W internecie zaczęły pojawiać się nagrania i oferty naklejek, które mają umożliwiać wyłudzanie zwrotu kaucji za opakowania. Jak opisuje tech.wp.pl, chodzi o podrobione oznaczenia z kodem kreskowym i napisem KAUCJA 0,50 ZŁ, które po naklejeniu na zwykłą butelkę miałyby sprawić, że automat błędnie rozpozna ją jako opakowanie objęte systemem kaucyjnym.


W sieci pojawiły się naklejki, które mają umożliwiać wyłudzanie zwrotu kaucji za zwykłe opakowania.
Jak opisuje tech.wp.pl, to kolejny sposób obchodzenia systemu kaucyjnego po próbach z żyłką, sznurkiem czy kopiowaniem paragonów.
Policjant Łukasz Mituła ostrzega, że pozorny „spryt” może skończyć się odpowiedzialnością karną.


W Lidlu padł rekord. Tyle opakowań kaucyjnych oddali klienci


Nie tylko w sklepach. Zwrot butelek i puszek ma być prostszy

Naklejki kaucyjne w sieci. Policjant ostrzega

Sprawę skomentował w mediach społecznościowych Łukasz Mituła, funkcjonariusz policji z wieloletnim doświadczeniem w służbie prewencyjnej, zarządzaniu kryzysowym i analizie zagrożeń. Policjant zwrócił uwagę, że pozornie „sprytne” obejście systemu może oznaczać realne konsekwencje prawne.

– System kaucyjny miał być prosty: kupujesz napój, płacisz kaucję, oddajesz opakowanie, odzyskujesz pieniądze. Teoria prosta. Praktyka? Internet już pokazuje naklejki, które mają robić z przypadkowego opakowania mały bankomat – skomentował na LinkedInie Łukasz Mituła.

Od żyłki i paragonów po naklejki kaucyjne

Jak przypomina tech.wp.pl, system kaucyjny działa w Polsce od października ubiegłego roku, a wraz z jego rozwojem pojawiają się kolejne próby obchodzenia zasad. Wcześniej opisywano m.in. pomysły z żyłką lub sznurkiem przy opakowaniach czy kopiowaniem paragonów. Teraz w sieci trendować mają naklejki kaucyjne.


Mechanizm jest prosty w założeniu, ale problematyczny z punktu widzenia prawa.
Podrobiona naklejka miałaby „udawać” oznaczenie opakowania objętego systemem i skłonić butelkomat do wypłaty kaucji, której użytkownik faktycznie wcześniej nie zapłacił.

Mituła w poście na Linkedin komentuje to ironicznie jako kolejny przykład „polskiej myśli technicznej”, ale jednocześnie podkreśla, że nie jest to powód do dumy. W jego ocenie wiele nowych rozwiązań w Polsce szybko spotyka się z próbami testowania granic systemu – czasem z powodu trudnej sytuacji finansowej, czasem z wygody, a czasem z samej chęci sprawdzenia, czy da się coś obejść.


Znany producent wody trafi w ręce giganta. Umowa ma uratować biznes

„Spryt” może skończyć się odpowiedzialnością

Najważniejszy wątek nie dotyczy jednak samego pomysłu, lecz jego skutków. 

– To, że coś wygląda jak „spryt”, nie znaczy, że przestaje być wprowadzeniem kogoś w błąd dla pieniędzy. A na to są już paragrafy i trzeba liczyć się z konsekwencjami. Nawet jeśli komuś wydaje się, że „to tylko 50 groszy” – pisze Łukasz Mituła.

Jak dodaje, (…) na końcu za ten „spryt” zawsze ktoś płaci: sklep, operator systemu, producent, uczciwy klient albo wszyscy po trochu.

System kaucyjny opiera się na zaufaniu, identyfikacji opakowań i prawidłowym rozliczeniu pieniędzy między konsumentem, sklepem, operatorem i producentem. Jeśli do obiegu trafiają fałszywe oznaczenia, problem dotyczy nie tylko pojedynczego automatu, ale szczelności całego systemu.