Trzecia rakieta rankingu WTA rozpoczęła niezwykle ważny turniej. Jest on szczególnie istotny nie tylko ze względu na samą rangę, ale również fakt, iż Polka broni w tej edycji tytułu wywalczonego w sezonie 2025.
Wszyscy kibice doskonale pamiętają wydarzenia podczas ubiegłorocznego Wimbledonu. Iga Świątek w doskonałym stylu sięgnęła po szósty tytuł wielkoszlemowy. W finale nie dała żadnych szans Amandzie Anisimovej, wygrywając 6:0, 6:0.
ZOBACZ WIDEO: „Absolutny dramat”. Nie zostawił suchej nitki na Niemcach
Formę podopiecznej Francisco Roiga, która ma za sobą trudną pierwszą część sezonu, określano przed startem turnieju jako dużą niewiadomą. W pierwszej rundzie tegorocznej edycji Wimbledonu 25-latka z Raszyna zmierzyła się z Taylor Townsend.
Amerykanka weszła w to spotkanie bardzo odważnie. W pierwszym gemie serwisowym pokazała mocne zagrania, a przy podaniu polskiej rywalki miała trzy szanse na przełamanie. Świątek rozpoczęła mecz w defensywie, ale po niemrawym starcie utrzymała podanie.
Obrończyni tytułu błyskawicznie opanowała sytuację. Przełamała przeciwniczkę na 2:1. Z każdą kolejną akcją grała coraz pewniej. Przedłużała wymiany, co było zupełnie nie pomyśli Towsend. Sześciokrotna triumfatorka wielkoszlemowa szybko zaczęła dominować zza linii końcowej.
Błędy nierozstawionej rywalki mnożyły się. Nawet przy siatce jedna z najlepszych deblistek świata miała niemałe problemy. Świątek to wykorzystała i objęła prowadzenie z podwójnym przełamaniem.
Do końca premierowej partii 30-letnia Amerykanka pozostała bezradna. Polka zakończyła seta na własnych warunkach – wygrywającym returnem, a następnie kończącym uderzeniem z forhendu.
Drugi rozpoczął się niekorzystnie dla naszej zawodniczki. Miała ona duże problemy z forhendem. Towsend zdobyła przełamanie, a następnie po długiej walce i kilku widowiskowych akcjach utrzymała własne podanie na 2:0.
Świątek wpadła w spiralę niemocy. 25-latka miała ogromne problemy serwisowe. Ten element zupełnie jej nie pomagał, a wręcz mocno przeszkadzał. Niemoc Polki ewidentnie dodała pewności siebie przeciwniczce.
Ta coraz mocniej wywierała presję na Idze. Szczególnie imponująco wyglądała przy odbiorze. Świątek zupełnie nie radziła sobie z tym, że Townsend odważnie wchodzi w kort do returnu. Amerykanka kompletnie odebrała atuty faworytce tego meczu.
Seria niewymuszonych błędów własnych reprezentantki Polski sprawiła, że Taylor Townsend prowadziła już 5:1. Delikatny zryw Świątek na nic się zdał. Podopieczna trenera Roiga obroniła dwie piłki setowe przy stanie 5:2 i nawet miała szansę na przełamanie. Nic z tego. Amerykanka asem serwisowym zamknęła drugą partię.
Decydujący bój rozpoczął się od niezwykle długiego gema przy serwisie Igi Świątek. Działo się w nim wszystko. Były: szczęśliwe zagrania, widowiskowe punkty, ale też, przede wszystkim, walka Polki z własną grą. Trzecia tenisistka świata zmagała się cały czas z serwisem, którego jakość była, niestety, bardzo niska.
Po kilkunastu minutach Raszynianka na szczęście zapisała na swoim koncie gem otwarcia. Można było mieć nadzieję, że to punkt zwrotny tego spotkania. Wielkie zmiany w jej grze nie nastąpiły, choć lepiej wyglądało podanie. Świątek pewnie wygrała dwa kolejne gemy serwisowe (3:2).
Ważny moment nadszedł w szóstym gemie. Polka rozegrała go bardzo solidnie. Nie oddała niczego za darmo, utrzymała wysoką intensywność i wywalczyła przełamanie. Niestety, radość nie trwała długo. Townsend błyskawicznie odrobiła straty. Znów zaszachowała rywalkę slajsem, a przeciwniczka niepotrzebnie, za wszelką cenę, próbowała skończyć akcję winnerem.
Ku naszemu zadowoleniu w kolejnym gemie Świątek ponownie wywalczyła przełamanie. Dokonała tego po najlepszej akcji meczu, w której zachowała spokój. Przy własnym serwisie tym razem nie dała szans rywalce i zamknęła mecz.
Po niezwykle trudnym boju i niespodziewanych problemach Polka awansowała do drugiej rundy. W niej zmierzy się z Karoliną Pliskovą.
The Championships, Wimbledon (Wielka Brytania)
Wielki Szlem, kort trawiasty, pula nagród 64,2 mln funtów
wtorek, 30 czerwca
I runda gry pojedynczej:
Iga Świątek (Polska, 3) – Taylor Townsend (USA) 6:1, 2:6, 6:3