To właśnie z tego klubu w 2017 r. Bartosz Bereszyński odszedł do Sampdorii. Następnie przebywał na wypożyczeniach w Napoli oraz Empoli, a ostatnio związany był z Palermo. Jego umowa wygasła i podpisał dwuletni kontrakt z Motorem Lublin (więcej TUTAJ).

Na kanale „Foot Truck” reprezentant Polski przyznał, że liczył na kontakt ze strony „Wojskowych” i przekazał, że był gotowy pójść na ustępstwa, ponieważ zdaje sobie sprawę z sytuacji, w jakiej znajduje się Legia Warszawa.

ZOBACZ WIDEO: Rosja wraca do sportowej rodziny. „To skandal”

– Zawsze chciałem wrócić do Legii. Legia wiedziała o mojej otwartości dotyczącej powrotu, a także o moim zrozumieniu na temat sytuacji Legii. Wiedzieli, że jestem w stanie pójść na ustępstwa dla Legii. Chciałem wrócić, nie ukrywam – powiedział.

– Natomiast nie było kontaktu. Wiedzieli, ale nikt do mnie nie zadzwonił. Nie oczekuje, że ktoś będzie mnie chciał, mogą mieć inne pomysły. Trochę na to liczyłem, że ktoś zadzwoni powie: „Bereś słuchaj, przykro mi, nie potrzebujemy takiego piłkarza”. Cokolwiek, liczyłem na kontakt z czystego szacunku. Tego kontaktu nie było. Ja byłem gotowy, otwarty, chętny – stwierdził.

Bereszyński związał się z Motorem do 30 czerwca 2028 r.