Spis treści

Popularne „Koziołki” walczą teraz a awans do półfinałów Ekstraligi, a jednocześnie ich działacze przygotowują się na wariant awaryjny na okres przebudowy stadionu w Lublinie.

Zainteresowanie żużlem w tamtym mieście jest olbrzymie, a stadion na meczach Motoru zwykle wypełniony po brzegi. To efekt pasma sukcesów, bo Motor w ostatnich latach zdobył trzykrotnie Drużynowe Mistrzostwo Polski, a w poprzednim sezonie został wicemistrzem.

W Lublinie trwają już przygotowania miasta do zapowiadanej od lat budowy nowego stadionu żużlowego. W marcu ogłoszono tam przetarg na realizację inwestycji w formule „zaprojektuj i wybuduj”. W szranki stanęły cztery firmy, a budżet inwestycji planowany był na blisko ćwierć miliarda złotych.

Nowy lubelski stadion stanie na gruzach obecnego, a to oznacza, że Motor z własnego toru na ekstraligowe mecze nie będzie mógł korzystać. Prace rozbiórkoweo miałyby rozpocząć się w pierwszym kwartale przyszłeg roku, działacze „Koziołków” sondowali więc już od jakiegoś czasu możliwość startu w tym okresie w innych miastach.

Pierwszymi ich wyborami były Łódź i Rzeszów, ale do porozumienia nie doszło.

Wtedy pojawiło się zainteresowanie Tarnowem i „Jaskółczym Gniazdem”, które po upadku Żużlowej Sportowej Spółki Akcyjnej Unia Tarnów gości jedynie młodzież z Żużlowej Akademii Janusza Kołodzieja.

W poniedziałek (29 czerwca) wieczorem nad stadionem w Mościcach rozświetlono jupitery sztucznego oświetlenia, mimo że żadnych zawodów, ani treningu tego dnia na obiekcie nie było. Dzień później magistrat potwierdził nam, że próba świateł miała związek z wizytą działaczy Motoru Lublin – sprawdzano jasność oświetlenia.

We wtorek (30 czerwca) rano na terenie obiektu ponownie zjawiła się kilkuosobowa grupa gości. Wśród nich Jakub Kępa – prezes Orlen Oil Motoru Lublin, a także przedstawiciele Głównej Komisji Sportu Żużlowego – Leszek Demski i Andrzej Polkowski.

Działacze zaglądali dosłownie w każdy kąt obiektu – od toru, przez park maszyn, po pomieszczenia w budynku trybuny głównej. To wskazuje, że Lublinianie poważnie biorą pod uwagę przenosiny do Tarnowa na czas budowy stadionu w swoim mieście.

– Rozmawiamy z Motorem Lublin od dłuższego czasu i już po raz drugi spotkaliśmy się w Tarnowie z prezesem Jakubem Kępą – mówi Jakub Kwaśny, prezydent Tarnowa. – Nasze miasto może zyskać widowiska sportowe na najwyższym poziomie, zajętość obiektu oraz jego lifting.

Ewentualne przenosiny Motoru z marszu wiosną przyszłego roku do Tarnowa byłyby niemożliwe bez poprawy infrastruktury stadionowej w Mościcach.

Podczas poniedziałkowej próby oświetlenia okazało się, że jest ono zbyt słabe jak na wymogi Ekstraligi i transmisji telewizyjnych. Wymagałoby więc gruntownej modernizacji, bowiem mecze w najwyższej klasie rozgrywkowej często odbywają się po zmroku.

Tarnów liczy na to, że będzie mógł wykorzystać do tego celu oświetlenie, które zostanie zdemontowane ze starego stadionu w Lublinie. Tarnowscy urzędnicy takie same plany snują w kontekście siedzisk dla kibiców, które do Tarnowa na trybuny można by przenieść z Lublina.

– W tym temacie konieczne będą rozmowy również z władzami Lublina oraz tamtejszego MOSiR-u, jeśli tylko Motor podejmie ostateczną decyzję o tymczasowych przenosinach do Tarnowa – zastrzega prezydent Kwaśny.  

Wiele zależy również od przychylności żużlowej centrali i warunkowego przyznania obiektowi w Tarnowie choćby warunkowej licencji ekstraligowej. Tu warto przypomnieć, że w ubiegłym roku tarnowskie „Jaskółki” miały problem z uzyskaniem takiej decyzji występując w rozgrywkach ligowych o stopień niżej.

W tym kontekście nie dziwi obecność na lustracji obiektu panów Demskiego i Polkowskiego z GKSŻ. Obaj podczas oględzin stadionu robili skrzętnie notatki i z pewnością przedstawią listę wymogów do spełnienia przez obiekt.

– Nie mamy w tej chwili żadnej umowy, ewentualne negocjacje to kwestia późniejszego okresu, ale wydaje mi się, że jesteśmy trochę na siebie skazani. W takim sensie, że mimo pewnych niedostatków nasz stadion jest jednak atrakcyjnym rozwiązaniem dla Motoru – ocenia Jakub Kwaśny.

Kibice żużla w Tarnowie po raz ostatni mogli oglądać Ekstraligę w 2018 roku. Potem Unia – trzykrotny Drużynowy Mistrz Polski – tułała się po jej zapleczu albo na trzecim szczeblu rozgrywek. Z tegorocznych rozgrywek Krajowej Ligi Żużlowej tarnowski klub został wyrzucony, bo nie spełnił wymogów Polskiego Związku Motorowego.

O tęsknocie za żużlem w mieście najlepiej świadczy fakt, że na dwóch drużynowych zawodach juniorów w Tarnowie główna trybuna stadionu była pełna, co jest ewenementem w skali kraju.