W grze są miliardy, setki miliardów. Jak ocenił szef Banku Światowego, na odbudowę Ukrainy potrzebnych będzie 500 mld dolarów na infrastrukturę, energetykę, przemysł i rozwój nowoczesnych technologii. Na Ukraine Recovery Conference w Gdańsku w strefie Expo zaprezentowało się 240 wystawców, w tym także kilka firm z Trójmiasta i Pomorza. Może jakiś projekt hydrotechniczny albo oświetlenie fabryki, czy może nowy niszczyciel min? Czy liczą choć na okruszki z tego tortu, a może nawet na solidny kawałek?
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ogłosiła na otwarciu dwudniowej konferencji Ukraine Recovery Conference, że do Ukrainy trafi pierwsza płatność na kwotę 3,2 mld euro z unijnej pożyczki UE opiewającej na 90 mld euro.
– Apelujemy do wszystkich naszych partnerów o utrzymanie wsparcia, ponieważ silna i niezależna Ukraina leży w naszym wspólnym interesie. Jeśli inwestujesz w Ukrainę, inwestujesz w Europę – zaapelowała Ursula von der Leyen.
Więcej w serwisie Ogłoszenia
(16300)
Przypomniała, że od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji Unia Europejska wraz z państwami członkowskimi przeznaczyła na wsparcie Ukrainy ok. 200 mld euro. Jednak na odbudowę potrzebne będzie dużo więcej.
Potrzeba ponad 500 mld dolarów
Obecny na konferencji URC 2026 Ajay Banga, prezes Banku Światowego, powiedział, że odbudowa Ukrainy to największy projekt od czasów II wojny światowej, którego wartość szacuje się na ponad 500 mld dolarów. Ocenił, że część tych środków może pochodzić od sektora publicznego, ale lwia część musi trafić do Ukrainy z sektora prywatnego. Powiedział też, że naród ukraiński powinien sam wybrać swoją przyszłość, jedynie przy wsparciu z zewnątrz.
– Przy zachęcie ze strony nas wszystkich, przy wsparciu z naszej strony. Jednak jest to ich przyszłość i ich wybór, którego muszą dokonać. Tak samo jak zrobili to Polacy, kiedy nadeszła ich szansa – powiedział Ajay Banga.
– W ciągu tych dwóch dni konferencji oczekujemy podpisania 160 umów wartych 10 mld euro. W wielu obszarach, w wymiarze regionalnym, biznesowym i, po raz pierwszy w Gdańsku, w wymiarze militarnym – powiedziała Julia Swyrydenko, premier Ukrainy.
Więcej w serwisie Ogłoszenia
(116)
I faktycznie sypnęło umowami i listami intencyjnymi.
Ze wsparciem chcą ruszyć polskie spółki z sektora paliwowo-energetycznego. PGE, Orlen, Enea i Tauron podpisały list intencyjny dotyczący zaangażowania w odbudowę ukraińskiej infrastruktury energetycznej. Inicjatywa ta ma skoordynować działania tych podmiotów przy wsparciu i modernizacji zniszczonego wojną systemu energetycznego Ukrainy.
Z kolei Polska Grupa Zbrojeniowa i ukraiński TAF Industries będą współpracować przy budowie dronów. Na razie jest list intencyjny, a finalna umowa ma zostać wypracowana do końca roku.
– To jest ważny obszar dla nas, dlatego że szukamy wzmocnienia kompetencyjnego oraz nowych projektów, zwłaszcza w obszarach dronowym, antydronowym i rakietowym – powiedział Adam Leszkiewicz, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej, do której należy PGZ Stocznia Wojenna w Gdyni.
Trójmiejskie firmy też mają swoje ambicje
W przestrzeni biznesowej na konferencji przygotowano dziesiątki stoisk dla firm. Pojawiła się silna reprezentacja przedsiębiorstw z Pomorza z różnych branż, m.in. Remontowa Holding, Doraco, NDI, Transprojekt Gdański, Galvion Europe, Sevenet, Sprint, Baltic Hub czy ATM Lighting. Zapytaliśmy, czego oczekują i jak widzą swój udział w odbudowie.
