Główną przyczyną tych wątpliwości jest fakt, że zaostrzenie kar dla młodocianych przestępców spowodowało, że gangi panoszące się w Szwecji werbują coraz młodsze osoby. Widać to m.in. na przykładzie drastycznego wzrostu liczby dzieci poniżej 15 r.ż. podejrzanych w sprawach zabójstw.

Grupa dziewcząt siedzi razem podczas przerwy i śmieje się, a z sąsiedniej hali sportowej dochodzi dźwięk rytmicznego odbijania piłki do koszykówki — na pierwszy rzut oka Fryshus w Sztokholmie wygląda jak zupełnie zwyczajna szkoła, gdyby nie pracownicy socjalni i nadzorcy, którzy dyskretnie krążą po jej terenie. Ten rozległy budynek jest jednocześnie szkołą, miejscem spotkań społecznych oraz punktem kontaktowym dla młodzieży, która zboczyła z właściwej drogi.

Takich miejsc w Szwecji jest coraz więcej. Kraj od lat walczy z rosnącą przestępczością zorganizowaną, a do gangów ostatnio coraz częściej rekrutowani są również nastolatkowie. Centroprawicowy rząd próbuje za pomocą twardych środków opanować ten problem jeszcze przed wrześniowymi wyborami. W międzyczasie rozważano nawet kary pozbawienia wolności dla 13-latków.

We Fryshus stawia się jednak na inną strategię: na pierwszym planie znajdują się mentoring, wspieranie talentów i empatia. Czy to może się udać?

Problemy związane z przestępczością zorganizowaną i handlem narkotykami sięgają daleko w przeszłość. Rozwojowi tej sytuacji sprzyjały przez długi czas bardzo liberalne przepisy dotyczące broni w Szwecji oraz upowszechnienie się mediów społecznościowych.

Odkąd kilka lat temu zaostrzono kary dla młodych dorosłych, do popełniania przestępstw werbowane są coraz młodsze osoby. Według szwedzkiej prokuratury w pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 r. 127 podejrzanych o przestępstwa zabójstwa — w tym o pomocnictwo i podżeganie do morderstwa — miało mniej niż 15 lat. W tym samym okresie 2022 r. liczba ta wynosiła 14.

— Czynniki ryzyka były często podobne — mówi Sven Granath, kryminolog z Uniwersytetu Sztokholmskiego, w rozmowie z serwisem Welt am Sonntag. — Czynniki indywidualne, takie jak impulsywna osobowość i trudności w szkole, często idą w parze z zagrożeniami społecznymi: ubóstwem i bezrobociem, przemocą lub nadużywaniem narkotyków w rodzinie — wyjaśnia. W środowiskach imigranckich czynniki te występują statystycznie szczególnie często — głównie z przyczyn społeczno-ekonomicznych, ale także kulturowych.

— Często są to duże rodziny z wieloma dziećmi, w których rodzice nierzadko nie potrafią ani czytać, ani pisać po szwedzku. W związku z tym nie są w stanie odpowiednio nadzorować i wspierać swoich dzieci — mówi Granath. Być może rolę odgrywa również fakt, że w „kulturach raczej patriarchalnych dominuje przekonanie, że problemy można rozwiązywać za pomocą przemocy” — przypuszcza kryminolog. Fakt, że osoby pochodzące ze środowisk migracyjnych w Szwecji często żyją w znacznej izolacji, dodatkowo pogłębia te problemy.

Właśnie w tym momencie na scenę wkracza Fryshus. — Chodzi o to, by dzieci z całego Sztokholmu spotykały się tutaj i nawiązywały kontakt z innymi grupami społecznymi — mówi pracownica socjalna Camila Salazar Atias, która od ponad 20 lat pracuje z dziećmi z trudnych środowisk. Ponad 90 proc. osób, które popełniają przestępstwa, było im już wcześniej znanych. — Moglibyśmy uratować wiele z nich, gdybyśmy zainwestowali w nie wystarczająco wcześnie — dodaje. W tym celu ośrodek młodzieżowy oferuje różne projekty profilaktyczne.

