Od umów PPA po Fundusze Norweskie — polsko-norweska współpraca w sektorze zielonych technologii nabiera bezprecedensowej skali, łącząc norweskie know-how z polskim potencjałem transformacyjnym

Kiedy w maju 2025 roku, w obecności norweskiego następcy tronu księcia Haakona, Polska i Norwegia podpisały memorandum inaugurujące czwartą edycję Funduszy Norweskich i EOG, wydarzenie to nie było jedynie ceremonialnym gestem dyplomatycznym. Dla obu stron oznaczało wejście w nowy rozdział relacji gospodarczych — coraz silniej osadzonych w zielonej transformacji, a nie wyłącznie w tradycyjnych strumieniach handlowych.

Czwarta edycja Funduszy Norweskich i Europejskiego Obszaru Gospodarczego to rekordowe niemal 4 mld zł (925 mln euro) dla Polski — 25 proc. całej puli przeznaczonej dla 15 państw beneficjentów.

To więcej niż kiedykolwiek dotąd, i więcej niż otrzymuje jakikolwiek inny kraj. Lecz sam wolumen środków to tylko część obrazu. Ważniejszy jest kierunek: zdecydowana większość programów skierowana jest na innowacje, zieloną transformację i klimat — czyli obszary, w których Norwegia od dekad buduje przewagę technologiczną, którą Polska może teraz świadomie i systematycznie absorbować.

Dwa modele, jeden cel

Polska i Norwegia to gospodarki o zaskakująco komplementarnych profilach transformacji energetycznej. Norwegia dysponuje jednym z najbardziej zaawansowanych na świecie systemów energetycznych opartych na źródłach odnawialnych — już dziś 95 proc. produkowanego przez nią prądu pochodzi z elektrowni wodnych, a związane z tym koszty są rekordowo niskie.

To unikalna baza, z której przez dziesięciolecia rozwijała się kultura inżynieryjna i instytucjonalna, przekształcona następnie w globalną ekspansję norweskich firm technologicznych w sektorach offshore, wodoru i magazynowania energii.

Polska stoi po przeciwnej stronie spektrum: kraj nadal w istotnej części uzależniony od węgla, z ogromnym potencjałem transformacyjnym, dynamicznie rosnącą liczbą instalacji OZE i — co kluczowe — rosnącą klasą korporacyjnych odbiorców energii gotowych zawierać długoterminowe kontrakty na zieloną elektryczność.

To właśnie ta asymetria stanowi fundament partnerstwa, które w ostatnich dwóch latach przyspieszyło w tempie niespotykanym od lat.

Zielone technologie, sektor morskiej energetyki wiatrowej i sektor wodorowy to kluczowe obszary wsparcia Zagranicznego Biura Handlowego PAIH w Oslo w relacjach polsko-norweskich. Do tych priorytetów można dziś dopisać wychwytywanie dwutlenku węgla i budownictwo zrównoważone — dwa kolejne pola, na których obie strony szukają wspólnego języka.

Statkraft: norweski gigant buduje polską sieć PPA

Żadna norweska firma nie wpisała się głębiej w polską transformację energetyczną niż Statkraft — będący w całości własnością państwa norweskiego największy producent energii odnawialnej w Europie. W Polsce norweska spółka państwowa działa już od 2018 roku. W ciągu siedmiu lat niemal bez rozgłosu zbudowała jednak jeden z najważniejszych rynkowych instrumentów wspierających finansowanie nowych instalacji OZE — portfel długoterminowych umów zakupu energii (PPA).

Model jest prosty w opisie, rewolucyjny w skutkach: Statkraft zawiera wieloletnie kontrakty z producentami energii odnawialnej, gwarantując im stałą cenę skupu, a jednocześnie odsprzedaje tę energię dużym odbiorcom korporacyjnym szukającym stabilności kosztowej i możliwości raportowania dekarbonizacji. Dla rynku, który przez lata opierał się wyłącznie na rządowych subsydiach i aukcjach, to zmiana paradygmatu.

Instalacja w Resku stanowi ważny kamień milowy — to pierwsza taka inwestycja spółki w Polsce, będąca jednocześnie pionierskim projektem fotowoltaicznym realizowanym bez dotacji rządowych i finansowanym wyłącznie w oparciu o parytet sieci. Od tej chwili portfel rósł lawinowo. Współpraca pomiędzy Statkraft i Better Energy trwa od 2021 roku — dziś partnerstwo obejmuje łącznie cztery instalacje, co pozwala Statkraftowi pozyskać od Better Energy 150 GWh zielonej energii w skali roku.

