
Byly Ambasador USA przy NATO: sojusznicy ze wschodniej flanki są bardzo odpowiedzialni
Źródło wideo: TVN24 BiS
Źródło zdj. gł.: TVN24
Sposobem reakcji na Donalda Trumpa jest patrzenie na niego przez pryzmat interesów i spójności NATO – ocenił w TVN24 BiS były ambasador USA przy Sojuszu Północnoatlantyckim Douglas Lute. Dodał, że Trump postrzega relacje z Europą w sposób transakcyjny, a kluczowym aspektem jest zwiększanie wydatków na obronność przez państwa Sojuszu.
Środowym gościem programu „Dzień na świecie” w TVN24 BiS był były ambasador USA przy NATO oraz trzygwiazdkowy generał w stanie spoczynku Douglas Lute. Rozmowa dotyczyła m.in. tego, jak europejscy członkowie Sojuszu powinni postrzegać słowa Donalda Trumpa, który ocenił, że nie pomagali oni Stanom Zjednoczonym w wojnie z Iranem.
W odpowiedzi Lute zwrócił uwagę, że Donald Trump podchodzi do takich kwestii, jak relacje z Europą i wojna z Iranem w „bardzo transakcyjny sposób”. – Na zasadzie wziął, dał. Co jest w tym dla mnie, co jest w tym dla ciebie. On nie patrzy na szerszą historię Sojuszu, czy też na fakt, że Sojusz oparty jest na niemalże 80 latach wspólnych interesów, wspólnych wartości – wyjaśniał.
– Wydaje mi się, że ten najnowszy incydent powinien być postrzegany przez pryzmat po prostu kolejnej transakcji Donalda Trumpa – dodał.
Douglas Lute: NATO powinno koncentrować się na wydatkach na obronność
Prowadzący Michał Sznajder zauważył, że zwolennicy Donalda Trumpa często mówią, że należy go „traktować poważnie, ale nie dosłownie”. Pytał więc byłego ambasadora, czy prezydenta USA należy interpretować właśnie według takiego klucza, gdy wyraża swoje niezadowolenie z europejskich sojuszników.
– Sposobem reakcji na Donalda Trumpa jest patrzenie na niego przez pryzmat interesów i spójności NATO – odparł. Dodał, że należy także zapobiegać działaniom, które umniejszają solidarności i spójności Sojuszu.
Dopytywano go więc, co Europa może zrobić dla utrzymania tej solidarności. Ocenił, że jedną z najważniejszych kwestii, jakich domaga się prezydent Trump, jest zwiększenie wydatków na obronność. Zwrócił przy tym uwagę na zagrożenie ze strony Rosji, w tym prowadzone przez nią na terenie państw europejskich działania hybrydowe.
– Wydatki niezbędne, aby walczyć z rosyjską agresją, z rosyjskim zagrożeniem hybrydowym są tym, na czym powinno koncentrować się NATO. Jeżeli oznacza to wydawanie ponad pięciu procent PKB na obronność, no to to powinno robić NATO. Trzeba to robić z powodu zapotrzebowań bezpieczeństwa, a nie żądań Białego Domu – ocenił.

Douglas Lute w TVN24 BiS
Źródło zdjęcia: TVN24
Amerykański generał: myślę, że NATO się obudziło
Jak mówił, ta kwestia nie jest jednak niczym nowym. Wspomniał, że pierwsze kroki w ramach zwiększania zaangażowania Europejczyków w działania Sojuszu i zwiększania nakładów na obronność miały miejsce już po nielegalnej aneksji Krymu przez Rosję w 2014 roku. – Myślę, że NATO obudziło się i jest świadome nowego środowiska bezpieczeństwa ze Wschodu – dodał.
Douglas Lute ocenił również, że kluczową rolę w tym kontekście dalej odgrywa geografia. – To oznacza, że ci sojusznicy, którzy są najbliżsi Rosji, są też najbliżsi fizycznego zagrożenia z tej strony, więc pierwsze państwa, które się obudziły po rosyjskiej agresji na Ukrainie, to oczywiście kraje nadbałtyckie, Polska, Rumunia i tak dalej – oznajmił.
Jego zdaniem kraje wschodniej flanki NATO są „bardzo odpowiedzialne”. – Zanim dojdziemy do artykułu piątego, czyli wspólnej obrony, wymaga się, aby każde państwo członkowskie zrobiło wszystko, co może dla swojej własnej obrony. Myślę, że w ten sposób sojusznicy ze wschodniej flanki są bardzo odpowiedzialni i zrobili to, co było od nich wymagane – zaznaczył.
Wśród tych krajów wyróżnił Polskę, która w jego opinii „prowadzi” w Sojuszu w zakresie wydatków na swoją armię. – Myślę, że wydatki te bardzo dobrze angażują hardware, software w gotowość, które będą wymagane, jeżeli prawdziwe zagrożenie kiedykolwiek miałoby się tu zjawić – mówił.
Całą rozmowę z ambasadorem Lute’em obejrzysz poniżej:
OGLĄDAJ: Były ambasador USA przy NATO: rządy Trumpa przeminą, a zasady Sojuszu przetrwają
