co w meczu Anglii z Ghaną. Było przewinienie, z tego rozwinęła się bramka. Ale to też nie jest tak, że bezpośrednio z powodu tego faulu padła bramka. Oczywiście VAR mógłby to odwinąć i anulować gola, ale nie była to, powiedzmy, jak to się mówi w żargonie sędziowskim, czarno-biała sytuacja, która zmusza sędziego VAR do interwencji – wyjaśnia Borski.

Były sędzia wypowiedział się także na temat ostrej gry na mundialu w Ameryce Północnej. Arbitrzy pozwalają piłkarzom na więcej i rzadko przyznają żółte kartki.

– Sędziowie oszczędzają kartki. Nie chcą pokazywać żółtych pochopnie. Takie dostali wytyczne. Często też jak wahają się między żółtą a czerwoną, to wybierają żółtą kartkę. To są nowe wytyczne, które mają zdynamizować grę. Widzimy, że ta gra jest płynna, te przepisowe pięć sekund, że po faulu zawodnicy szybko wstają, biegają i walczą. Sędziowie te mniej istotne przewinienia puszczają i starają się nie interweniować. Wydaje mi się, że to powoli zaczyna przypominać rajd, gdy kierowca przestaje panować nad bolidem, ale to fajnie wygląda. Te mistrzostwa są fajne, to trzeba przyznać – zakończył Marcin Borski.

Michał Mielnik
WP SportoweFakty