
Lotnisko Chopina (wideo ilustracyjne)
Źródło wideo: Tomasz Zieliński / tvnarszawa.pl
Źródło zdj. gł.: Mike Fuchslocher/Shutterstock
Samolot lecący z Warszawy do Tel Awiwu został przekierowany na lotnisko w Bułgarii – przekazały PLL LOT. Izraelskie media poinformowały, że pilot nacisnął guzik informujący władze o porwaniu, ale miała to być pomyłka oraz że będzie śledztwo w tej „nietypowej” sprawie. Rzecznik PLL LOT Krzysztof Moczulski poinformował później o przyczynie nadania pomyłkowego komunikatu.
Polskie Linie Lotnicze w komunikacie poinformowały, że „podczas rejsu LO155 z Warszawy do Tel Awiwu, wykonywanego samolotem Airbus A320 linii Electra Airways, załoga zgłosiła stan zagrożenia”. „Zgłoszenie zostało wycofane w trakcie dalszej korespondencji z kontrolą ruchu lotniczego” – dodano.
Jak informuje LOT, „ze względu na ograniczenia wynikające z dopuszczalnego czasu pracy załogi podjęto decyzję o skierowaniu samolotu na lotnisko bazowe Electra Airways w Burgas”. Linie przekazały, że kolejne informacje w tej sprawie będą przekazywane na bieżąco.
Podczas rejsu LO155 z Warszawy do Tel Awiwu, wykonywanego samolotem Airbus A320 linii Electra Airways, załoga zgłosiła stan zagrożenia. Zgłoszenie zostało wycofane w trakcie dalszej korespondencji z kontrolą ruchu lotniczego.
Ze względu na ograniczenia wynikające z dopuszczalnego…
— Polskie Linie Lotnicze LOT (@LOTPLAirlines) June 30, 2026
Media: pilot wszczął alarm „przez pomyłkę”, będzie śledztwo
Według doniesień pilot nacisnął guzik informujący władze o porwaniu, gdy samolot znajdował się w przestrzeni powietrznej Turcji. Maszyna przeleciała następnie nad Cyprem i zawróciła, gdy nie uzyskała zezwolenia na lądowanie w tym państwie – opisał incydent izraelski portal Ynet. Portal Mako dodał, że pilot wszczął alarm przez pomyłkę, o czym później poinformował.
Izraelskie myśliwce zostały poderwane, gdy wojsko otrzymało informację o tym, że został utracony kontakt z samolotem. Armia podała później, że odzyskano komunikację z maszyną, a „incydent został zakończony” – przekazał z kolei portal Times of Israel.
Wysocy rangą urzędnicy zajmujący się lotnictwem uznają incydent za bardzo nietypowy i niebezpieczny, w sprawie zostanie wszczęte natychmiastowe śledztwo – dodał izraelski portal Ynet.
Według serwisu Flightradar24 rejs LO155, który o godzinie 10.30 wyleciał z Warszawy, doleciał w okolice Cypru, następnie zawrócił i został przekierowany do bułgarskiego Burgas.
Rzecznik PLL LOT o pomyłkowym komunikacie: błędne ustawienie transpondera
O przyczynach zdarzenia powiedział później rzecznik PLL LOT Krzysztof Moczulski. – Każdy samolot jest wyposażony w transponder (urządzenie automatycznie przekazujące kontroli lotów informacje o maszynie – red.). Przez pomyłkę został ustawiony kod transpondera, który oznacza zagrożenie. (…) Wieża kontroli lotów zapytała, czy pilot podtrzymuje deklarację o zagrożeniu. Pilot odpowiedział, że nie, bo zostało ono zadeklarowane przez pomyłkę – powiedział Moczulski.
Przyznał, że „był to raczej błąd ludzki, ale będzie to sprawdzane”. Dodał, że taki incydent jest „absolutnie wyjątkowym zdarzeniem”, które praktycznie się nie zdarza.
– To, że zostały poderwane myśliwce izraelskie, nie oznacza, że one doleciały do tego samolotu – zaznaczył rzecznik PLL LOT. – Była to pomyłka, samolot wylądował, nikomu nic się nie stało – dodał Moczulski.
Rzecznik LOT-u przekazał, że zdarzenie zostanie zaraportowane zgodnie z obowiązującymi procedurami odpowiednim władzom.
OGLĄDAJ: Rewolucja w naszych Siłach Powietrznych. Wkrótce będą latać na polskim niebie