Więcej w serwisie Ogłoszenia
(2502)
– Na tym etapie, jako biuro projektowe i konsultingowe, które działa głównie w sektorze infrastruktury transportowej rozglądamy się. Nie mamy żadnych konkretnych planów, raczej chcemy trzymać rękę na pulsie, aby być przygotowanymi na zakończenie działań wojennych. Interesuje nas udział w realizacji dokumentacji projektowych dla odbudowywanej infrastruktury. Mamy świadomość, że samodzielnie nie jesteśmy w stanie realizować tam kontraktu, a głównie dlatego, że te zamówienia dotyczące projektowania, w dużej mierze są uwarunkowane przepisami lokalnymi. Niestety Ukraina nie jest w Unii Europejskiej i zarówno przepisy związane z prawem zamówień publicznych, z prawem budowlanym, środowiskowym czy z normami technicznymi są trochę inne niż u nas. Nie mamy doświadczenia w pracy w Ukrainie i sami nie jesteśmy w stanie realizować takich kontraktów. Dlatego kierunek, o jakim my myślimy, to poszukanie tam partnera lokalnego, może mniejsze biuro projektowe, które ma tę wiedzę z pracy na miejscu, ale nie ma dużego doświadczenia i zasobów. My mamy, więc możemy być takim partnerem. Drugi kierunek to kontakt z dużym wykonawcą albo w relacji z polską firmą, która tam chce wejść. Tych poziomów współpracy jest wiele, dlatego warto pokazywać się na takim wydarzeniu – powiedział Tomasz Rysiak, dyrektor ds. umów Transprojektu Gdańskiego.
Transprojekt Gdański to firma projektowo-konsultingowa działająca od ponad 70 lat. Specjalizuje się w kompleksowym planowaniu i projektowaniu infrastruktury transportowej, w tym dróg, mostów, tuneli, kolei, lotnisk i portów morskich, a także nadzorze inwestorskim i doradztwie technicznym. Rynek ukraiński jest… trudny
– Ten proces projektowy wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce i najpierw musimy go zrozumieć. Tam rynek jest dużo bardziej hermetyczny. Tam każda firma projektowa musi przejść pewien proces certyfikacji. Tam każda dokumentacja projektowa przed wydaniem pozwoleń na budowę musi być certyfikowana przez jeszcze jeden podmiot, co ciekawe, też prywatny. Uczymy się, jak funkcjonuje ten rynek projektowy, i próbujemy nawiązać jakieś kontakty, żeby tam wejść i zaistnieć. To jest kolejna duża impreza, na której się pojawiliśmy. Ostatnio byliśmy we Lwowie, gdzie też była konferencja poświęcona odbudowie – dodaje Tomasz Rysiak.
W Trójmieście mamy kilka firm budowlanych, które mają doświadczenie w realizacji dużych i trudnych projektów infrastrukturalnych. Jedną z nich jest firma NDI, która również była obecna na URC.
– Po pierwsze, chciałam zobaczyć, jak układa się ten proces przygotowywania do odbudowy Ukrainy. Tu rzeczywiście jest bardzo wiele firm, organizacji, instytucji, które są w to zaangażowane i to jest dla nas pierwsza okazja do tego, żeby to poznać na żywo i zobaczyć, jaka jest dynamika tych działań. Myślę, że ważne były też te wystąpienia początkowe, które pokazały, jakimi kierunkami się zajmują i – to, co do mnie najbardziej przemawia – to jest to, że mówi się o tym, że w Ukrainie już ta odbudowa trwa i że tam są już przygotowywane i realizowane projekty. Nawet dzisiaj w warunkach wojny. Polskich firm tam za bardzo nie ma, my mało o tym wiemy, mało w tym uczestniczymy i myślę, że to spotkanie jest takim otrzeźwieniem dla nas wszystkich, żeby sobie uświadomić, że ten proces już się dzieje. Więc jeżeli chcemy tam zaistnieć, to musimy teraz, natychmiast – mówi Małgorzata Winiarek-Gajewska, prezes zarządu NDI.
Więcej w serwisie Ogłoszenia
(238)
Jak mówi pani prezes, rynek ukraiński jest obiecujący, ale jest trudny, a wejście tam wymaga wspólnego działania i pomocy na szczeblu rządowym.
– Mieliśmy doświadczenia w przeszłości, czyli próby wejścia na rynek ukraiński, i one nie były udane. Mamy więc pewne zaszłości, które pewnie nas do tego nie mobilizują. Są też kwestie polityczne, które różnie przekładają się na ten sposób zaangażowania naszej strony rządowej w relacje takie bezpośrednie, gospodarcze. Na poziomie deklaracji politycznych, na poziomie bezpieczeństwa one są, ale nie w tym wymiarze gospodarczej współpracy. Brakuje wyobrażenia sobie konkretnych rzeczy, które można wspólnie zrobić. Przyjdzie taki moment, kiedy będziemy musieli sobie powiedzieć, jakie projekty chcielibyśmy robić. My musimy powiedzieć, co możemy, ale strona rządowa musi nas zabezpieczyć, żeby nie było tak, że my tam pójdziemy bez żadnego wsparcia i będziemy konkurować w bliżej nam nieznanym środowisku. Wiele firm zagranicznych już tam jest. Dziś nawet nie wiemy, z kim tam będziemy konkurować. Ważne jest to, żebyśmy wspólnie wypracowali strategię wejścia na Ukrainę, żebyśmy zaczęli rozmawiać o pewnych konkretnych przedsięwzięciach, konkretnych kierunkach i zaczęli je w praktyce wdrażać. Tak jak mówią Ukraińcy, tam już są inwestorzy, tam już mówi się o konkretnych projektach. To jest to, co powinniśmy robić – apeluje Małgorzata Winiarek-Gajewska.
