Patrząc na ten szeroki wachlarz zadań, obowiązków i ambicji PRS-u muszę zapytać, czy wasze zasoby są wystarczające, żeby to wszystko spiąć, żeby być wszędzie tam, gdzie trzeba, żeby nadążyć za technologią?

Zasoby to bardzo istotna rzecz. Jeden z celów strategicznych opracowanych przez obecny zarząd na najbliższe trzy lata to nie tylko utrzymanie kompetencji i kadry, ale ich rozwój. To jest trudne zadanie, ale nie ma zadań niewykonalnych. Trzeba sobie z tym poradzić i mamy dwa kierunki do osiągnięcia tego zadania. 

Po pierwsze: zacieśnianie współpracy z uczelniami już na etapie studenta pierwszego roku. Otrzymuję głosy od pomorskich rektorów, że powinniśmy przychodzić do studentów na pierwszym, drugim roku, zachęcać ich do pracy, pokazać, co możemy z nich czerpać. I to właśnie robimy i będziemy robić – zacieśniać kontakty, nie czekać już na absolwentów, ale wspierać, otwierać nasze drzwi do tego, żeby studenci podczas studiów przychodzi do nas, uczyli się, poznawali nowe technologie, dowiadywali się, że w PRS-ie można uczestniczyć w projektach międzynarodowych, być w świecie. PRS ma siedzibę w Gdańsku, ale to tylko siedziba główna. Mamy lokalizacje w różnych rejonach świata i są tam różne możliwości pracy, nabywania kompetencji i wykorzystywania ich. 

Druga rzecz to pozyskiwanie kadr. Widzę, że w Polsce jest coraz większa konkurencja o ekspertów w różnych dziedzinach. Jeśli chodzi o shipping to myślę, że jest czas otwierania się na inspektorów, pracowników za granicą. Kiedyś, kiedy otwieraliśmy się na rynki zagraniczne, sceptycznie podchodziliśmy do kadr spoza Polski. Po latach, po dokonaniu oceny kompetencji, rzetelności stwierdziliśmy, że należy już ufać i polegać na kompetencji inspektorów, audytorów, ekspertów w lokalizacjach zagranicznych pod nadzorem „Centrali” w ramach struktur, procedur i instrukcji PRS-u, które są monitorowane przez zewnętrzne instytucje kontrolne. 

Nie ograniczamy się tylko do rynku polskiego. To wymóg chwili, żeby czerpać kadry za granicą. Jak najbardziej chcielibyśmy mieć na pokładzie PRS-u polskich inżynierów i specjalistów, ale jak się nie da, to szukamy za granicą. 

To jest logiczne, bo mając biura w innych lokalizacjach na świecie trudno jest zebrać ludzi stąd i wysłać ich tam na stałe, łatwiej jest znaleźć fachowców na miejscu.

Tak, a shipping i obsługa armatorów to nie tylko bycie na pokładzie, na burcie, ale też aspekt różnego rodzaju zatwierdzania dokumentacji, analiz na miejscu. A teraz XXI wiek, i technologia dokumentacji cyfrowych, zatwierdzania elektroniczne, podpisów elektronicznych… Wszystko się odbywa zdalnie, przecież dobrze wiemy, że nasze biura projektowe są angażowane przez firmy na całym świecie. Mimo że są zlokalizowane w Polsce, obsługują jednostki zagraniczne zdalnie. 

Jak jesteście postrzegani za granicą? Jak rozwijacie się poza Polską?

W tym roku obchodzimy 30-lecie Polskiego Rejestru Statków w Pireusie w Grecji. To ważna lokalizacja. Podczas targów Posidonia odbyły się formalne obchody 30-lat PRS Hellas, z uroczystą Galą dla naszych klientów z tego obszaru. Nasze inne lokalizacje to Szanghaj w Chinach, od 1 stycznia tego roku Indie, to są też Zjednoczone Emiraty Arabskie, Indonezja, Turcja, Grecja, Egipt, Niderlandy, Hiszpania, Litwa, Ukraina. Na ten rok mamy plan zatrudnienia inspektorów w Wietnamie i w Brazylii. 

Podążamy z tymi lokalizacjami za naszymi klientami, przede wszystkim morskimi, bo to jest m.in. wymóg towarzystwa IACS, żeby oferować siatkę swoich usług na świecie w sposób racjonalny, uzasadniony, ekonomiczny. Ale ta siatka lokalizacji zagranicznych nie jest związana wyłącznie z usługami morskimi, również z certyfikacją. Przecież te lokalizacje dostarczają produktów wprowadzanych na rynek europejski. Jesteśmy świetnie do tego przygotowani, bo certyfikujemy wyroby sprowadzane do Unii Europejskiej na zgodność z różnego rodzaju dyrektywami. Na przykład jednostki reaktywne, wyposażenie morskie, wyposażenie ochrony osobistej, zbiorniki ciśnieniowe, proste urządzenia mechaniczne. Z zainteresowaniem załadowców spotyka się nasza oferta certyfikacji, potwierdzenia zgodności z zamówionym towarem, z dokumentacją przed wysyłką z zagranicy, lokowaną na statki do Polski.

