W 1/16 finału MŚ 2026 niekwestionowanym faworytem była reprezentacja Anglii, jednak środowe spotkanie nie układało się po myśli „Synów Albionu”. W siódmej minucie Brian Cipenga swoim golem wysunął DR Konga na prowadzenie.

Anglicy dążyli do wyrównania i byli blisko tego celu w 43. minucie. Harry Kane ruszył w pole karne. Napastnik starł się z Lionelem Mpasim-Nzau, po czym upadł w „szesnastce”. Arbiter z Jordanii Adham Makhadmeh uznał jednak, że Kane wymusił przewinienie, i podyktował rzut wolny dla afrykańskiej drużyny, a nie rzut karny dla Anglii.

ZOBACZ WIDEO: Wszystko, co zarobił, zainwestował. „Jestem niezależny finansowo”

„Kane nie miał na to czasu”

Według Adama Lyczmańskiego sędzia główny popełnił spory błąd w kluczowym momencie. Były sędzia międzynarodowy w rozmowie z WP SportoweFakty ocenił, że Anglii należała się „jedenastka”.

– Przecież Harry Kane nawet nie miał czasu na to, żeby pomyśleć o próbie wymuszenia rzutu karnego. Moim zdaniem jednak został trafiony w nogę przez bramkarza, który interweniował w taki sposób, że piłki nie zagrał – wskazał ekspert stacji Canal+ Sport.

Analiza VAR trwała krótko i nie zmieniła werdyktu. Anglicy swoimi protestami również niczego nie wskórali. Nasz rozmówca nie mógł zrozumieć, czym się kierował Makhadmeh, podejmując taką decyzję.

– Jeżeli sędzia uznaje, że zawodnik szuka kontaktu, to dlaczego nie daje mu żółtej kartki? Jeżeli nie daje mu żółtej kartki, utwierdza mnie to w przekonaniu, że nie widział tam próby wymuszenia, więc to jest rzut karny. To bardzo dziwna sytuacja i interpretacja sędziego. Podczas tego mundialu jestem pewnymi interpretacjami poirytowany, bo jest dużo niezrozumiałych sytuacji – nie ukrywał Adam Lyczmański.

W Anglii aż huczy

Cała sytuacja wywołała spór wśród ekspertów BBC, którzy oceniali zarówno kontakt bramkarza z napastnikiem, jak i zachowanie samego Kane’a w końcowej fazie akcji. Byli piłkarze krytycznie ocenili Makhadmeha.

– Jest kontakt, nie ma co do tego wątpliwości. Dla mnie to rzut karny – powiedział komentator Alan Shearer na antenie BBC. Dodał, że napastnik miał prawo wejść w tor ruchu bramkarza, skoro ten wybiegł z rękami i zostawił sobie mało miejsca na reakcję.

Podobnie oceniał to Paul Robinson. – Bardzo źle to ocenili. To nie jest tylko patriotyzm z mojej strony, to powinien być rzut karny – mówił. Micah Richards też wskazywał na kontakt, choć zaznaczył, że rozumie, dlaczego VAR nie zmienił decyzji sędziego.

Innego zdania był Wayne Rooney. – Jestem za napastnikami, ale myślę, że sam lekko się potknął i trochę wskoczył w bramkarza – stwierdził. Według byłego reprezentanta Anglii kontakt był, lecz cała sekwencja bardziej przypominała próbę wymuszenia niż faul zasługujący na „jedenastkę”. W drugiej połowie Anglia odwróciła wynik i wygrała 2:1 po dublecie Harry’ego Kane’a.

Rafał Szymański, WP SportoweFakty