Pracownica socjalna Camila Salazar Atias w szkole Fryshus w Sztokholmie, Szwecja

Welt / Lara Jakel

Pracownica socjalna Camila Salazar Atias w szkole Fryshus w Sztokholmie, Szwecja

Kluczowym elementem — obok bezpośredniej pracy z rodzinami — jest szkoła. Oprócz standardowych przedmiotów uczniowie muszą wybrać przedmiot fakultatywny, nazywany tutaj „pasją” — od koszykówki i jazdy na deskorolce po muzykę czy taniec. Na ścianie w pokoju wypoczynkowym wiszą portrety byłych uczniów, którzy obecnie są odnoszącymi sukcesy sportowcami lub aktorami. Wszystko to służy przede wszystkim jednemu celowi: zatrzymaniu młodzieży w szkole.

Daje to dzieciom pozytywny kontekst, tożsamość. Jeśli w domu panuje chaos, a w szkole nie idzie im najlepiej, tutaj mają przynajmniej swoją społeczność, której mogą się trzymać

— mówi Salazar Atias. Alexander Ojanne też podkreśla, jak ważne są instytucje takie jak Fryshus jako „siatka bezpieczeństwa”. Jako zastępca burmistrza ds. spraw społecznych i bezpieczeństwa publicznego w Sztokholmie od lat pracuje nad opanowaniem przestępczości zorganizowanej.

— Edukacja to najlepszy sposób, by pomóc młodym ludziom w osiągnięciu dobrego życia. Dlatego ściśle współpracujemy ze szkołami i służbami socjalnymi — mówi Ojanne w rozmowie z Welt am Sonntag. Sztokholm jest jednym z miast w Szwecji najbardziej dotkniętych konfliktami gangów. — Na początku walki były zjawiskiem lokalnym i ograniczały się do tak zwanych obszarów zagrożonych. Obecnie przywódcy gangów coraz częściej działają z zagranicy — mówi Ojanne.

Radny Alexander Ojanne

Welt / Lara Jakel

Radny Alexander Ojanne

— To stamtąd pociągają za sznurki i nakłaniają młodych ludzi w Szwecji do popełniania poważnych przestępstw, w które czasami wciągnięte są również osoby postronne — tłumaczy. To, że wciąż znajdują rekrutów, ma związek z rosnącą przepaścią społeczną w kraju — uważa radny.

Odkąd ograniczono system pomocy społecznej, sprawy naprawdę nabrały tempa — jak kula śnieżna, której już prawie nie da się zatrzymać. Staje się coraz większa i coraz bardziej brutalna

— opisuje radny.

Najważniejszym zadaniem miasta jest zatem powstrzymanie rekrutacji nowych członków gangów. Dlatego Sztokholm zainwestował miliony [koron szwedzkich] w działania prewencyjne — na przykład we wsparcie rodziców dzieci z grup ryzyka, zatrudnienie pracowników socjalnych, pomoc dla osób chcących opuścić gangi czy bezpłatną opiekę popołudniową w szkole. — Mamy dwie możliwości. Możemy czekać, aż będzie za późno, albo możemy spróbować uratować sytuację, zanim do tego dojdzie — mówi Ojanne.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Postawienie przed sądem sprawców przestępstw

A co, jeśli sytuacji nie da się już naprawić? W takich przypadkach rząd szwedzki stawia na twarde środki. Walka z przestępczością gangów była cztery lata temu jednym z głównych tematów kampanii wyborczej, który pomógł koalicji premiera Ulfa Kristerssona odnieść zwycięstwo w wyborach. Aby powstrzymać przemoc, znacznie rozszerzyła uprawnienia policji, zaostrzyła przepisy imigracyjne oraz podwyższyła kary dla młodych dorosłych. Pierwotnie w szczególnie poważnych przypadkach prawo miało umożliwić skazywanie na karę pozbawienia wolności nawet 13-latków.

