W niedzielę, 5 lipca, od rana 100-tysięczna Eupatoria na zachodzie Krymu nie ma prądu. Rosyjskie władze okupacyjne poinformowały o 9.20, że zasilania nie ma w cały mieście. Przestały kursować tramwaje, a w części dzielnic nie działają też wodociągi. Administracja tłumaczy to „sytuacją nadzwyczajną”.

W analogicznym położeniu znalazło się miasto Saki

Główną przyczyną blackoutu na Krymie są ataki ukraińskich dronów i rakiet. Dowódca Sił Systemów Bezzałogowych Ukrainy Robert „Madziar” Browdie oświadczył, że przez dwie ostatnie doby dronami uderzeniowymi udało się zniszczyć 16 obiektów sieci energetycznej okupowanego półwyspu.

— Technologie bez analogów [sarkastycznie o rosyjskich — przyp. centrumeuropy.pl] bez zasilania z gniazdka oczywiście będą jeszcze trochę pracować na generatorach, ale to nie ma perspektyw — stwierdził.

Podkreślił, że celem ukraińskich ataków na system energetyczny Krymu jest izolacja rosyjskich wojsk.

24 czerwca prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował o rozpoczęciu 40-dniowej operacji przeciwko rosyjskiej okupacji Krymu. Oświadczył on, że Kijów będzie się starał nie dopuścić do tego, by Moskwa wykorzystywała tereny okupowane jako narzędzie przedłużania wojny.

Kryzys energetyczny na Krymie nałożył się na trwający tam od początku czerwca kryzys paliwowy. Poprzez uszkodzenie Mostu Krymskiego, zatopienie części floty promów i okrętów transportowych, a następnie przejęcie kontroli ogniowej nad drogami i mostami łączącymi Krym ze „stałym lądem” i Rosją, siły ukraińskie znacząco ograniczyły dostawy paliw na półwysep.

Działania te skłoniły już część rosyjskich osadników i turystów do wyjazdu. Z kolei Tatarzy krymscy mają być gotowi na tymczasowe „niedogodności”, skoro mają one doprowadzić do wyzwolenia — powiedział Centrum Europy krymskotatarski politolog UW Nedim Usejnow.