Filip Nowak

Debata o ochronie zdrowia w TVN24+

Źródło zdj. gł.: Radek Pietruszka/PAP

Trwa spotkanie premiera Donalda Tusk z kierownictwem Narodowego Funduszu Zdrowia i szefową resortu zdrowia. Rzecznik rządu Adam Szłapka powiedział, że dotyczy ono finansowania NFZ-u, a w rozmowie bierze udział również minister finansów Andrzej Domański. Szłapka, dopytywany przez dziennikarzy o sugerowaną na antenie TVN24 przez wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego konieczność odwołania prezesa NFZ powiedział, że „to są opinie pana premiera Gawkowskiego”.

Kluczowe fakty:

Rozmowy mają dotyczyć m.in. wysokich wynagrodzeń lekarzy, rekordowej liczby przepracowanych godzin oraz nieprawidłowości w funkcjonowaniu placówek medycznych.Wicepremier Krzysztof Gawkowski sugeruje konieczność dymisji prezesa NFZ w związku z narastającymi trudnościami i potrzebą zmian kadrowych.System finansowania ochrony zdrowia w Polsce boryka się z poważnym deficytem budżetowym, który w tym roku wynosi co najmniej 16 mld zł, a w przyszłym roku może wzrosnąć do 22 mld zł.Eksperci podkreślają, że obecny model finansowania i organizacji ochrony zdrowia jest niewydolny i wymaga gruntownej reformy.

Rozmowa, zgodnie z ubiegłotygodniowymi zapowiedziami premiera Donalda Tuska, miała dotyczyć bieżącej sytuacji i propozycji rozwiązań systemowych w związku z wypływającymi kolejnymi informacjami o nieprawidłowościach w ochronie zdrowia. Chodzi m.in. o kominowe wynagrodzenia medyków i niekontrolowany czas ich pracy na kontraktach. Podczas konferencji po posiedzeniu Rady Ministrów rzecznik rządu Adam Szłapka powiedział, że spotkanie dotyczy finansowania NFZ-u i oprócz ministry zdrowia i kierownictwa funduszu bierze w nim tez udział minister finansów Andrzej Domański.

W Ministerstwie Zdrowia pytaliśmy, czy planowany jest briefing prasowy lub komunikat po spotkaniu. Rzeczniczka MZ Anna Choszcz-Sendrowska powiedziała, że takich planów nie ma.

Problemy systemu ochrony zdrowia. Nie chodzi tylko o płace

Zapowiadając w ubiegłym tygodniu rozmowę z prezesem Funduszu, szef rządu przywołał dane dotyczące godzin pracy medyków z kontroli NIK. Chodziło o 488 godzin pracy miesięcznie na jednej ze stacji ratownictwa medycznego, czy o 120 godzin pracy lekarza bez przerw. Premier podkreślił, że liczy na „bardzo szybkie działanie”. Zaznaczył, że NFZ jest odpowiedzialny za płacenie placówkom, ale jednocześnie zwrócił uwagę na potrzebę kontrolowania i egzekwowania przepisów prawa.

Wyjaśnijmy, że czas pracy medyków jest ograniczony zgodnie z przepisami prawa pracy, ale tylko jeśli pracują na umowach o pracę. Jednak znacząca większość lekarzy – jak wynika z danych gromadzonych przez AOTMiT ponad 70 proc. – świadczy usługi na podstawie kontraktu. W tej formule nie ma regulacji dotyczących czasu pracy.

Naczelna Izba Lekarska wyszła z propozycją wprowadzenia takiego ograniczenia – do 78 godzin tygodniowo (czyli ponad 300 miesięcznie) niezależnie od formy zatrudnienia.

Resort zdrowia, zaraz po nagłośnieniu sprawy milionowych zarobków lekarza bez specjalizacji, wyszedł z projektem ustawy pozwalającej Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji – na łączenie informacji o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu. Teraz Agencja gromadzi ze szpitali i przychodni dane zanonimizowane, co powoduje, ze resort (któremu AOTMiT podlega) nie wie, ile zarabia lekarz, jeśli pracuje w kilku placówkach lub na podstawie różnych form zatrudnienia.

Rząd przyjął projekt w ubiegły wtorek. Ustawę w czwartek – czyli dziewięć dni później – poparł Senat, teraz akt czeka na podpis prezydenta.

