
Marcin Przydacz: siła przebicia Władysława Kosiniaka-Kamysza w Waszyngtonie jest mniejsza niż prezydenta
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Radek Pietruszka
Politycy obozu rządzącego krytykują prezydenckiego ministra Marcina Przydacza za jego słowa pod adresem Władysława Kosiniaka-Kamysza. Mówiąc o postępach w uzyskaniu stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce, Przydacz ocenił, że wicepremier nie ma takiego przebicia, jak prezydent Karol Nawrocki.
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz powiedział w środę, po rozmowie z sekretarzem stanu USA Marco Rubio, że jest zielone światło z Białego Domu dla amerykańskiej stałej obecności w Polsce. – Także z ust Marco Rubio padła deklaracja, że jest on absolutnie zwolennikiem tego, aby obecność w Polsce zmieniała się z rotacyjnej na stałą – powiedział. Zaznaczył, że to efekt działań przede wszystkim prezydenta Karola Nawrockiego.
Według Przydacza „teraz wykonawczo to już musi realizować rząd”. – Nie ma tutaj jakiegokolwiek rozdźwięku. Myślę, że panu ministrowi Kosiniakowi-Kamyszowi też na tym powinno i chyba mu zależy. Wiadomo, że siła przebicia pana ministra Kosiniaka-Kamysza jest dużo mniejsza w Waszyngtonie niż prezydenta Nawrockiego, w związku z tym my staramy się to dla Polski robić po to, aby panu Kosiniakowi-Kamyszowi było choć trochę łatwiej już wypełniać w konkretach te deklaracje – opisał prezydencki minister.
Kosiniak o współpracy z Nawrockim: jest dużo lepiej niż z jego pomocnikami
W środę odbyło się zapowiedziane spotkanie Karola Nawrockiego z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. W czwartek w Programie Trzecim Polskiego Radia Kosiniak-Kamysz ocenił, że była to „bardzo dobra rozmowa”.
Jak mówił szef MON, dotyczyła ona przedsięwzięć do realizacji na szczycie NATO w stolicy Turcji, Ankarze, a także relacji polsko-amerykańskich i polskich starań o uzyskanie w Polsce stałej obecności sił zbrojnych USA.
Kosiniak-Kamysz stwierdził też, że – jeżeli chodzi o współpracę z Nawrockim – „to jest tutaj dużo lepiej niż z jego pomocnikami, którzy mają jakieś swoje frustracje”.
Nawiązując do wypowiedzi Przydacza, szef resortu obrony powiedział: – Ostatnim, który będzie mi wyznaczał zadania, jest pan Przydacz. Niech zajmie się sobą.
Motyka: współpracownicy prezydenta znowu próbują wbijać klin
Spotkanie Kosiniaka-Kamysza z Nawrockim oraz wypowiedź Przydacza skomentowali w Sejmie politycy.
Minister energii Miłosz Motyka (PSL) wyraził nadzieję, że „wreszcie pan prezydent zrozumiał, że wszyscy grają w jednej drużynie”. Dodał jednak, że „nie do końca zrozumieli to jego pomocnicy, którzy znowu próbują wbijać klin pomiędzy dobre relacje rządu i administracji Stanów Zjednoczonych”.
– Rząd będzie koordynował tę sprawę, bo w sprawach polityki zagranicznej i obronności to rząd podejmuje decyzje i to jest sprawa, która wymaga staranności, ale na pewno nie tego, by się prześcigać w tym, kto był pierwszy. Jeżeli prezydent ma dobre relacje, to oczywiście trzeba z tych relacji korzystać – mówił.
Ocenił, że „to jest sprawa, która wymaga ponadpolitycznej zgody i w tej sprawie nie ma miejsca na to, by dochodziło do przepychanek”.

Miłosz Motyka: rząd będzie koordynował sprawę stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce
Źródło: TVN24
Konwiński: Przydacz powinien powściągnąć dziwaczne emocje
Według szefa klubu Koalicji Obywatelskiej Zbigniewa Konwińskiego „minister Przydacz i otoczenie pana prezydenta Nawrockiego na siłę chce wszędzie uprawiać politykę”. – Kwestie bezpieczeństwa powinny być wyjęte spoza sporu politycznego – stwierdził.
Przekonywał, że Kosiniak-Kamysz „wykazuje tu dużo dobrej woli”. – Naprawdę jest bardzo empatycznie nastawiony do Pałacu Prezydenckiego, wykazuje dużo takiego dobrego, merytorycznego podejścia, a Przydacz zachowuje się jak nawet nie polityk, tylko politykier – ocenił Konwiński.
Podkreślał, że rząd prowadzi „wszelkie prace przygotowawcze”. – Są rozmowy prowadzone ze stroną amerykańską (…) Robimy wszystko, żeby to sfinalizować. Potrzebna jest też dobra współpraca wszystkich organów władzy wykonawczej w Polsce, bo to jest kwestia bezpieczeństwa i pan Przydacz powinien powściągnąć swoje jakieś własne dziwaczne emocje, spostrzeżenia – mówił.

Zbigniew Konwiński: Władysław Kosiniak-Kamysz wykazuje tu dużo dobrej woli
Źródło: TVN24
Sasin: potrzebne są realne działania
– Informację, z tego co wiem, prezydent posiadł, że nie idą przygotowania logistyczne do tego, aby wojska amerykańskie w Polsce mogły realnie zaistnieć – powiedział z kolei poseł PiS Jacek Sasin. Na uwagę, że jest między innymi uchwała rządu w celu podjęcia działań na rzecz utworzenia stałej bazy amerykańskiej w Polsce, Sasin odparł, że „poza uchwałą rządu potrzebne są realne działania, a tych działań najwyraźniej w tej chwili brakuje”.
Na pytanie, czy poważnym jest to, że prezydencki minister wychodzi na konferencję i po spotkaniu Nawrockiego z Kosiniakiem-Kamyszem mówi o tym, żeby wziąć się do pracy, odparł: – No, ale co w tym złego?

Jacek Sasin: poza uchwałą rządu potrzebne są realne działania
Źródło: TVN24
Sprawa stałej bazy wojsk USA w Polsce
Władysław Kosiniak-Kamysz w połowie czerwca informował, że uzyskał od szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha pozytywną odpowiedź na list z 29 maja zgłaszający gotowość Polski do utworzenia stałej bazy wojsk amerykańskich. Cytując odpowiedź Pentagonu, podkreślał, że „Departament Wojny jest otwarty na ofertę Polski w zakresie stałego stacjonowania sił amerykańskich na jej terytorium”.
W niedzielę szef MON przekazał, że po pozytywnej odpowiedzi sekretarza obrony USA na jego propozycję „jesteśmy na kolejnym etapie rozmów”. – W Pentagonie trwa przegląd sił, który będzie podstawą dalszych decyzji – dodał.
Starania dotyczące powstania w Polsce stałych baz USA prowadzi także kancelaria prezydenta i BBN. Nawrocki poruszał tę kwestię – jak relacjonował Przydacz – w rozmowie z prezydentem Donaldem Trumpem podczas swojej niedawnej wizyty w USA.
OGLĄDAJ: Mistrz ciętych powitań