Po stronie odbiorców lista klientów norweskiego koncernu w Polsce stała się mapą polskiego przemysłu w procesie dekarbonizacji: CMC Poland, nowoczesna huta stali, zabezpieczyła cenę energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych poprzez trzy umowy PPA z Statkraft o łącznym wolumenie do 400 GWh rocznie.

Do grona odbiorców dołączyły także Air Liquide — dla której kontrakt z Statkraft był pierwszą wirtualną umową zakupu energii elektrycznej tej spółki — a w sektorze telekomunikacyjnym operator Play, który właśnie rozszerzył i przedłużył kontrakt do 2037 roku, niemal podwajając zakontraktowany wolumen do 51 GWh rocznie.

Do 2030 roku Play zamierza ograniczyć własną emisję dwutlenku węgla o 60 proc., a do 2050 roku o 90 proc. Długoterminowe umowy PPA ze Statkraft są kluczowym narzędziem realizacji tych celów.

Dziś Statkraft zarządza w Polsce na mocy długoterminowych umów rosnącym portfelem aktywów wiatrowych i fotowoltaicznych o łącznej mocy 750 MW. To więcej niż niejedna krajowa grupa energetyczna.

Equinor i Polenergia: offshore wind na skalę historyczną

Jeśli Statkraft reprezentuje norweski wkład w rynek korporacyjnych PPA, to Equinor — drugi ze strategicznych norweskich graczy na polskim rynku — wnosi coś innego: doświadczenie w realizacji najbardziej kapitałochłonnych projektów offshore wind na świecie i zdolność do domknięcia finansowania projektów, które dla większości deweloperów byłyby poza zasięgiem.

Bałtyk 2 i Bałtyk 3 — dwie morskie farmy wiatrowe budowane przez Equinor i Polenergię w Wyłącznej Strefie Ekonomicznej Polski na Bałtyku — to jedne z największych projektów infrastrukturalnych w historii Polski, z łączną mocą 1440 MW i łączną wartością inwestycji szacowaną na około 27 mld zł (6,28 mld euro). Decyzja inwestycyjna zapadła w maju 2025 roku — zaledwie kilka tygodni później rozpoczęto prace naziemne.

Norweski wkład w projekt wykracza daleko poza kapitał. Jak podkreśla strona polska, Equinor wnosi ogromne doświadczenie z realizacji dużych projektów offshore, podczas gdy Polenergia zapewnia znajomość polskiego rynku, procedur i regulacji. Ta synergia jest bardzo konkretna. Jeszcze konkretniej ujmuje to skala: projekty będą wyposażone w 100 turbin Siemens Gamesa SG 14-236 DD, a instalacja monopali zaplanowana jest na pierwszą połowę 2026 roku.

Equinor aktywnie włącza polskie firmy w łańcuch dostaw projektu. Spotkania dostawców przyciągnęły już ponad 300 krajowych przedsiębiorstw, a kilka z nich zostało zakontraktowanych jako dostawcy pierwszego rzędu. To model transferu know-how, który norweska branża offshore ćwiczyła przez dekady na własnym rynku — i który teraz oferuje Polsce.

Równolegle obie spółki prowadzą projekt Bałtyk 1, o planowanej mocy do 1560 MW, który ma uczestniczyć w aukcji offshore. Trzy morskie farmy wiatrowe Bałtyk 1, 2 i 3, realizowane przez Equinor i Polenergię, będą miały łączną moc zainstalowaną 3000 MW i dostarczą zieloną energię do ponad 4 mln gospodarstw domowych w Polsce.

Fundusze Norweskie: kapitał plus transfer wiedzy

Równolegle do projektów komercyjnych toczy się strukturalny dialog instytucjonalny, którego instrumentem są Fundusze Norweskie. Program ma charakter partnerski i jest uzgadniany oraz wdrażany we współpracy z instytucjami z państw darczyńców, w szczególności z Norweską Agencją Środowiska, Norweską Dyrekcją ds. Zasobów Wodnych i Energii oraz Islandzkim Centrum Badań. Współpraca łączy wsparcie finansowe z transferem wiedzy, doświadczeń i dobrych praktyk.

Ten mechanizm — pieniądze w parze z kompetencjami — jest tym, co odróżnia Fundusze Norweskie od typowych dotacji unijnych. W poprzedniej edycji z lat 2014–2021 Polska otrzymała 809,3 mln euro, zrealizowano blisko 1800 projektów, z czego 683 we współpracy z partnerami z państw darczyńców.

