Warszawski Szpital Południowy

„Mamy sygnały od lekarzy, że byli świadkami nadużyć”

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: PAP/Marcin Obara

Do Naczelnej Izby Lekarskiej zgłosiło się już sześciu medyków ze Szpitala Południowego gotowych zeznawać w sprawie nieprawidłowości. – Bali się mówić wcześniej, bo groziłoby im być może zwolnienie – powiedział prezes NIL Łukasz Jankowski.

Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Łukasz Jankowski poinformował w środę, że Naczelna Izba Lekarska posiada relacje anonimowych pracowników Szpitala Południowego, którzy mieli byli świadkami nadużyć na SOR Szpitala Południowego. Jak wskazał, chodzi o sygnały dotyczące niedostatecznych kompetencji byłego już koordynatora SOR Dawida Kacprzyka oraz wykonywania przez niego procedur, jakich nie powinien się podejmować. Zastrzegł, że nie ma wśród nich doniesień o zgonach.

„Bali się mówić wcześniej”

– Zgłaszają się lekarze ze Szpitala Południowego, którzy chcą zeznawać w sprawie przed naszym rzecznikiem. Chcą mówić o tych nieprawidłowościach, które widzieli – przekazał w piątek Jankowski w rozmowie z radiem RMF FM. Dodał, że to co najmniej sześciu medyków i wkrótce ich liczba może być jeszcze większa.

Jak wyjaśnił, pracownicy ursynowskiego szpitala wskazują na poważne nieprawidłowości organizacyjne. – Mówią o niedostatku nadzoru, o braku kompetencji, o wykonywaniu procedur ponad swoje możliwości i o pewnych zaniedbaniach, na które zwracano uwagę bez efektu – wyliczał.

Zdaniem prezesa, w relacjach medyków pojawia się wątek obaw o nagłaśnianie nadużyć. Mieli oni mówić o „atmosferze strachu” i „kulturze zamiatania pod dywan”. – Bali się mówić wcześniej, bo groziłoby im być może zwolnienie – mówił Łukasz Jankowski.

Prezes zapowiedział, że Naczelna Izba Lekarska będzie współpracowała w tej sprawie z prokuraturą i poprosi lekarzy posiadających istotne informacje o przekazanie ich śledczym.

„Odebranie uprawnień to opcja atomowa”

Przypomnijmy, że NIL przygotowuje wniosek o zawieszenie prawa do wykonywania zawodu przez Dawida Kacprzyka. Zawieszenie ma dotyczyć okresu postępowania, jakie w jego sprawie toczy się przed rzecznikiem odpowiedzialności zawodowej.

Rzecznik NIL Jakub Kosikowski przekazał nam w piątek, że trwa jeszcze gromadzenie materiału dowodowego, który będzie podstawą do złożenia wniosku do sądu lekarskiego. Jak wyjaśnił, decyzja o zawieszeniu prawa do wykonywania zawodu to „zawodowy odpowiednik aresztu tymczasowego”. Analogicznie jak w postępowaniu karnym, sąd musi zapoznać się ze sprawą i orzec, czy są przesłanki do zastosowania takiego środka zapobiegawczego.

Jeśli sąd lekarski potwierdzi naruszenie zasad etyki zawodowej lub przepisów prawa, Dawidowi Kacprzykowi może grozić nagana, upomnienie, zawieszenie prawa do wykonywania zawodu lub nawet jego całkowita utrata.

– Odebranie uprawnień to opcja atomowa, jeżeli chodzi o lekarza, bo to jest śmierć zawodowa całkowita – zauważył prezes NIL w rozmowie z RMF FM. Jego zdaniem, byłaby to adekwatna kara, gdyby potwierdziły się zarzuty, jakie są stawiane przez sygnalistów Dawidowi Kacprzykowi. – Czarne owce musimy z zawodu eliminować – przekonywał.

OGLĄDAJ: TVN24

pc

Źródło: RMF FM, tvnwarszawa.pl