W zeszłym tygodniu rząd wycofał jednak projekt ustawy, prawdopodobnie dlatego, że nie uzyskałby on większości w parlamencie. Wielu ekspertów i polityków, również z szeregów koalicji, wyraziło obawy, że spowodowałoby to jedynie rekrutację jeszcze młodszych dzieci, tak jak stało się po ostatnim zaostrzeniu przepisów.

Również efekt odstraszający jest, według jego doświadczeń, niewielki — twierdzi radny Ojanne. — Nie sądzę, by 13-latek, któremu grozi gang, przejmował się tym, czy trafi do więzienia — mówi. — To [obniżanie wieku sprawców mogących trafić do więzienia] nie jest właściwy sposób, by temu zapobiec.

Kryminolog Granath podziela tę opinię: — O wiele ważniejsze jest doprowadzenie do sprawiedliwości osób stojących za tymi przestępstwami — mówi. Pod tym względem odnotowano w Szwecji pewien postęp. Dzięki rozszerzeniu kompetencji i lepszym metodom policyjnym udało się zapobiec większej liczbie strzelanin lub przynajmniej je wyjaśnić, a także wycofać z obiegu wiele nielegalnej broni — mówi Granath.

Według radnego Ojanne’a w mieście jest obecnie znacznie mniej miejsc, w których skupiają się handlarze narkotyków. Zatrzymano również niektórych z zagranicznych przywódców — ostatnio na przykład w Tunezji wysokiego rangą członka znanego gangu Foxtrot.

Jednak samo zaostrzenie przepisów dotyczących ścigania nie wystarczy, by na dłuższą metę utrzymać młodych przestępców z dala od gangów — twierdzi pracownica socjalna Salazar Atias. Po pobycie w więzieniu lub ośrodku dla nieletnich wskaźniki recydywy są nadal niezwykle wysokie. W tym miejscu Fryshus stara się zapewnić wsparcie: na przykład w poszukiwaniu pracy, aby długi nie zmusiły młodych ludzi do powrotu do gangów, oraz poprzez program mentorski z udziałem byłych przestępców.

Skatepark w piwnicy Fryshus

Welt / Lara Jakel

Skatepark w piwnicy Fryshus

— Są wiarygodnymi ambasadorami, ponieważ sami kiedyś byli w tej samej sytuacji — mówi Salazar Atias. — Wystarczy, że osoby, które odeszły z gangów, powiedzą trzy zdania, a mentorzy od razu wiedzą, przez co one właśnie przechodzą — dodaje.

W ostatnich latach dzieci uczestniczące w programie stają się coraz młodsze. Dla nich wyjście z gangu jest często jeszcze trudniejsze. — Są systematycznie i w bardzo okrutny sposób wykorzystywane przez gang. Wiele z nich przychodzi do nas i mówi: Nigdy sam tego nie wybrałem. Zostałem w to wciągnięty, a teraz nie wiem, jak się z tego wyrwać — mówi Salazar Atias.

W takich przypadkach pomaga przede wszystkim jedno: nowa perspektywa z dala od przestępczości. Nowa ustawa o usługach socjalnych, którą szwedzki rząd uchwalił w zeszłym roku, stworzyła lepsze warunki dla placówek takich jak Fryshus — mówi Salazar Atias. Jednak pracownica socjalna uważa, że rząd mógłby zrobić jeszcze więcej w zakresie profilaktyki — na przykład zwrócić większą uwagę na media społecznościowe, gdzie są rekrutowane dzieci.

We Fryshus jeszcze w tym roku ma się rozpocząć budowa nowego budynku. — Zapotrzebowanie jest tak duże, że nasze dotychczasowe pomieszczenia stały się dla nas za małe — mówi Salazar Atias.

Dowiedz się więcej: