Dodaj reakcję
Dodaj reakcję

Plener 33, czyli zewnętrzna część Ulicy Elektryków, oficjalnie otworzył sezon w piątek, 26 czerwca. Gdańska przestrzeń przy ul. Narzędziowców wystartowała o godz. 22, a bilet wstępu kosztował 33 złote – cena nieprzypadkowa, bo nawiązująca bezpośrednio do nazwy miejsca. Wydarzenie odbyło się pod szyldem Outdoor Trap Space. To pierwsza odsłona Pleneru w tym sezonie i jak pokazała frekwencja tego wieczoru, Gdańszczanie czekali na nią z niecierpliwością.


Więcej w serwisie Ogłoszenia
(70)

Plener 33 otwiera sezon na świeżym powietrzu

na dużych imprezach plenerowych
8%

w mniejszych, kameralnych lokalach
24%

na spokojnie w domu lub u znajomych
68%

Plener 33 wrócił po dłuższej przerwie. Nieco mniejsza niż wcześniej otwarta przestrzeń, która w poprzednich sezonach stanowiła jeden z filarów kompleksu, znów jest dostępna dla gości ulicy Elektryków. Organizatorzy przez długi czas zachowywali szczegóły w tajemnicy i nie ujawniali, co dokładnie będzie się tam działo. Sam powrót tej lokalizacji był jednak istotnym sygnałem – oznaczał, że letnia część Elektryków będzie się dalej rozrastać poza zamknięte hale, a kompleks postawił na to, by goście mieli powód, żeby zostać na dłużej i przemieszczać się między różnymi strefami.

Sprawdziliśmy to zresztą na własnej skórze. Mimo że oficjalne otwarcie sezonu odbyło się w okolicach majówkowego weekendu i przyciągnęło tłumy już od wczesnych godzin wieczornych, Plener 33 wystartował dopiero 26 czerwca. Pogoda dopisała, dlatego nie ma co ukrywać – był jednym z najbardziej obleganych miejsc wieczoru. Otwarta przestrzeń działała jak magnes.


Katalog.trojmiasto.pl –
Najciekawsze kluby i dyskoteki w Gdańsku


więcej

Na terenie Pleneru 33 tym razem nie zabrakło parkietu – scena taneczna stanowi serce całej przestrzeni. Zmieniło się jednak otoczenie. Rusztowań z miejscami siedzącymi jest wyraźnie mniej niż w poprzednich sezonach, ale w zamian pojawiły się metalowe trybuny. Rozwiązanie inne niż dotychczas, ale sprawdzające się w praktyce: widok na parkiet dobry, miejsc wystarczająco.

Elektryków wie, co robi. Tysiące osób to potwierdzają

Otwarta przestrzeń, świeże powietrze i możliwość swobodnego poruszania się to coś, czego żadna zamknięta hala nie jest w stanie zastąpić – szczególnie w ciepłe czerwcowe noce, kiedy temperatura pozwala siedzieć na zewnątrz do późnych godzin. Goście rozkładali się na trybunach, siadali na leżakach, tańczyli, przystawali przy barach, tworzyli małe grupki rozrzucone po całej przestrzeni. Nie było tłoku w złym tego słowa znaczeniu – był klimat, który sprawia, że traci się poczucie czasu.

Kolejka przed wejściem pojawiła się już ok. 21, co na Elektryków nikogo nie dziwi. Na szczęście obsługa robiła swoje i tłum rozchodził się sprawnie. Czekać długo nie trzeba było.


Gigantyczny świecący księżyc zawisł w nietypowym miejscu
Gigantyczny świecący księżyc zawisł w nietypowym miejscu

Nie tylko dla studentów – Elektryków dojrzało razem z publicznością

Ulica Elektryków od lat udowadnia, że potrafi czytać potrzeby swoich gości i odpowiadać na nie z klasą. Powrót Pleneru 33 to świadoma decyzja miejsca, które wie, czym jest i dokąd zmierza. Tysiące osób, które co weekend wracają tu jak do siebie, są najlepszym dowodem na to, że formuła działa.

Warto też zauważyć, że ulica Elektryków wyraźnie zmieniła się przez ostatnie kilka lat pod względem publiczności, która ją odwiedza. Jeszcze nie tak dawno miejsce kojarzone było głównie z młodszą sceną: studentami, dwudziestolatkami szukającymi głośnej nocy i taniego drinka. Dziś obraz jest zupełnie inny. Bez trudu można dostrzec zarówno grupy trzydziestolatków, jak i ludzi po czterdziestce, dla których wieczór na świeżym powietrzu z dobrą muzyką w tle to też idealny sposób na spędzenie czasu.