Tę wiedzę o możliwościach, o naszych lokalizacjach staramy się, jako zarząd, w różnych miejscach przekazywać – na targach, konferencjach, seminariach, podczas naszych wizyt krajowych i zagranicznych. Ta wiedza jest potrzebna. Od momentu, kiedy zostałem prezesem zarządu, przekazuję tę wiedzę ze szczególnym zaangażowaniem największym spółkom Skarbu Państwa, które również zamawiają produkty za granicą. Jest wtedy troszeczkę zdziwienia i radość: „o, mamy instytucję, która mogłaby nam za granicą pomóc”. 

Co czeka PRS w roku 90-lecia? 

Jestem człowiekiem, który szanuje historię, wyciąga z niej wnioski, naukę, ale generalnie patrzę do przodu. Lepiej historią nie żyć za bardzo. Oczywiście 90-lat PRS-u to okrągła rocznica, należy ją celebrować. Trzeba docenić załogę. Te 90 lat pracy i miejsce, w którym jesteśmy, to zasługa kierownictwa, które wyznacza kierunki, ale przede wszystkim załogi. Kierownictwo, dyrektorzy, zarządy mogą rozmawiać, mogą zawierać kontrakty, ale te kontrakty realizują ludzie. Zatem z powinności przy okazji tej rocznicy należy świętować z załogą. To będziemy robić.

Druga sprawa to możliwość przedstawienia naszej historii naszym dotychczasowym klientom, ale myślę, że to też okazja przedstawienia naszych możliwości, pokazania, że PRS może świadczyć szerszy zakres usług. 

Jubileusz 90 lat Polskiego Rejestru Statków będzie celebrowany w Gdańsku, w dobrych, teatralnych okolicznościach. Program artystyczny jest w trakcie przygotowywania, a ja już myślę o 100 latach PRS-u. 

Co zatem czeka was w najbliższych dekadach? 

Czasy się zmieniają, mamy XXI wiek, nowe technologie. Do liczb nie ma co się przywiązywać, bo była taka instytucja klasyfikacyjna, dużego państwa europejskiego, która miała 156 lat i już nie istnieje. Także 100 lat to jest okrągły jubileusz. Obecny zarząd stworzył i realizuje strategię trzyletnią, ale ta perspektywa 10 lat to możliwość jeszcze większego rozwoju w nowych obszarach.

Zasygnalizowałem już tu energetykę jądrową. W to będziemy wchodzić. Są tutaj jak najbardziej nowe technologie, trzeba się teraz do nich dostosowywać i to jest właśnie czas na to, aby PRS również dokonał automatyzacji i cyfryzacji swoich usług, informatyzacji, żeby były one szybsze, sprawniejsze i wykonywane w sposób bardziej efektywny. Myślę, że w trzyletnim okresie te modernizacje wykonamy.

Jednostki autonomiczne – tutaj jest chęć używania sztucznej inteligencji, ale takiej, aby zapewniała odpowiedni poziom bezpieczeństwa. To też wyzwanie, w którym będziemy uczestniczyć. 

Cały czas trwa poszukiwanie nowych paliw alternatywnych. Istnieje potrzeba racjonalnego wykorzystania tych paliw, aby nie tylko redukowały emisję gazów cieplarnianych, ale były bezpieczne dla statków i pojazdów, które te paliwa napędzają. 

Może wybiegam teraz dalej niż 10 lat do przodu, ale tak jak jedne z towarzystw klasyfikacyjnych zajmuje się statkami kosmicznymi, tak i mój plan na przyszłość jest związany z tym, że miesiąc temu jako PRS poparliśmy formalnie aspiracje miasta Gdańska to tego, żeby było siedzibą Europejskiego Centrum Technologii Kosmicznych. Jak najbardziej PRS chciałby w tym uczestniczyć, w ślad za innymi towarzystwami. Między innymi francuskie Bureau Veritas oferuje w swoim pakiecie usługi dla lotnictwa i przemysłu kosmicznego. Dla PRS dzisiaj może to jest abstrakcja, ale świat zmienia się szybko. Może dojdziemy do takich kompetencji, aby uczestniczyć w projektach kosmicznych. 

To, co niedawno wydawało się abstrakcją, dzisiaj jest rzeczywistością. Mówimy przecież o statkach kosmicznych, a nie o np. dronach czy samolotach kosmicznych, więc może w przyszłości faktycznie trzeba będzie przemianować Polski Rejestr Statków na Polski Rejestr Statków Kosmicznych. 

Powoli, powoli. To może abstrakcyjne marzenia, ale z drugiej strony pamiętam na przykład, że już 10 lat temu mówiłem o napędach jądrowych na statkach komercyjnych, pasażerskich. Teraz temat powraca. 10 lat temu wszyscy, m.in. na forum IACS, w grupach technicznych, zastanawiali się nad paliwami. Mówili, „to nie jest możliwe, energetyka jądrowa, mikroreaktory na pewno w shipping nie wejdą”, a teraz już zaczyna się je aplikować, testować, określać wymagania, aby weszły do szerszego, komercyjnego zastosowania. Już mamy możliwości, elementy, obszary gdzie są stosowane: na lodołamaczach, okrętach marynarki wojennej, jednostkach ze wzmocnieniem lodowym. Ta technologia do nas przychodzi i ja byłem i jestem jej zwolennikiem, kibicuję i myślę, że to będzie przyszłościowe paliwo, najbardziej zielone i najbardziej efektywne.