Dlaczego o tym piszemy

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak przekazał w sobotę, że „w marcu, w tajemnicy przed Sejmem, rząd oddał Ukrainie drogie i trudne do kupienia pociski przechwytujące do systemów Patriot”. Podkreślił, że „były one zakupione przez Polskę od USA w celu budowy wielowarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej”.

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz powiedział w Polsat News, że „według jego informacji […] niestety to jest bardzo prawdopodobne”. — Mało tego: według moich informacji jest jeszcze tak, że [polski rząd] odstąpił nawet kolejkę Ukrainie w amerykańskich fabrykach — mówił prezydencki minister.

Politycy z rządu i opozycji reagują

Reporter RMF FM rozmawiał z przedstawicielami obu stron politycznej barykady. Jak przekazuje radio, wszystkie strony mówią jedno: „potrzebny jest audyt w tej sprawie”. W koalicji rządowej nikt jednak nie chce powiedzieć wprost, czy doniesienia są prawdziwe.

— Nie ma co oszukiwać, że nie tylko Amerykanie, nie tylko Europa dawała i sprzęt, i pociski, żeby Rosję potwstrzymywać, ale taki audyt — co Polska przekazała — w przyszłości dobrze byłoby zrobić — mówi Dariusz Joński z KO.

— To milczenie przekonuje mnie, że tak — że przekazaliśmy bez wiedzy najprawdopodobniej prezydenta, ale też parlamentu i opinii publicznej bardzo skuteczne pociski Patriot, które są w stanie zestrzeliwać rosyjskie Iskandery. Jeżeli to się potwierdzi, a wszystko wskazuje, że tak, to jest to niebywały skandal — ocenia Łukasz Rzepecki, polityk Konfederacji i były poseł, wskazując, że pociski przechwytujące do systemów Patriot to towar deficytowy.

Norman Davies nie ma racji: UPA była organizacją przestępczą [OPINIA]

PRZECZYTAJ CAŁY ARTYKUŁ

Polska i Ukraina

Zobacz również: