Polskie społeczeństwo weszło w fazę trwałej nierównowagi demograficznej. Liczba urodzeń od ponad trzech dekad nie wystarcza do utrzymania obecnej liczebności populacji, a proces starzenia postępuje szybciej, niż jeszcze niedawno zakładano. Według prognoz Organizacji Narodów Zjednoczonych w 2043 roku połowa mieszkańców Polski będzie miała co najmniej 50 lat.

Wśród największych gospodarek wyższą medianę wieku będą miały jedynie Korea Południowa, Japonia, Włochy i Hiszpania. Starzenie się społeczeństwa wynika jednocześnie ze spadku liczby urodzeń i wydłużania życia Polaków.Liczba ludności Polski zmniejsza się szybciej, niż zakładały wcześniejsze prognozy GUS.Od 2021 roku zgony starszych roczników silniej ograniczają wzrost średniego wieku populacji niż narodziny dzieci.Polska pozostaje w stanie nierównowagi demograficznej od 1991 roku.Po 2030 roku liczba urodzeń może być o około 40% niższa od poziomu potrzebnego do utrzymania stałej liczby ludności.Migracja może częściowo ograniczyć braki kadrowe, ale nie zatrzyma starzenia się społeczeństwa.Nawet szybki wzrost liczby urodzeń nie poprawi sytuacji na rynku pracy przez najbliższe kilkanaście lat.Polska będzie musiała dostosować system emerytalny, zdrowotny i opiekuńczy oraz zwiększać aktywność zawodową i inwestycje w automatyzację.Polska będzie jednym z najstarszych społeczeństw świata

Polska należy do państw, w których mediana wieku ludności rośnie najszybciej. Z projekcji ONZ z 2024 roku wynika, że już w 2043 roku mediana wieku przekroczy 50 lat. Połowa mieszkańców państwa będzie miała co najmniej pół wieku. Wśród największych gospodarek świata wyższą medianę wieku będą miały wówczas jedynie Korea Południowa, Japonia, Włochy i Hiszpania. Na całym świecie Polska znajdzie się w grupie kilkunastu najstarszych państw.

Ten proces jest konsekwencją dwóch równoległych zjawisk. Z jednej strony rodzi się coraz mniej dzieci, a z drugiej Polacy żyją coraz dłużej. W rezultacie zmniejsza się udział najmłodszych grup wieku, a rośnie liczba osób starszych. Rzeczywisty spadek liczby ludności postępuje również szybciej, niż zakładały wcześniejsze prognozy Głównego Urzędu Statystycznego. Część problemów związanych z kurczeniem się zasobów pracy i wzrostem liczby seniorów może wystąpić wcześniej, niż przewidywano.

Zobacz także: Polska nadal jest tania, ale szybko dogania Zachód. Ceny sięgnęły 73% średniej UE

Analiza wpływu urodzeń i zgonów na strukturę wieku prowadzi do pozornie paradoksalnego wniosku. Od 2021 roku to zgony, a nie narodziny, w większym stopniu ograniczają wzrost średniego wieku Polaków. Chodzi wyłącznie o sposób, w jaki wpływają na średni wiek populacji. Obecnie umierają przede wszystkim przedstawiciele coraz starszych roczników, co statystycznie obniża przeciętny wiek osób pozostających w populacji.

Przez większość okresu od 1950 do 2020 roku głównym czynnikiem hamującym starzenie się społeczeństwa były urodzenia. Każde nowe dziecko wyraźnie obniżało średni wiek populacji. Wraz z gwałtownym spadkiem liczby urodzeń znaczenie tego mechanizmu jednak osłabło. Przełom nastąpił w 2021 roku. Od tego momentu liczba rodzących się dzieci jest już na tyle niska, że ich wpływ na przeciętny wiek społeczeństwa stał się słabszy od statystycznego wpływu zgonów najstarszych mieszkańców.

Liczba urodzeń nie wystarcza do utrzymania populacji

Do oceny sytuacji demograficznej można wykorzystać wskaźnik równowagi demograficznej. Pokazuje on relację między rzeczywistą liczbą urodzeń a liczbą urodzeń potrzebną do utrzymania stałej liczebności populacji przy danym poziomie długości życia. Wartość wskaźnika powyżej 1 oznacza, że liczba urodzeń przewyższa poziom potrzebny do utrzymania populacji. Wartość równa 1 oznacza równowagę, natomiast wynik poniżej 1 wskazuje na niedobór urodzeń i długofalową presję na spadek liczby ludności.

Jeszcze w połowie XX wieku wskaźnik dla Polski wynosił około 1,7. Oznaczało to znaczącą nadwyżkę urodzeń. Od lat 60. do lat 80. utrzymywał się przeważnie w przedziale od 1,1 do 1,3. W 1991 roku po raz pierwszy spadł poniżej poziomu równowagi. Od tego czasu liczba urodzeń ani razu nie wystarczyła do pełnego odtworzenia liczebności populacji przy obserwowanym poziomie umieralności. Według projekcji ONZ po 2030 roku wskaźnik może ustabilizować się w pobliżu 0,6.

Zobacz także: Zderzenie pociągów w Białośliwiu. Ruch na trasie Piła-Bydgoszcz wstrzymany

demografia polski

Liczba urodzeń będzie o około 40% niższa od poziomu potrzebnego do zachowania stałej populacji. W debacie demograficznej najczęściej wykorzystywany jest współczynnik dzietności, czyli TFR. Pokazuje, ile dzieci urodziłaby przeciętnie kobieta w ciągu całego okresu rozrodczego przy utrzymaniu obecnych wzorców płodności. Wskaźnik nie uwzględnia jednak w pełni struktury wieku społeczeństwa. Dwa państwa mogą mieć podobny poziom dzietności, ale zupełnie inną sytuację demograficzną.

W młodszym społeczeństwie liczba kobiet w wieku rozrodczym może być duża, natomiast w starszym nawet niewielki spadek liczby urodzeń może znacząco przyspieszać kurczenie się populacji. Wskaźnik równowagi demograficznej pokazuje to, czy rzeczywista liczba urodzeń odpowiada potrzebom wynikającym z liczebności i struktury wieku całego społeczeństwa. W przypadku Polski wynik wskazuje, że problem nie jest przejściowym efektem kilku lat niskiej dzietności. Nierównowaga utrzymuje się od początku lat 90. i stopniowo się pogłębia.

Mniej pracowników i większa presja na finanse publiczne

Połączenie malejącej liczby ludności z szybkim wzrostem mediany wieku będzie miało konsekwencje dla niemal wszystkich obszarów funkcjonowania państwa. Zmniejszać się będzie liczba osób w wieku produkcyjnym, co może pogłębiać niedobory pracowników i ograniczać potencjał wzrostu gospodarczego. Jednocześnie rosnąć będzie liczba emerytów oraz zapotrzebowanie na świadczenia zdrowotne, opiekę długoterminową i usługi społeczne.

Mniejsza liczba pracujących będzie musiała finansować wydatki związane z coraz liczniejszą grupą seniorów. Bez zmian w systemie emerytalnym, ochronie zdrowia i organizacji rynku pracy presja na finanse publiczne będzie systematycznie narastać. Coraz większe znaczenie może mieć również migracja. Napływ pracowników z zagranicy nie odwróci procesu starzenia, ale może częściowo ograniczać braki kadrowe i spowalniać spadek liczby osób aktywnych zawodowo.

Zobacz także: Euro w Polsce? Szefowie firm mówią: nie. Poparcie spadło do historycznego minimum

Zmian demograficznych nie da się szybko odwrócić. Nawet wyraźny wzrost liczby urodzeń nie zwiększy zasobów pracy przez kolejne kilkanaście lub ponad 20 lat. Dzieci urodzone obecnie wejdą na rynek pracy dopiero w latach 40. Dlatego obecna dekada może być ostatnim okresem, w którym Polska dysponuje wystarczającą liczbą pracowników i przestrzenią finansową do przeprowadzenia najważniejszych reform. Państwo będzie musiało dostosować system emerytalny, zdrowotny, mieszkaniowy i opiekuńczy do społeczeństwa, w którym osoby starsze stanowią coraz większą część mieszkańców.

Konieczne będzie również zwiększanie aktywności zawodowej, inwestowanie w automatyzację oraz skuteczniejsze wykorzystywanie potencjału migrantów. Polska nierównowaga demograficzna nie jest już prognozą dotyczącą odległej przyszłości. Trwa od ponad trzech dekad, a jej skutki są coraz bardziej widoczne. Pytanie nie dotyczy więc tego, czy społeczeństwo będzie się starzeć, lecz tego, czy państwo zdoła odpowiednio wcześnie dostosować się do nowej demograficznej rzeczywistości.

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Post Views: 20