Obecna, czwarta edycja wyznacza nowe priorytety. Program Zielona Transformacja, z budżetem ok. 800 mln zł, wesprze polskie samorządy w budowaniu odporności na zmiany klimatu. Ważnym elementem jest też rozwój czystej energii — geotermia, budowa nowoczesnych magazynów energii, technologie wychwytywania dwutlenku węgla.

Program Zielona Przedsiębiorczość i Innowacje (PARP), dysponujący 236 mln zł, skierowany jest bezpośrednio do MŚP wdrażających technologie środowiskowe, z premią za partnerstwo z podmiotami z Norwegii.

Z kolei program Badania Stosowane i Innowacje NCBR — o wartości 343 mln zł — wspiera bilateralne projekty badawczo-innowacyjne z udziałem polskich i norweskich instytucji.

CCUS: najtrudniejsze lekcje do odrobienia

Jednym z najbardziej zaawansowanych technologicznie wątków polsko-norweskiej współpracy jest wychwytywanie, utylizacja i składowanie dwutlenku węgla (CCUS). To technologia kluczowa dla dekarbonizacji sektorów, których OZE nie jest w stanie łatwo zastąpić — przemysłu cementowego, stalowego, chemicznego i energetyki węglowej.

Norwegia rozwija technologie redukcji emisji CO₂ poprzez separację ze źródeł przemysłowych i energetycznych, a następnie ich bezpieczne podziemne składowanie. Polska zamierza w najbliższych latach w dużym stopniu wykorzystać najlepsze światowe praktyki technologii CCUS do redukcji emisji wynikającej ze zobowiązań międzynarodowych.

Spotkanie wiceministra klimatu Krzysztofa Bolesty z ambasadorem Norwegii Øysteinem Bø we wrześniu 2025 roku sformalizowało te ambicje: norweskie doświadczenia mają zostać wykorzystane w Programie Zielona Transformacja w celu wzmocnienia potencjału administracyjnego i instytucjonalnego oraz podnoszenia świadomości w zakresie technologii CCUS.

Polska ma przy tym unikalny atut: spośród państw regionu posiada najlepsze warunki geologiczne do sekwestracji dwutlenku węgla, dysponując jednocześnie trzecim największym potencjałem w całej Unii Europejskiej. Odblokowanie tego potencjału wymaga jednak technologii, regulacji i instytucjonalnego know-how, które Norwegia — dzięki wieloletniej praktyce w zakresie CCS na Morzu Północnym — może zaoferować.

Lekcje norweskiego modelu dla polskich firm

Norweskie zielone technologie to nie tylko morskie farmy wiatrowe i składowanie CO₂. To cały ekosystem innowacji: zaawansowane technologie pływających fundamentów dla farm offshore, cyfrowe bliźniaki i monitorowanie zdalne instalacji, robotyka podwodna, systemy zarządzania energią i magazynowania.

Dla polskich firm, aktywnych już w norweskim przemyśle stoczniowym, sektor morskiej energetyki wiatrowej staje się szansą, by stać się zaufanym partnerem technologicznym norweskich i globalnych inwestorów.

Przykładem, że transfer ten już się dokonuje, jest fakt, iż Hitachi Energy, odpowiedzialna za budowę podstacji lądowych dla Bałtyk 2 i 3, znaczącą część zaawansowanego wyposażenia dla tych stacji produkuje w swoich zakładach w Łodzi, a polska firma Erbud jest kluczowym podwykonawcą robót budowlanych.

Perspektywa długoterminowa

Kristin Hansen, przewodnicząca Komitetu Mechanizmów Finansowych, ujęła istotę relacji zwięźle: „Programy zaplanowane w czwartej edycji Funduszy Norweskich i EOG przyczynią się do tego, że Polska będzie bardziej zielona, dostatnia i odporna, wzmacniając jednocześnie relacje między naszymi krajami”.

Zdanie to można odczytać jako dyplomatyczną formułę. Można je jednak odczytać również jako trafny opis rzeczywistości: polsko-norweskie partnerstwo w sektorze zielonych technologii wchodzi w fazę, w której nie chodzi już wyłącznie o transfer kapitału czy finansowanie projektów.

Chodzi o budowę trwałych powiązań instytucjonalnych, edukacyjnych i łańcuchów wartości — takich, które będą działać długo po tym, gdy ostatnie środki z funduszy zostaną rozliczone. W tym sensie Polska i Norwegia tworzą coś, co może stać się modelem partnerstwa dla całej Europy Środkowej aspirującej do zielonej transformacji bez utraty konkurencyjności przemysłowej.