
Kraków traci miliony przez brak opłaty turystycznej. Radni naciskają na rząd
Sun_Shine / Shutterstock
Krakowscy radni po raz kolejny apelują do rządu o wprowadzenie opłaty turystycznej. Ich zdaniem przy 16,25 mln odwiedzających rocznie miasto mogłoby zyskać nawet 100 mln zł dodatkowych dochodów, które pomogłyby rekompensować koszty masowej turystyki. To już trzecia rezolucja w tej sprawie w obecnej kadencji.
Kraków apeluje o wprowadzenie opłaty turystycznej, argumentując, że przy 16 mln odwiedzających rocznie miasto traci nawet 100 mln zł potencjalnych wpływów.
Radni wskazują, że Polska jest jednym z nielicznych krajów Europy bez takiej opłaty, przez co koszty masowej turystyki ponoszą mieszkańcy.
W Sejmie procedowane są trzy projekty ustaw, ale spór o wysokość opłaty i podział wpływów blokuje decyzję.
Sytuację stolicy Małopolski i działania tamtejszych radnych opisuje „Gazeta Krakowska”. Jak czytamy, w 2025 r. miasto odwiedziło 16 mln 250 tys. osób. Jak podkreślają radni, w większości europejskich miast turyści płacą lokalną opłatę, która zasila budżet samorządu. W Polsce takie rozwiązanie nie funkcjonuje – poza symboliczną opłatą miejscową, uzależnioną od jakości powietrza.
Radni wskazują, że gdyby wprowadzono opłatę na poziomie ok. 2 euro dziennie, Kraków mógłby zyskać 50-100 mln zł rocznie. To środki, które – jak czytamy – mogłyby zostać przeznaczone na utrzymanie infrastruktury, sprzątanie przestrzeni publicznych czy działania ograniczające skutki overtourismu.
Rezolucja do rządu i parlamentu. „Brakuje woli politycznej”
Projekt rezolucji przygotował klub „Kraków dla Mieszkańców”. Radni zwrócili się w niej do premiera, rządu, Sejmu, Senatu oraz prezydenta RP o stworzenie przepisów umożliwiających pobór opłaty turystycznej przez gminy.
W dokumencie podkreślono, że Polska jest jednym z nielicznych krajów Europy bez takiej daniny. Polacy płacą ją za granicą, ale zagraniczni turyści w Polsce – już nie. Koszty obsługi ruchu turystycznego ponoszą więc lokalne samorządy.
Radni nie kryją przy tym frustracji. To już trzecia rezolucja w tej kadencji, a prace legislacyjne wciąż stoją w miejscu. Radna Aleksandra Owca oceniła, że bez decyzji rządu Kraków będzie co roku tracił dziesiątki milionów złotych.
Dwa funty więcej nie zrobią różnicy turystom z Wielkiej Brytanii, a dla miasta to realny zastrzyk finansowy
– mówi, cytowana przez gazetę.
Radny Łukasz Maślona dodał, że opłata powinna być fakultatywna, aby gminy mogły samodzielnie decydować o jej wysokości i ewentualnych zwolnieniach.
Trzy projekty ustaw i spór o wysokość opłaty. Dalej bez przełomu
Jak zauważa „Krakowska”, w Sejmie procedowane są obecnie dwa poselskie projekty ustaw dotyczących opłaty turystycznej: To projekt Darii Gosek-Popiołek, która proponuje limit 25 proc. minimalnej stawki godzinowej (obecnie 7,85 zł dziennie), a także projekt Rafała Komarewicza – przewidujący maksymalnie 5 zł dziennie.
Równolegle nad własnymi propozycjami pracuje rząd. Sporne pozostają tutaj jednak m.in. wysokość opłaty, to, czy wpływy trafiałyby wyłącznie do gmin, czy także do centralnych instytucji zajmujących się promocją turystyki.

Materiał chroniony prawem autorskim – zasady przedruków określa regulamin.


