Pięć osób zatrzymano w związku ze śledztwem dotyczącym wyłudzenia ponad 7,5 mln zł z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Wątek, który bada prokuratura, dotyczył opracowania technologii lokalizacji, wydobycia i unieszkodliwienia zatopionych na dnie Bałtyku bojowych środków trujących.


Gazy bojowe na dnie Bałtyku: zagrożenie poważne czy wydumane?
Gazy bojowe na dnie Bałtyku: zagrożenie poważne czy wydumane?

tak, poinformowałe(a)m służby
20%

tak, ale nie informowałe(a)m służb
16%

Przekręt przy projekcie związanym z unieszkodliwieniem środków bojowych na dnie Bałtyku

W akcji udział brali funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego, którzy na polecenie Prokuratury Regionalnej w Gdańsku zatrzymali pięcioro podejrzanych o wyłudzenie dofinansowania ze środków Unii Europejskiej z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

– Śledztwo dotyczy doprowadzenia Narodowego Centrum Badań i Rozwoju do niekorzystnego rozporządzenia mieniem o wartości przekraczającej 7,5 mln zł oraz posługiwania się nierzetelną dokumentacją i fakturami VAT o wartości blisko 14 mln zł, w związku z realizacją projektu badawczo-rozwojowego, polegającego na opracowywaniu technologii lokalizacji, wydobycia i unieszkodliwienia bezpośrednio na morzu, z wykorzystaniem mobilnej instalacji pływającej, zatopionych w obrębie Morza Bałtyckiego bojowych środków trujących (amunicji chemicznej) – tłumaczy prok. Mariusz Marciniak z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.
Wobec dwóch podejrzanych sąd zastosował trzymiesięczny areszt.


Więcej w serwisie Ogłoszenia
(771)

O co chodzi w sprawie? Najważniejsze informacje pięciu osobom prokurator ogłosił zarzuty w śledztwie nadzorowanym przez Prokuraturę Regionalną w Gdańsku, a prowadzonym przez Delegaturę Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Gdańsku;zatrzymania podejrzanych, na polecenie prokuratora przeprowadzono jednocześnie na terenie województw małopolskiego, śląskiego i mazowieckiego;funkcjonariusze CBA, na polecenie prokuratora przeprowadzili również przeszukania w 13 lokalizacjach, zabezpieczając dokumenty oraz elektroniczne nośniki danych;w toku śledztwa ujawniono, że doszło do wyłudzenia ponad 7,5 mln zł z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, a pokrzywdzonym w tej sprawie jest Narodowe Centrum Badań i Rozwoju;materiał dowodowy wskazuje ponadto na posługiwanie się przez podejrzanych nierzetelnymi fakturami, wystawionymi na niemal 14 mln zł;wobec dwóch podejrzanych na wniosek prokuratora sąd zastosował tymczasowe aresztowanie;wobec trojga kolejnych podejrzanych prokurator zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze;

– Śledztwo ma charakter wielowątkowy, wielozakresowy i rozwojowy. Obecnie jest przedłużone do 14 lutego 2027 r. Była to trzecia realizacja procesowa w tym postępowaniu. Zabezpieczona dokumentacja oraz elektroniczne nośniki danych zostaną poddane szczegółowym analizom – mówi prok. Marciniak.

Zagrożenie surowymi karami

Najsurowiej – karą od 5 do 25 lat pozbawienia wolności oraz karą grzywny – zagrożone są tzw. „zbrodnie vatowskie”, to jest przestępstwa polegające na wystawianiu i na posługiwaniu się fakturami VAT z kwotą należności przekraczającą 10 mln zł, gdy faktury te nie dokumentowały rzeczywistych transakcji gospodarczych.

Oszustwa i wyłudzenia dotyczące mienia o wartości większej niż 5 mln zł są zagrożone karą pozbawienia wolności od 3 do 20 lat oraz karą grzywny.

– Podejrzanym zarzucono również popełnienie przestępstw skarbowych, za które – zgodnie z przepisami kodeksu karnego skarbowego – grozi kara grzywny, kara pozbawienia wolności albo obie te kary łącznie – mówi prokurator.
W razie skazania sąd orzeka również przepadek nielegalnie osiągniętej korzyści majątkowej oraz obowiązek naprawienia szkody.

Co leży na dnie Bałtyku? To ogromne ilości broni chemicznej

Przypomnijmy: na dnie Morza Bałtyckiego jest 250 tys. ton amunicji, z czego ok. 65 tys. ton zawiera trujące gazy bojowe – głównie iperyt. To oficjalne szacunki i wszyscy przyznają, że najprawdopodobniej mocno zaniżone. Jeśli jednak optymistycznie – i mało realistycznie – założymy, że więcej broni na dnie Bałtyku nie ma, to i tak okaże się, że średnio co 100 metrów możemy natrafić na 100-kg bombę.

Z jednej strony szacuje się, że gdyby z beczek i kontenerów wydostała się nawet jedna szósta całości zgromadzonej na dnie morza broni chemicznej, mielibyśmy katastrofę porównywalną z wybuchem w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Z drugiej strony, część środków jest oleistymi cieczami, które nie tylko trudno rozpuszczają się w wodzie, ale ze względu na temperaturę Morza Bałtyckiego (5-7 stopni) całkowicie twardnieją i nie przedostają się do środowiska.

Najczęściej chemikalia są na głębokości, na której nie ma życia, bo stężenie tlenu jest za niskie. Ale wpływająca do nas z Morza Północnego woda jest na tyle silnym prądem, że może transportować skażony osad z dna na duże odległości. Trudno jednak zakładać, że wszystkie beczki i kontenery zardzewieją w tym samym czasie, co nie oznacza, że problemu nie ma. Póki co, morze sobie z nim jednak jeszcze radzi.



Więcej w serwisie Ogłoszenia
(24)