Sprawa, która od lat budzi ogromne emocje, właśnie wkroczyła w kolejny etap. Po skierowaniu aktu oskarżenia przeciwko Dodzie i innym osobom pojawiły się nowe informacje prosto z Sądu Okręgowego w Warszawie. Co czeka artystkę i kiedy może rozpocząć się proces? Dowiedz się więcej!
Nazwiska Doroty Rabczewskiej i Emila S. od kilku lat regularnie pojawiają się w kontekście śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Teraz sprawa oficjalnie trafiła do sądu, co oznacza rozpoczęcie kolejnego etapu jednego z najgłośniejszych postępowań dotyczących polskiego show-biznesu.
Według ustaleń śledczych głównym oskarżonym pozostaje Emil S., który jako prezes spółki miał pozyskiwać od inwestorów środki na realizację projektów filmowych. Inwestorom obiecywano udział w przyszłych zyskach, jednak – jak twierdzi prokuratura – filmy nie zostały zrealizowane zgodnie z założeniami, a pieniądze nie wróciły do osób finansujących przedsięwzięcia.
Prokuratura już wcześniej informowała o wynikach prowadzonego śledztwa. W jednym z komunikatów przekazano:
“Z ustaleń śledztwa wynika, że Emil S., działając jako prezes spółki, pomimo zawartych umów inwestycyjnych o finansowanie produkcji filmowej oraz upływu zawartych w umowach terminów, nie wyprodukował i nie wprowadził do dystrybucji dzieła filmowego, a środków pieniężnych nie zwrócił” – brzmiał komunikat prokuratury w 2023 roku na łamach Plejady.
Śledczy twierdzą również, że gdy wierzyciele zaczęli domagać się zwrotu swoich pieniędzy, powołano nową spółkę na Malcie. Jej współwłaścicielką była wówczas Dorota Rabczewska, pozostająca jeszcze w związku małżeńskim z Emilem S. Zdaniem prokuratury właśnie do tego podmiotu miała trafić część środków wyprowadzonych wcześniej z Polski.
19 czerwca 2026 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do Sądu Okręgowego akt oskarżenia przeciwko Emilowi S., Dorocie Rabczewskiej oraz dwóm innym osobom. Jak przekazano, były mąż piosenkarki odpowiada za łącznie 198 czynów, natomiast wobec wszystkich oskarżonych przedstawiono odrębne zarzuty.
Prokuratura poinformowała również o możliwych konsekwencjach prawnych.
“Czyny zarzucane Emilowi S. zagrożone są karą pozbawienia wolności do lat 10, czyny zarzucane Dorocie R. zagrożone są karą pozbawienia wolności do lat 5, zaś Annie S. i Agnieszce C.-D. do lat 10” – przekazała Prokuratura Okręgowa w Warszawie dwa dni temu.
W toku postępowania zabezpieczono także majątek o znacznej wartości. Jak podają śledczy, zabezpieczenia objęły gotówkę, nieruchomości, pojazdy, roszczenia cywilne oraz luksusowe zegarki. Łączna wartość zabezpieczonego mienia przekracza 12 milionów złotych oraz blisko 60 tysięcy euro.
POLECAMY: Olga Frycz WYŚMIAWA udział Rosiewicza w „Tańcu z Gwiazdami”? W sieci zawrzało
Sąd przerywa milczenie ws. Dody. Są nowe informacje
Teraz pojawiły się kolejne informacje dotyczące sprawy. W komentarzu przesłanym Plejadzie rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Warszawie potwierdził, że dokumenty wpłynęły już do sądu, jednak na razie nie wyznaczono jeszcze pierwszego terminu rozprawy.
„Sprawa wpłynęła 22 czerwca 2026 r. W sprawie nie są stosowane żadne środki zapobiegawcze. Sędzia referent wyznaczy sprawę na rozprawę zgodnie z kolejnością wpływu” – przekazała Anna Ptaszek.
Dodała również:
“Nie ma jeszcze terminu rozprawy. Sprawa nie korzysta z pierwszeństwa w wyznaczeniu na rozprawę (nie jest aresztowa, zagrożona przedawnieniem etc.)” – dodała w piśmie dla Plejady.pl.
Ponadto w czwartek po publikacji komunikatu prokuratury głos zabrała sama Dorota Rabczewska. Artystka, która obecnie przebywa na wakacjach, opublikowała obszerne InstaStories, w którym podkreśliła, że skierowanie sprawy do sądu odbiera jako szansę na przedstawienie swojej wersji wydarzeń.
“W końcu mogę, chociaż brzmi to paradoksalnie dla ludzi, którzy nie mają do czynienia na co dzień z sądami, odetchnąć z ulgą, bo to jest ten czas, w którym nareszcie mogę zacząć się bronić w sądzie. Ponad 5 lat na to czekałam, odkąd prokuratura weszła mi do domu, zabrała mi moje oszczędności na poczet długów mojego byłego męża, który miał wtedy ponad 200 zarzutów i został zatrzymany oraz tymczasowo aresztowany. Zostałam obarczona abstrakcyjnymi rzeczami, z którymi nigdy nie miałam nic wspólnego. Nikt nie chciał mnie słuchać, stawiane były tezy, wysyłane od razu do mediów, nagonka, lincz, i w końcu po tylu latach przychodzi mój czas” – wyznała Doda.
Piosenkarka podkreśliła również, że od początku nie zgadzała się z zarzutami kierowanymi pod jej adresem i zamierza walczyć o oczyszczenie swojego imienia.
“Mimo że Urząd Skarbowy po dwóch latach śledztwa stwierdził, że moje pieniądze są moje i nie pochodzą z żadnego przestępstwa, prokuratura i tak utrzymywała swoje stanowisko. Jakieś abstrakcyjne rzeczy, łącznie z tym, że chcę uciec z Polski, jak zaczynałam program “12 kroków do miłości”, oraz że kupiłam dom na Malcie. Nigdy nie miałam żadnego domu na Malcie i nie chcę mieć. To był jakiś koszmar, więc cieszę się, że w końcu sprawa trafia do sądu, że ten akt oskarżenia po paru latach w końcu trafia tam, gdzie powinien trafić dużo, dużo wcześniej, i że w końcu jest ten czas, żebym mogła zacząć przedstawiać moją wersję wydarzeń w sądzie” – dodała.
Na koniec swojej wypowiedzi dodała:
“Trzymajcie za mnie kciuki i pamiętajcie, tak jak w przypadku Michała Wiśniewskiego, że nic nie jest takie czarno-białe, jak się wydaje, i naprawdę oskarżanie i ocenianie ludzi tylko i wyłącznie przez pryzmat jednej strony forsowanej w mediach jest bardzo niesprawiedliwe. Najważniejsze jest czekać do końca, a uwierzcie mi, że będą mocne zwroty akcji” – słyszymy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowe bohaterki w kontynuacji „Rancza”. Kiedy premiera NOWEGO sezonu?
Co uważacie o tej sprawie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!
Doda (fot. AKPA) – “Lato z Radiem i Telewizją Polską)
Doda (fot. AKPA) – “Festiwal w Opolu”
Autor: Szymon Jedynak