„Polish content”, czyli potrzebne jest lokalne wsparcie
Na URC 2026 stoisko miała też gdańska firma ATM Lighting, która projektuje i wytwarza przemysłowe oprawy oświetleniowe LED do bardzo trudnych i wymagających warunków pracy, m.in. do tuneli, zakładów przemysłowych czy placówek penitencjarnych.
– Jako producent oświetlenia w ogóle cieszymy się, że możemy być w gronie tak dużych graczy. Czy podpiszemy tu kontrakt życia? Zapewne nie. Jednak nasza obecność jest tu ważna nie tylko ze względu na partnerów z Ukrainy, ale także z powodu polskich firm. Tu jest wielu naszych klientów, dla których już pracowaliśmy, trzeba zacieśniać relacje. W ramach URC byliśmy na debacie na temat polish content. Faktycznie na razie jest to zbiór dobrych praktyk, ale z tego, co się dowiedzieliśmy, to w każdej dużej spółce jest powołany pełnomocnik ds. polish content. Szkoda, że nie można było zadawać pytań, bo chcieliśmy zapytać, jak my możemy wspierać, jako dostawca, rozwój tej idei. Uważam jednak, że podstawą jest budowanie świadomości wszystkich, nie mówimy tylko o dużych spółkach, ale też o podwykonawcach, żebyśmy wspierali swój polski biznes, a nie szukali rozwiązań np. z Dalekiego Wschodu. My bardzo często przy inwestycjach w spółkach Skarbu Państwa mierzymy się, konkurujemy z europejskimi dostawcami, a ich przewagą jest tylko to, że oni byli od zawsze. W Polsce mamy firmy, które mają 15, 30 lat, a nie 100. Ale to wynika z naszej historii. Aby nasze firmy osiągnęły tak sędziwy wiek, to musimy uczciwie konkurować z doświadczonymi i starszymi firmami z Europy Zachodniej – powiedział Adam Pogorzelski, prezes zarządu ATM Lighting.
Więcej w serwisie Ogłoszenia
(96)
– Jesteśmy tu, bo są tu też przedstawiciele miast ukraińskich, władze samorządowe, nigdy nie wiadomo, może uda się nawiązać relacje. Mamy nadzieję, że zostaniemy docenieni jako polski producent. Nasze produkty są równie dobre, a często nawet lepsze i chcemy o tym mówić. Tak, chcemy być częścią tego polish content, local content. Mam nadzieję, że zmieni się postrzeganie polskich firm. Już się to trochę zmienia, ale… od pomysłu do przemysłu jeszcze daleko – dodała Marta Giebułtowska, członek zarządu ATM Lighting.
Kontrakty zbrojeniowe podpisuje się tylko na poziomie rządowym
Wśród wystawców nie zabrakło też Remontowej Holding, czyli największej prywatnej grupy kapitałowej przemysłu okrętowego w Polsce i lidera w Europie. Skupia ona ponad 20 spółek działających globalnie w branży morskiej i offshore.
– Przede wszystkim liczymy na możliwość eksportu niszczycieli min typu Kormoran II – naszego projektu i budowy ze stoczni Remontowa Shipbuilding. Te okręty, z których trzy już służą polskiej Marynarce Wojennej, a budowa kolejnych trzech jest na ukończeniu, zbierają najwyższe oceny w NATO. Mimo to niestety – jak dotąd – nie udało się uczynić ich produktem eksportowym, a zaminowanie Morza Czarnego w trakcie wojny Rosji z Ukrainą, które praktycznie sparaliżowało żeglugę, pokazało, jak potrzebne są takie okręty. Tym bardziej że można je efektywnie przystosować do tego akwenu i na pewno polska oferta w zakresie budowy takich jednostek dla Ukrainy byłaby konkurencyjna – mówi Grzegorz Landowski, dyrektor ds. komunikacji Remontowa Holding.
Więcej w serwisie Ogłoszenia
(108)
Grupa buduje też okręty wywiadowcze i hydrograficzne, które również mogą znaleźć się w orbicie zainteresowania Ukrainy, podobnie jak jednostki transportowe czy desantowe.
– Trzeba też pamiętać, że w Gdańskiej Stoczni Remontowej mamy biuro handlowe, które współpracuje z armatorami i zarządami technicznymi flot państw bałtyckich. Wiele z tych statków wpływa do nas na remonty i modernizacje. Ponadto budujemy promy Ro-Pax, które zgodnie z koncepcją podwójnego zastosowania, w razie konfliktu, po „przezbrojeniu” mogą przewozić ciężki sprzęt wojskowy. Generalnie więc jesteśmy zainteresowani współpracą w rozwoju szeroko rozumianej infrastruktury morskiej, zarówno transportowej, jak i energetycznej – dodaje dyrektor Landowski.
