W samej stolicy spodziewanych jest nawet 20 mln ludzi. W czwartek przywódca zostanie pochowany w swoim rodzinnym mieście Meszhed.
Iran oczekuje delegacji z ok. 30 państw. Według irańskiej telewizji państwowej do kraju przybyli już przedstawiciele Chin, Białorusi, Iraku i Turkmenistanu. Do najbardziej znanych gości należą były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew oraz premier Pakistanu Shehbaz Sharif.Oficjalnie to syn Chameneia, Modżtaba, kieruje obecnie państwem. Mimo to, według zgodnych doniesień, nie będzie obecny na uroczystościach żałobnych. Podobno podczas nalotu, w którym zginął jego ojciec, został ciężko ranny i od tamtej pory ukrywa się w nieznanym miejscu.
Od śmierci Chameneia Modżtaba wypowiadał się jedynie na piśmie. Nie pojawił się nawet w telewizji państwowej. To wywołało plotki, że jest okaleczony. Opozycja twierdzi nawet, że leży w śpiączce. Jego nieobecność podczas pogrzebu ojca zapewne jeszcze bardziej podsyci spekulacje na jego temat.
Ogromne środki bezpieczeństwa
Władze muszą obawiać się wrogów zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz kraju. Choć na początku roku reżim krwawo stłumił zamieszki (doniesienia mówią o ponad 30 tys. zabitych Irańczyków), nienawiść wobec rządzących nie zniknęła.
Skala zabezpieczeń jest niespotykana. Tylko w dużych miastach rozmieszczono ponad 65 tys. funkcjonariuszy, a kolejne 200 tys. — w prowincjach. Przed pogrzebem trumna Chameneia ma przejechać przez święte miasta Kom, Nadżaf i Karbalę.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Wokół meczetu Mosalla, gdzie wystawione jest ciało Chameneia, obowiązuje strefa zamknięta dla pojazdów o promieniu 1 km. Ulice są zablokowane, a życie w Teheranie od soboty do poniedziałku praktycznie zamiera. Od poniedziałku przestrzeń powietrzna nad miastem zostanie zamknięta na kilka dni. Tuż przed rozpoczęciem uroczystości żałobnych, w przypadku potencjalnych ataków, Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zagroził wrogom Iranu „jeszcze ostrzejszą odpowiedzią niż kiedykolwiek wcześniej”.
Reżim obawia się nie tylko własnego społeczeństwa, ale także Izraela i Amerykanów. Ewentualny atak podczas uroczystości pogrzebowych mógłby mieć katastrofalne skutki. Dlatego Chamenei nie został pochowany — jak nakazuje islam — w ciągu 24 godz. od śmierci. Władze musiały najpierw przeczekać i wynegocjować zawieszenie broni z USA i Izraelem. Dopiero potem można było zorganizować kosztowną, sześciodniową ceremonię państwową.