Tak na początku fazy grupowej, jak i w pierwszym meczu fazy pucharowej Brazylia stanęła przed dużym testem. W meczu o awans do najlepszej szesnastki mundialu trafiła na Japonię – drużynę, która już nie raz, nie dwa potrafiła zaskakiwać faworytów. W mistrzostwach świata 2026 była chwalona za żelazną dyscyplinę i dynamikę. Tym samym Japonia zamierzała wysoko zawiesić poprzeczkę Canarinhos i na zamiarach się absolutnie nie skończyło.
Także jednak zespół Carlo Ancelottego sprawiał wrażenie nabierającego rozpędu. Z powracającym po kontuzji Neymarem, a także dobrze dysponowanym Viniciusem Juniorem patrzył w kierunku znacznie dalszych rund mundialu. Odpadnięcie już w przedbiegach byłoby wielkim rozczarowaniem.
ZOBACZ WIDEO: „Kwestia godzin” Staszewski ujawnia ws. Lewandowskiego
Brazylia zabrała piłkę na początku meczu i próbowała poukładać sobie grę krótkimi podaniami. Kropla miała drążyć skałę, ponieważ obrona Japonii stanowiła monolit. Po kilkunastu minutach azjatycka drużyna opanowała sytuację i nie pozwalała już przeciwnikom na bezkarne hulanie po obrzeżach pola karnego Ziona Suzukiego.
Brakowało stuprocentowych sytuacji podbramkowych. Do przerwy reklamowej żadna taka nie była. Ale po niej była. W 28. minucie Kaishu Sano pokonał pierwszym strzałem celnym Japonii – Alissona. Na koniec rajdu przymierzył w narożnik bramki ku olbrzymiej radości swoich kibiców. A Canarinhos byli w szoku! Zawinił przede wszystkim nonszalanckim podaniem Danilo, który stracił piłkę w groźnym miejscu.
Bezpośrednio po golu Brazylia wyglądała na rozdrażnioną i naładowaną energią, ale kolejne niepowodzenia w ataku powodowały frustrację. Carlo Ancelotti miał o czym rozmawiać ze swoimi zawodnikami w szatni, ponieważ w pierwszej połowie Brazylia nie dość, że straciła gola, to jeszcze miała problem w ofensywie.
Brazylia głośno mobilizowała się przed powrotem na boisko i zaczęła groźniej atakować po przerwie. W 53. minucie Bruno Guimaraes zatrudnił Ziona Suzukiego po dograniu Viniciusa Juniora. Zresztą niewiele później była kolejna szansa na wyrównanie, lecz niewykorzystana przez Casemiro. Tych okazji podbramkowych było już mnóstwo i w 56. minucie padła bramka na 1:1. Casemiro główkował do siatki z ostrego kąta po dograniu na dalszy słupek Gabriela Magalhaesa.
Po wyrównaniu, a przed końcem drugiej połowy groźniejsza pozostała Brazylia. Krótko po golu była szansa na odwrócenie wyniku, ale piłka odbiła się od słupka. Aż nadszedł doliczony czas, konkretnie 96. minuta i w niej padła bramka na miarę awansu dla Brazylii. Gabriel Martinelli strzelił na 2:1! Dostał podanie od Bruno Guimaresa i w sytuacji sam na sam ominął uderzeniem bramkarza. Było to zasłużone rozstrzygnięcie, ponieważ druga połowa należała do zespołu z Ameryki Południowej.
Złymi wiadomościami dla Brazylii były urazy kolejnych pierwszoplanowych zawodników. Do Raphinhi dołączyli Lucas Paqueta i Casemiro.
Zwycięzca meczu zagra w 1/8 finału z zespołem lepszym w meczu Wybrzeża Kości Słoniowej z Norwegią. Spotkanie o ćwierćfinał rozpocznie się w niedzielę 5 lipca o godzinie 22 czasu polskiego w East Rutherford.
Brazylia – Japonia 2:1 (0:1)
0:1 – Kaishu Sano 28′
1:1 – Casemiro 56′
2:1 – Gabriel Martinelli 90′
Składy:
Brazylia: Alisson – Danilo, Marquinhos, Gabriel Magalhaes, Douglas Santos – Bruno Guimaraes (90′ Danilo), Casemiro (90′ Fabinho), Lucas Paqueta (46′ Endrick) – Rayan, Matheus Cunha (66′ Gabriel Martinelli), Vinicius Junior
Japonia: Zion Suzuki – Takehiro Tomiyasu, Shogo Taniguchi, Hiroki Ito – Ritsu Doan (66′ Yukinari Sugawara), Kaishu Sano, Daichi Kamada (78′ Ao Tanaka), Keito Nakamura (66′ Junnosuke Suzuki) – Junya Ito (78′ Shuto Machino), Daizen Maeda (90′ Koki Ogawa) – Ayase Ueda
Żółte kartki: Casemiro, Danilo (Brazylia) oraz Sano, Kamada, Suzuki (Japonia)
Sędzia: Maurizio Mariani (Włochy)