Tak zwane kominy płacowe i nieprawidłowości związane ze Szpitalem Południowym w Warszawie to tylko jeden z problemów polskiego systemu ochrony zdrowia. 1 lipca czekają nas podwyżki minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia. Koszt ich przeprowadzenia, od lipca do grudnia, sięgnie 4,5 mld złotych. Resort zdrowia wciąż nie przedstawił sposobu, w jaki je sfinansuje. Wiadomo tylko, że w ubiegłym tygodniu poprosił Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji o dodatkową ekspertyzę.

Z kolei tegoroczny budżet Narodowego Funduszu Zdrowia w połowie roku wciąż nie bilansuje się na kwotę co najmniej 16 mld zł, w przyszłym roku ma sięgnąć 22 mld zł i nie widać zapowiedzi żadnych ruchów, które miałyby zasypać tę lukę. Te, które zostały przeprowadzone, mają natomiast charakter szczątkowy.

„Istotne znaczenie w zmniejszeniu tzw. luki w budżecie NFZ miało dotychczasowe podjęcie konkretnych działań oszczędnościowych” – czytamy w oświadczeniu przesłanym do naszej redakcji przez Biuro Komunikacji Ministerstwa Zdrowia. Jak podają przedstawiciele MZ, pozwoli to zaoszczędzić ponad 2 mld zł w 2026 roku. Wśród wspomnianych działań resort wymienia m.in. zmiany zasad finansowania nadwykonań w ambulatoryjnych świadczeniach diagnostycznych kosztochłonnych (jak kolonoskopia, gastroskopia, rezonans magnetyczny i tomografia komputerowa), co ma przekładać się na oszczędność w wysokości 469 mln zł w skali br.

Jak dodało ministerstwo, na sytuację finansową Narodowego Funduszu Zdrowia wpływ ma szereg czynników, także zewnętrznych. Są one na bieżąco analizowane, aby w razie potrzeby podejmować adekwatne działania.

System finansowania ochrony zdrowia się wyczerpał

Eksperci podkreślają, że wszystkie te problemy nie są same w sobie odrębnymi chorobami, jakie toczą system, lecz raczej objawami kryzysu, jaki rozwijał się w ostatnich dekadach.

– Zróbmy reset i usiądźmy do poważnej dyskusji o przyszłości systemu ochrony zdrowia, bo te reguły, które teraz funkcjonują, tego modelu finansowania, tego modelu funkcjonowania płatnika publicznego, tego modelu odpowiedzialności zarówno obywateli jak i personelu medycznego, kontynuować nie możemy, bo on się zużył – przekonywała podczas Debaty w  TVN24+ dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Po likwidacji Kas Chorych w 2023 roku ochrona zdrowia w Polsce miała się opierać o finansowanie pochodzące ze składek zdrowotnych. Tak jednak nie jest – udział finansowania pozaskładkowego w 2025 roku wyniósł 21 procent i rośnie.

Czy prezes NFZ straci posadę?

We wczorajszym wydaniu „Faktów po Faktach” w TVN24 Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji, sugerował, że nagromadzenie problemów,  z jakimi mierzy się polska ochrona zdrowia wymaga zmian w kierownictwie Narodowego Funduszu Zdrowia.

Zdaniem wicepremiera nie należy czekać, aż prezes NFZ poda się do dymisji. – Przychodzi czas zmian i tyle. To znaczy premier w tej sprawie będzie podejmował decyzję z panią minister zdrowia [Jolantą Sobierańską-Grendą – red.] – mówił.

W kolejnym kroku – według Gawkowskiego – należy poszukać nowego prezesa NFZ, który „weźmie odpowiedzialność za to, żeby ten system stanął na nogi z klęczków”. – Bo dzisiaj to, że można w szpitalach czterech albo pięciu pracować na etatach w tych samych godzinach, jest chore – dodał.

Od tej wypowiedzi odciął się podczas konferencji po posiedzeniu rządu Adam Szłapka. Dopytywany przez dziennikarzy, czy premier podziela przedstawioną przez ministra cyfryzacji opinię, odpowiedział, że „to są opinie pana premiera Gawkowskiego”.

Przypomnijmy, Filip Nowak prezesem NFZ-u został w 2021 roku, kiedy rząd sprawowała Zjednoczona Prawica. Donald Tusk, jeszcze rok temu, powołując na stanowisko ministry zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę, mówił, że jeśli szef NFZ-u jest dobry, to nie interesuje go to, że jest z „poprzedniej epoki politycznej”.

OGLĄDAJ: „Z dyskusji o ochronie zdrowia trzeba wyłączyć słowo: wybory”

pc

Źródło: PAP, tvn24.pl, TVN24+, TVN24