Współgospodarze mundialu 2026 wciąż zbierają doświadczenie na wielkich turniejach, a trwające MŚ są dla nich wyjątkowe z kilku powodów. Kanadyjczycy zdobyli pierwszy punkt, później wygrali pierwszy mecz (i to aż 6:0 z Katarem), a następnie pokusili się o historyczny awans.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

W fazie pucharowej także zaczęli świetne. Gol Stephena Eustaquio z doliczonego czasu gry w spotkaniu z RPA sprawił, że zespół Jessego Marscha w regulaminowym czasie gry awansował do 1/8 finału.

Mecz Kanada – Maroko przerwany po sekundzie

Tuż po pierwszym gwizdku w starciu o ćwierćfinał z Marokiem graczy z Kanady mogła zaskoczyć komenda angielskiego arbitra. Powód przerwania meczu po zaledwie jednej sekundzie okazał się prozaiczny.

Zdeterminowani Marokańczycy rozpoczynający spotkanie chcieli błyskawicznie ruszyć do ataku, by spróbować zaskoczyć ekipę z Ameryki Północnej. Nie udało się ze względu na to, że dwóch zawodników przekroczyło swoją połowę jeszcze zanim piłka została wprowadzona do gry.

Michael Oliver zauważył ten fakt i nie pozwolił na sobie na taki błąd. Wielu kibiców mogło nie dostrzec o co tak naprawdę chodziło. „The Sun” szybko przypomniał, że arbiter zastosował się do paragrafu 8. regulaminu International Football Association Board (IFAB). „Wszyscy zawodnicy, z wyjątkiem zawodnika rozpoczynającego grę, muszą znajdować się na swojej połowie boiska. Przeciwnicy drużyny rozpoczynającej grę muszą znajdować się w odległości co najmniej 9,15 m (10 jardów) od piłki do momentu jej rozpoczęcia” — czytamy.

Ostatecznie nikt nie miał pretensji do Olivera, a spotkanie po krótkiej chwili zostało rozpoczęte zgodnie z przepisami.

Co ciekawe, później Anglik wyjątkowo często napominał zawodników obu drużyn. „Mecz Kanady z Marokiem jest PIERWSZYM NA MŚ 2026, w którym sędzia w pierwszej połowie pokazał aż 6 żółtych kartek” — pisał jeszcze w trakcie spotkania Cezary Kawecki. Ostatecznie sędzia pokazał jeszcze dwa kartoniki.

Ostatecznie Maroko pokonało Kanadę 3:0 i awansowało do ćwierćfinału.