Spotkanie premiera Donalda Tuska z prezesem Narodowego Funduszu Zdrowia Filipem Nowakiem jest zaplanowane na wtorek. W rozmowach ma także uczestniczyć minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.


Zapowiadając rozmowę z prezesem Funduszu, szef rządu przywołał dane dotyczące godzin pracy medyków z kontroli NIK. Chodziło o 488 godzin pracy miesięcznie na jednej ze stacji ratownictwa medycznego, czy o 120 godzin pracy lekarza bez przerw.
Naczelna Izba Lekarska wyszła z propozycją wprowadzenia takiego ograniczenia – do 78 godzin tygodniowo (czyli ponad 300 miesięcznie) niezależnie od formy zatrudnienia.
Z kolei Ministerstwo Zdrowia zdecydowało się na inny kierunek: łączenie informacji o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu.

„Bardzo poważną rozmowę z szefostwem NFZ” premier Donald Tusk zapowiedział w ubiegłym tygodniu.

Rozmowy mają dotyczyć bieżącej sytuacji i propozycji rozwiązań systemowych w związku z wypływającymi kolejnymi informacjami o nieprawidłowościach w ochronie zdrowia. Chodzi m.in. o kominowe wynagrodzenia medyków i niekontrolowany czas ich pracy na kontraktach.


Rekordowy dyżur trwał 70 godzin. Największym problemem jest czas pracy lekarzy

Zapowiadając rozmowę z prezesem Funduszu, szef rządu przywołał dane dotyczące godzin pracy medyków z kontroli NIK. Chodziło o 488 godzin pracy miesięcznie na jednej ze stacji ratownictwa medycznego, czy o 120 godzin pracy lekarza bez przerw. Premier podkreślił, że liczy na „bardzo szybkie działanie”. Zaznaczył, że NFZ jest odpowiedzialny za płacenie placówkom, ale jednocześnie zwrócił uwagę na potrzebę kontrolowania i egzekwowania przepisów prawa.

Do spotkania Donalda Tuska z prezesem NFZ Filipem Nowakiem ma dojść we wtorek. W rozmowach ma także uczestniczyć minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.


Nauczyciele w rok nie zarobią tyle, ile lekarz w miesiąc. 3 proc. to inflacyjne, a nie podwyżka


NIL ma propozycje: do 300 godzin pracy miesięcznie niezależnie od formy zatrudnienia

Czas pracy medyków jest ograniczony zgodnie z przepisami prawa pracy, jeśli pracują na umowach o pracę. Jednak znacząca większość lekarzy – ponad 70 proc. – świadczy usługi na podstawie kontraktu. W tej formule nie ma regulacji dotyczących czasu pracy.

Naczelna Izba Lekarska wyszła z propozycją wprowadzenia takiego ograniczenia – do 78 godzin tygodniowo (czyli ponad 300 miesięcznie) niezależnie od formy zatrudnienia.

Z kolei resort zdrowia, zaraz po nagłośnieniu sprawy milionowych zarobków lekarza bez specjalizacji, wyszedł z projektem ustawy pozwalającej Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji – na łączenie informacji o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu. Teraz Agencja gromadzi ze szpitali i przychodni dane zanonimizowane, co powoduje, ze resort (któremu AOTMiT podlega) nie wie, ile zarabia lekarz, jeśli pracuje w kilku placówkach lub na podstawie różnych form zatrudnienia.

Rząd przyjął projekt w ubiegły wtorek. Ustawę w czwartek – czyli dziewięć dni później – poparł Senat, czeka ona teraz na podpis prezydenta.


Godziny pracy i płace lekarzy na SOR poza kontrolą. Wojewoda nie miał uprawnień


Resort pracuje nad indywidualnym limitem zarobków lekarzy

Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że dane gromadzone przez AOTMiT w poszerzonej formule będą stanowiły punkt wyjścia do propozycji zmian. Wiceminister Katarzyna Kęcka powiedziała w Sejmie, że resort pracuje nad limitem indywidualnym zarobków lekarzy na kontrakcie oraz limitem procentowym dla szpitali, określającym jaka część pieniędzy z NFZ może być przekazana na wynagrodzenia.

NIL natomiast zaapelowała do głowy państwa o zawetowanie ustawy pozwalającej na gromadzenie dokładniejszych danych o zarobkach medyków. Szef Naczelnej Rady Lekarskiej dr Łukasz Jankowski powiedział w środę, że w innym przypadku samorząd będzie wnosić do Trybunału Konstytucyjnego skargę na niekonstytucyjność ustawy. Zwróci się też do unijnych trybunałów o sprawdzenie zgodności przepisów z RODO.

Samorząd lekarski liczy też na spotkanie z Donaldem Tuskiem. Prezes NRL powiedział w ub. tygodniu, że samorząd lekarski dwukrotnie prosił premiera o spotkanie i dotąd do niego nie doszło. – Reprezentanci środowiska lekarskiego raczej stawali na głowie, żeby koncentrować się na ochronie uprzywilejowanej pozycji niektórych lekarzy, a nie na realnej kontroli i zmianie stanu rzeczy – skomentował to szef rządu. Dodał, że partnerem do rozmów z Naczelną Izbą Lekarską jest minister zdrowia.