Choć wstęp na Molo Południowe był bezpłatny, cierpliwość fanów rapera Okiego miała swoją cenę. Miało być znane i lubiane wydarzenie, a ok. 10 tys. młodych osób zderzyło się z murem milczenia organizatorów, którzy bez zapowiedzi przesunęli start imprezy aż o cztery godziny. Dlaczego nikt nie poinformował czekających nastolatków? Byliśmy na miejscu spontanicznego koncertu młodego rapera, by zobaczyć, co działo się w tym roku.
Hip-hop – nadchodzące koncerty IMPREZY I WYDARZENIA
Kolejna odsłona open’erowej tradycji
czekam, ile trzeba, byle z informacją
12%
To już staje się rytuałem festiwalowego tygodnia. Po dwóch latach spontanicznych spotkań z fanami w tym jednym w Hali Targowej w Gdyni, Oki ponownie zapowiedział specjalne wydarzenie towarzyszące Open’erowi. Tym razem raper przenosi się na Molo Południowe, gdzie w piątek, 4 lipca, o godz. 10 zorganizował z ekipą bezpłatne wydarzenie. Coś jednak poszło nie tak…
W poprzednich latach artysta zaskakiwał publiczność krótkimi zapowiedziami publikowanymi w mediach społecznościowych. Wtedy tysiące młodych osób ruszyły do Hali Targowej, gdzie Oki spotykał się z fanami, sprzedawał swój merch i dawał spontaniczne minikoncerty. Wydarzenia błyskawicznie stały się jednymi z najgłośniejszych atrakcji towarzyszących festiwalowi dla młodzieży.

Setki młodych przyszły tu dla niego. Oki znowu w Hali Targowej w Gdyni
Tym razem plener i Molo Południowe
Co ciekawe – tegoroczna edycja jest największą jak dotąd. Zapewne ze względu na ogromne zainteresowanie organizatorzy przenieśli wydarzenie na Molo Południowe w Gdyni. Spotkanie rozpoczęło się 4 lipca o godz. 10, a udział był bezpłatny. Obowiąywał jednak limit – na teren wydarzenia zostało wpuszczonych maksymalnie 10 tys. osób.
Pierwotnie skala tegorocznej organizacji koncertu rapera w Gdyni robiła wrażenie i wyraźnie odstawała od poprzednich edycji. Scenę ustawiono w wyjątkowym miejscu – na końcu mola południowego, na balkonie gdyńskiego akwarium, a wokół niej zorganizowano całą strefę wydarzenia: od punktu wejścia, przez pole do gry w kosza, aż po zaplecze sanitarne. Widać, że w produkcję włożono spory budżet, a poziom pracy ochrony i przepływu publiczności był świetny – śmiało mógłby konkurować z biletowanymi imprezami, za które trzeba słono zapłacić. Spory udział w sukcesie przedsięwzięcia mają zapewne sponsorzy, z Allegro na czele.

Piątek na Open’erze: koncert The Cure w trudnych warunkach pogodowych

Wielogodzinne opóźnienie na koncercie odsłoniło jednak niewygodną prawdę, w kluczowym momencie zabrakło jakiejkolwiek prostej komunikacji lub harmonogramu. Część osób pojawiła się pod sceną na długo przed godz. 10, licząc na dobre miejsca. Kolejne godziny mijały jednak w ciszy – bez zapowiedzi, bez didżeja rozgrzewającego publiczność, bez jednego słowa wyjaśnienia. Dopiero po dłuższym czasie wśród zgromadzonych zaczęła krążyć nieoficjalna informacja, że start koncertu przesunięto na godz. 14, a więc aż o cztery godziny względem wcześniejszych ustaleń. Oficjalna informacja pojawiła się dopiero o godz. 12.
Do teraz nie wiadomo, co faktycznie stało za tak drastycznym opóźnieniem i czy był to świadomy zabieg, czy zwykły problem techniczny. Organizatorzy nie zdecydowali się na oficjalne wyjaśnienie, pozostawiając fanów bez odpowiedzi. Niezależnie od przyczyny, trudno nie odnieść wrażenia, że nawet największa gwiazda nie powinna w ten sposób traktować publiczności. Część osób zdecydowała się wytrwać do końca, ale duża część zrezygnowała i opuściła koncert, zanim ten w ogóle się zaczął.
Nie sposób nie zauważyć pewnego kontrastu – podczas gdy ostatecznie sama organizacja koncertu pozostawiała sporo do życzenia pod względem komunikacji z fanami, sprzedaż oficjalnego merchu przebiegała bez zarzutu. Stoiska działały sprawnie, a asortyment rozchodził się w błyskawicznym tempie, co pokazuje, że logistycznie ta część wydarzenia była dopięta na ostatni guzik.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że gdyby podobną staranność włożono w informowanie fanów o zmianach godzinowych, to wyglądałoby to zupełnie inaczej. Ten kontrast z pewnością nie umknął uwadze uczestników wydarzenia, którzy pod nosem przekładali opóźnienie na ten aspekt.
Warto przypomnieć, że Oki wystąpił podczas tegorocznego Open’era, a jego koncert odbył się w piątek, 3 lipca. A dzisiejszy koncert dla wielu fanów był okazją, by zobaczyć rapera z bliska, poza główną festiwalową sceną, i wziąć udział w wydarzeniu, które w ostatnich latach urosło do rangi jednego z najbardziej wyczekiwanych punktów open’erowego tygodnia – w dodatku bez konieczności wydawania pieniędzy na bilet.
Tym bardziej szkoda, że tak wyczekiwane wydarzenie, dostępne dla fanów bezpłatnie, nie zostało poprowadzone z równie dużym szacunkiem do ich czasu. Bo choć wstęp był darmowy, cierpliwość uczestników – jak się okazało – miała swoją cenę.
Katalog.trojmiasto.pl –
Kluby, dyskoteki
Kim jest Oki?
Oki, czyli Oskar Kamiński, znany też jako Młody Jeż (ze względu na swoją charakterystyczną „kolczastą” fryzurę), to raper, producent muzyczny i autor tekstów, który od kilku lat przeciera szlaki młodej szkole rapu w Polsce. W swoim charakterystycznym stylu łączy chwytliwe melodie z introspektywnymi tekstami. Popularność zyskał szczególnie za sprawą takich utworów, jak: „Jakie to uczucie?”, „Siri” czy „Jeremy Sochan”. Artysta jest także rozpoznawalny dzięki współpracy z innymi twórcami polskiej sceny rapowej oraz aktywnemu udziałowi w projektach muzycznych, takich jak skład OIO, który tworzy razem z Young Igim i Otsochodzi.